Rozmowa

Triathlon Lwa stawia na atmosferę

Impreza zrodziła się nagle po jednej z rozmów z miejscowym trenerem. W sezonie 2020 odbędzie się szósta edycja. Organizatorzy łączą zawody triathlonowe z biegowymi.

Kiedy narodził się pomysł zorganizowania zawodów Triathlon Lwa?
Piotr Modzelewski: Pomysł na organizację triathlonu pojawił się nagle. Od lat w Lusowie odbywały się zawody triathlonowe dla dzieci prowadzone przez miejscowego trenera, bardzo oddanego młodym zawodnikom  Borysa Monastyrskiego. Podczas jednej z rozmów zapytał, czy wzięlibyśmy pod opiekę jego zawody. Przemyśleliśmy wspólnie z ekipą organizacyjną Biegu Lwa nad wyzwanie. Po krótkim namyśle postanowiliśmy, że spróbujemy. W ten sposób zorganizowaliśmy pierwszy Triathlon Lwa w 2014 roku.

Jak było?
Pamiętam stres i potworne zmęczenie. Na koniec pojawiła się olbrzymia radość i satysfakcja.  Wtedy wiedziałem, że to jest dopiero początek przygody z organizacją Triathlonu Lwa.

Zawody odbywają się w Lusowie. Dlaczego akurat to miejsce?
Lusowo, jak wspomniałem, ma historię zawodów triathlonowych. Sama miejscowość ma  piękne jezioro, plażę. Tą kameralnością doskonale wpisywała się w nasz pomysł imprezy o perfekcyjnej organizacji i świetnej atmosferze. Nie zależy nam na zbyt dużej liczbie startujących, tylko na komforcie dla zawodników i jakości triathlonu. Jesteśmy fanami sportu i chcemy, żeby właśnie u nas amatorzy zaczynali przygodę z tą dyscypliną. Sami jesteśmy biegaczami. Dlatego zachęcamy innych biegaczy do spróbowania sił w triathlonie, a żeby to zrobić, muszą mieć odpowiednie warunki, by już na starcie nie zrazili się do tego sportu. 

Triathlon lwa

Zobacz też:

Radków stałą triathlonową marką

Pomysł zrodził się przy rozmowie z Borysem Monastyrskim. Czy wykreował się główny inicjator realizator tego pomysłu?
Zaraz po rozmowie z Borysem przyniosłem informację na spotkanie ekipy Biegu Lwa. Nie chcę sobie przypisywać zasługi pomysłodawcy, bo właściwie wszyscy byliśmy zgodni. Od razu wybuchła burza mózgów. Tak więc pomysłodawcami wszyscy jesteśmy, a inspiracją był Borys Monastyrsky.

W 2014 roku zorganizowaliście pierwszą edycję Triathlonu Lwa. Czy przed tym miałeś kontakt z triathlonem?
Tak, miałem. Dwa razy startowałem w triathlonie. Pierwszy wiele lat temu, jeszcze w latach 90-tych, a drugi w 2013 roku w Sierakowie. Oprócz mnie startował Hubert Król, nasz guru triathlonowy i trener. Pozostali wiedzieli, że trzeba wchodzić do wody, ale niewiele więcej. 

Dlaczego zdecydowaliście się na organizację imprezy triathlonowej?
Jako ekipa organizujemy różne wydarzenia biegowe. Dlatego pomyśleliśmy o odskoczni. Wszyscy jesteśmy zaangażowani w Bieg Lwa, a większość również w City Trail, Tri City Trail, Chudego Wawrzyńca czy Bieg dla Orkiestry. Triathlon w 1/3 jest tym, co robimy na co dzień, a pozostałe 2/3 to właśnie ta odskocznia i wyzwanie zarazem.

Jak wyglądały i ile trwały przygotowania do pierwszej edycji zawodów?
Pierwsza edycja kosztowała nas wiele energii i nauki. Właściwie uczyliśmy się wszystkiego.  Gdyby nie Hubert Król byłoby nam jeszcze trudniej. To on nas wprowadził we wszystkie tajniki organizacji zawodów triathlonowych, a my dorzucaliśmy własne przemyślenia. Bo od początku priorytetem dla nas była wspomniana perfekcja i zbudowanie super atmosfery. U nas każdy zawodnik musi czuć, że Triathlon Lwa jest skrojony pod niego.

