Rozmowa

Pokonał nowotwór, teraz chce pokonać Ironmana pięć dni z rzędu

Przeszedł chorobę nowotworową. Potem pokonał podwójnego Ironmana. Teraz Krzysztof Danków podejmie się kolejnego wyzwania, próbując zwrócić uwagę na dwa ważne aspekty.

Planujesz pokonać 5 dni pod rząd dystans Ironman. Jak narodził się pomysł wyzwania i jego nazwa?
Najczęściej pomysły czerpię od innych osób. Na Festiwalu Gór Agnieszka Korpal powiedziała, że przejechała na rowerze Koronę Gór Polski. Pomyślałem, że to świetny pomysł na wyzwanie. Potem przeczytałem Ukryta siła – Rich Rolla, gdzie autor zrobił pięć Ironmanów w pięć dni na Hawajach. Dodatkowo lubię samą liczbę 5. Więc to wzmocniło impuls do podjęcia wyzwania. Wówczas pomyślałem, że spróbuję zmierzyć się z pokonaniem pięciu dystansów Ironmana w pięć dni. Ten moment właśnie nadszedł. Chciałem tego dokonać w moim mieście, gdzie mam znajomych, przyjaciół i rodzinę by móc ich zaprosić do tej imprezy, a przy okazji zintegrować lokalne społeczeństwo. Nazwa miała być prosta i obrazować działanie. Dlatego stwierdziłem, że wyraz CHCĘ jest idealny. Pokazuje działanie tu i teraz. Nie ma w nim wymówek, fazy zastanawiania się itd. Dlatego CHCĘ i działam.

Co chcesz osiągnąć poprzez pokonanie pięciu Ironmanów w ciągu pięciu dni?
Kluczem tego wyzwania jest zwrócenie uwagi społeczeństwa na dwa istotne zagadnienia. Pierwszym jest moja inicjatywa, która stała się stowarzyszeniem:

Masz jaja idź na badania, czyli zwrócenie uwagi na regularną profilaktykę badań wśród mężczyzn. Zwracam uwagę akurat na tą grupę, ponieważ wiem po sobie, że obecnie ta kwestia jest mocno zaniedbana wśród panów.

Dlatego chcę to rozpropagować i uświadomić, że profilaktyka ratuje życie. Drugą kwestią jest coraz częstszy problem depresji w naszym kraju. Przybywa osób leczących się na tę chorobę. Z własnego otoczenia znam przypadki hospitalizacji i niestety zdarzały się też przypadki samobójstw. Depresja jest cichym zabójcą…

O depresji w wywiadach Triathlonlife.pl opowiadała Anna Halska i Mikołaj Luft.

Mikołaj Luft o walce z depresją

Triathloniści też chorują na depresję

Często nie wiemy, że dana osoba jest chora na depresję, ponieważ to ukrywa i wstydzi się tego. Chcę pokazać że, depresja jest chorobą, którą można leczyć, a przede wszystkim nie jest oznaką słabości.

Zobacz też: Jerzy Górski zaczął naśladować zwierzęta

Jak będzie przebiegać trasa Twojego wyzwania?
Całe wyzwanie rozpocznę 15 czerwca o godzinie 6. Będziemy pływać na otwartym 50 metrowym basenie i będziemy mieli na to dwie godziny czasu. Potem wyjeżdżam na 30  kilometrową pętlę kolarską, która znajduje się poza Opolem. Na trasie będzie nas zabezpieczał mobilny support, który w razie jakichkolwiek problemów służy nam pomocą. Jest to wydarzenie otwarte, dlatego każdy, kto się zgłosi, może ze mną pokonywać dany odcinek trasy lub cały dystans. Tylko w przypadku całego dystansu sprawdzamy wyniki takiej osoby na Ironmanie. Jeśli znacząco będą odbiegać od naszych założeń, to zaproponujemy mu pokonanie danej części trasy.

W rozmowie prywatnej wspomniałeś, że próbujesz zaprosić różnych sportowców na to wydarzenie. Kto jest takim Twoim wymarzonym gościem Twojego wyzwania?
Na razie wysyłałem zapytania do różnych sportowców, nie mogę jednak zdradzić konkretnych nazwisk. Obecnie wiadomo, że będą mi towarzyszyć lokalni zawodnicy. Najbardziej chciałbym, aby przyjechał Robert Karaś. Jest mocarzem i zna się na dystansach ultra. Razem startowaliśmy w Poniewieżu, na podwójnym Ironmanie. Byłby to dla mnie zaszczyt, gdyby znalazł czas i przyjechał na miejsce wyzwania. Chciałbym, aby przyjechał też Kacper Adam. Zajmował się on moim rowerem. Rozmawiam też z kobietami, ponieważ drugiego dnia wyzwania chciałbym pokazać żeńską część triathlonu. Nie jest tajemnicą, że w tym sporcie liczniejsi są mężczyźni. Dlatego przy okazji mojego projektu chciałbym pokazać, że kobiety też uprawiają triathlon i to te dłuższe dystanse.