Jakie towarzyszyły obawy organizacji pierwszej edycji?
Oczywiście, przede wszystkim one były związane z zabezpieczeniem dróg. Każdy, kto organizuje imprezę sportową i musi zamykać drogi, wie, o czym mówię. Drugim priorytetem było bezpieczeństwo, do którego przywiązujemy wielką wagę. Zresztą ten aspekt już dwa razy okazał się niezwykle ważny. Trzecią obawą było przyjęcie imprezy przez mieszkańców Lusowa. W końcu na cały dzień zamykamy im możliwość wyjazdu samochodem z domu. Poradziliśmy sobie ze wszystkim, ale nie bez obaw.

Triathlon lwa

Zajrzyj do:

Robert Gudowski: Inspiracją dla Karkonoszmana był Norseman

Jak Triathlon Lwa ewoluował z każdą edycją?
Pierwsze edycje to było poszukiwanie optymalnego miejsca na strefę zmian i całe zaplecze organizacyjne. Właściwie co rok szukaliśmy optimum i dopiero znaleźliśmy w 2017 roku.  Poza tym chcieliśmy widowiskowości, stąd choćby pętle na trasie pływackiej z częścią dystansu do pokonania biegiem po plaży i powtórnym wejściem do wody. Były też pętle biegowe, żeby kibice mieli ciągły kontakt z zawodnikami. W końcu i tu znaleźliśmy optimum,  godząc widowiskowość z preferencjami zawodników. Dziś pętle nadal są, ale w ograniczonym stopniu. Odcinek pływacki jest w „jednym kawałku”, a start odbywa się w systemie rolling.

Jakie wnioski wyciągnęliście po ostatniej odsłonie zawodów w 2019 roku?
Wnioski są potwierdzeniem tego, co wiedzieliśmy wcześniej, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Poza tym wiemy, że idziemy w dobrym kierunku. W tym utwierdzają nas zawodnicy.  

Jak oceniasz zainteresowanie tą imprezą wśród kibiców oraz zawodników?
Nie jesteśmy wielką imprezą. Bo gromadzimy około tysiąca zawodników, ale dokładnie taki jest nasz pomysł na Triathlon Lwa. Pójście na ilość skończyłoby się obniżeniem standardu,  czyli de facto zaprzeczeniem naszej idei. Tak, więc jeśli chodzi o zawodników, to od kilku lat bez problemu zamykamy listy startowe sporo przed terminem. Kibicom natomiast dajemy możliwość obserwowania zawodów, bo jesteśmy bardzo kompaktowi. Właściwie nie trzeba się dużo przemieszczać, żeby być w środku wszystkich konkurencji i strefy zmian. Zapewniamy też atrakcje poza triathlonowe w miasteczku kibica.

Ile osób jest zaangażowanych przy organizacji tych zawodów?
Trzon ekipy organizacyjnej to zaledwie kilka osób. Pomagają nam sprawdzone osoby, z którymi przygotowujemy inne wydarzenia. Dochodzą do tego sędziowie, zabezpieczenie medyczne, wolontariusze i pracownicy ochrony zabezpieczający drogi. W sumie ponad 100 osób.

Czy w stosunku do poprzednich edycji, tegoroczna odsłona Triathlonu Lwa są zaplanowane jakieś zmiany?
Organizacyjnie, uważam, że edycja 2019 była optymalna. Więc póki, co nie planujemy zmian. Natomiast przygotowujemy akcję profilaktyki zdrowotnej polegającą na zachęcie do badań przed i po startowych. Podpisaliśmy umowy z pięcioma firmami medycznymi (Bo-Medica – kardiologia, Rehasport – ruch i postawa, Podologia Help – stopy, Badeja Dental Clinic – stomatologia  i Mój Mount Everest – zdrowie psychiczne). Pozyskaliśmy partnera akcji, Kimball Electronics, dzięki któremu możemy zorganizować i nagłośnić akcję.

Triathlon lwa

Przeczytaj też:

„Stryków? A to tam gdzie jest zimna woda”

Zapisy do edycji 2020 już ruszyły?
Zapisy już ruszyły i bardzo szybko rozeszło się 2/3 pakietów. Zawody odbędą się w sobotę, 6 czerwca.

Jak będzie wyglądać pakiet startowy dla zawodników?
Pakiety są zawsze bardzo bogate, zarówno na Biegu Lwa i na Triathlonie Lwa. To nasza tradycja. Dodatkowo przechodząc przez panel zapisów, można dokupić w bardzo przystępnej cenie firmowe koszulki, topy, bluzy, dodatkowy posiłek, grawer na medalu, książki sportowe, skarpety kompresyjne.

Na jakich dystansach będą mierzyć się zawodnicy?
Podstawowym dystansem jest 1/4 IM zarówno indywidualna, jak i sztafeta. Poza tym dla szybkościowców mamy 1/8 IM indywidualnie i w sztafecie, dla dzieci aquathlon. Oddzielną kategorią jest triathlon niepełnosprawnych umysłowo. Prawdopodobnie jedyne takie zawody w kraju.

Czy są jakieś problemy, z którymi musicie zmagać jako organizatorzy zawodów triathlonowych?
Niezmiennie zabezpieczenie trasy. Coraz większe wymagania i coraz większa część budżetu. Myślę, że już przekroczyliśmy próg zdrowego rozsądku. To jest najkrótsza droga do wyeliminowania imprez sportowych, opierających się na wykorzystaniu dróg publicznych i zahamowania wzrostu aktywności fizycznej Polaków.

Jak przebiega trasa zawodów?
Zaczynamy rolling-startem na plaży w Lusowie. Następnie po wyjściu z wody biegniemy do strefy zmian na parkingu obok plaży. Trasa rowerowa to pętle z długimi prostymi i kilkoma nawrotkami. Bieg odbywa się również na prostym odcinku z nawrotami. W sumie trasa jest bardzo szybka. 

Jakie są prowadzone działania marketingowe w celu popularyzowania tych zawodów i przyciągania kibiców oraz zawodników?
Mocno pracujemy nad wizerunkiem, ale staramy się o spójność z Biegiem Lwa. Bo to jest  starszy brat Triathlonu Lwa i wydarzenie przyciągające ponad 10 tysięcy gości i ponad cztery tysiące aktywnych uczestników. Interesują nas media społecznościowe i ogólnie rozumiany marketing on-line. Uzupełniamy oczywiście prasą drukowaną, informacjami w TV i radio.

Oprócz triathlonu organizujecie Bieg Lwa. Jak udaje się pogodzić ze sobą organizację obu wydarzeń?
Organizacja Biegu Lwa i Triathlonu Lwa to cały rok pracy. Trzeba wziąć pod uwagę, że współpracujemy z około 50 firmami. Z każdą z nich musimy się spotkać, czasem po kilka razy i ustalić szczegóły. Słuchamy wszystkich, którzy mogą coś wnieść do organizacji. Podglądamy innych. Cały czas analizujemy, co dzieje się w świecie biegowym i triathlonowym. Staramy się być w czołówce organizatorów, a często udaje nam się być prekursorem pewnych rozwiązań. To wszystko wymaga poświęcenia i wielkiego nakładu pracy, który po wydarzeniach daje nam wielką satysfakcję. Jesteśmy pasjonatami i pewnie to nas najbardziej napędza. Wielką wartością i wsparciem jest też dla nas Wójt i Gmina Tarnowo Podgórne, mieszkańcy gminy i wiele przychylnych nam osób, które nie sposób wymienić.

Jakie są Wasze dalsze oczekiwania względem organizacji Triathlonu Lwa?
Chcemy przede wszystkim być imprezą, która jest stawiana za wzór organizacji i budowania atmosfery. Nie mamy ambicji bycia największym, tylko najlepszym, bo wiemy, że rzadko ilość idzie w parze z jakością. Chcemy być wydarzeniem, na które wszyscy przyjeżdżają z radością i zaraz po zakończeniu jednej edycji planują start w następnej. Powtarzalność zawodników jest gwarancją dla nas, że robimy coś wyjątkowego.

Rozmawiał: Przemysław Schenk, przemek@triathlonlife.pl
foto: Triathlon Lwa

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X