Kto wchodzi w skład Twojego supportu i jak rozkładają się poszczególne obowiązki?
W większości będą pomagać mi członkowie Stowarzyszenia. Będą dawać mi dużo wsparcia i zajmować się najważniejszymi sprawami. Na trasie kolarskiej będzie jechał za nami samochód, który będzie stanowił mobilny suport i zabezpieczał część kolarską. Druga część osób będzie pomagać na biegu. Bieg będzie odbywać się na dwukilometrowej pętli, dlatego, że jest to impreza otwarta i wielu ludzi będzie miało możliwość dołączyć w każdym momencie i pobiec z nami. Support będzie również pomagał nam w przygotowaniu picia, jedzenia oraz wsparcia fizjoterapeuty. Chodzi o to, żeby ludzie spróbowali pokonać maraton, nawet na raty i zobaczyli, że to jest do zrobienia.

Zajrzyj do: Hubert Król: Trenowałem triathlon, zanim to było modne (video)

Jak rodzina zareagowała na Twój pomysł?
Reakcje były spokojne, bo ten pomysł już od jakiegoś czasu krążył i kiełkował w mojej głowie. Za jakiś czas wystartuję też w potrójnym Ironmanie. Miłość do triathlonu cały czas narasta. Moja rodzina zna mnie bardzo dobrze, wiem, że będzie mnie wspierać podczas tego wyzwania. Szybciej od innych potrafi do mnie dotrzeć. Dla mnie jako zawodnika jest to bezcenne. Czasem można zapomnieć o jakimś ważnym elemencie, np. regularnym odżywieniu i wtedy wkracza niezawodny support. Jestem niesamowicie wdzięczny im za pomoc.

Jak przebiegały treningi do tego wyzwania ?
Zwiększałem intensywność i długość jednostek treningowych oraz starałem się wykonywać treningi w tlenie. Nie brakowało też elementów siłowych. Trzy tygodnie temu treningowo zrobiłem dystans pełnego Ironmana. Etap kolarski kosztował mnie bardzo dużo sił, bo wiał mocny wiatr, a ja postanowiłem mimo to dynamicznie pojechać. Bieg skończyłem na 28 kilometrze. Stwierdziłem, że zmęczenie jest na tyle duże, że nie chcę zakwasić organizmu. Postanowiłem wrócić do domu, zregenerować się i wyjść następnego dnia, aby zobaczyć, jak spiszę się na zmęczeniu. Z samego rana przebiegłem półmaraton. Okazało się, że mój organizm dobrze się zregenerował. Czułem się wypoczęty. To był ważny test, który pokazał mi kilka ważnych aspektów. W następnym tygodniu postanowiłem zrobić trzy dni z rzędu dystans 2,5 km pływania / 120 km jazdy na rowerze / 28 km biegu, czyli 2/3 dystansu Ironman. Chciałem zobaczyć, jak zareaguje organizm. Testy wyszły bardzo dobrze. Każdego dnia miałem podobne czasy. Narastało zmęczenie, ale nie było aż tak bardzo odczuwalne. Uważam, że jestem dobrze przygotowany do tego wyzwania.

Czy to będzie największe wyzwanie z dotychczasowej przygodzie ze sportem?
Myślę, że tak. Chciałem to porównać do Biegu w Głównym Szlaku Sudeckim. Tam też biegaliśmy 12-14 godzin dziennie. Tutaj jest zupełnie inny wysiłek. Najtrudniejszy może być rower. Dużo zależy od pogody. Myślę, że to jest najbardziej wymagające wyzwanie, za które się zabrałem.

Kto może wziąć udział w wydarzeniu
Zasadniczo każdy. Nawet jak ktoś nie potrafi pływać, nie ma roweru to i tak może przyjść na Wyspę Bolko w Opolu i przebiec z nami jedną pętlę 2 km, a nawet przejść. Jeżeli w tym czasie nie możecie być w Opolu to dołączajcie do nas wirtualnie. Wykonajcie jakiś trening i wrzucajcie go w swoich social mediach, odznaczając MaszJajaIdzNaBadania i CHCĘ.

Wszystko po to, żeby dołączyć się do naszego manifestu mającego na celu zwrócenie uwagi na regularną profilaktykę badań wśród mężczyzn oraz pokazać, że depresja jest chorobą, którą można leczyć a nie oznaką słabości.

Więcej na temat tego wydarzenia na FB: MaszJajaIdzNaBadania lub MaszJajaIdzNaBadania.pl

Ja CHCĘ a TY?

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X