Rozmowa

Jerzy Górski zaczął naśladować zwierzęta

Jerzy Górski nie przestaje zaskakiwać. Przygotowuje Kozienice Triathlon, ćwiczy, planuje start w maratonie pływackim. I jak mówi: boli, ale on się nie poddaje. 

Jak idą przygotowania Twojej imprezy Kozienice Triathlon?
Obecnie czekam na potwierdzenie regulaminu i programu. Zmienił się charakter imprezy, aby dać jak największą możliwość startu zupełnym amatorom, którzy myśleli o triathlonie, ale bali się spróbować. Postanowiliśmy zrobić w ten sposób, że dla dzieci 10-13 lat mamy aquathlon. Od 14 roku życia zrobiliśmy super sprint, czyli 375 metrów pływania / 10 km jazdy na rowerze / 2,5 km biegu. Taki dystans jest fajnym pierwszym krokiem do triathlonu. Potem mamy też sprint.

Czyli nie będzie olimpijki?
Nie w tym roku będzie aquathlon, super sprint i sprint. Trochę zwiększyliśmy liczbę startujących, bo każdy dystans wystartuje oddzielnie. Woda w Kozienicach wygląda na brudną, a paradoksalnie ma najlepszą ocenę biologiczną w Polsce. Do tego trasa jest płaska. Pętla kolarska wyniesie 10 kilometrów. Bieg będzie w ośrodku i poprowadzony ulicami Kozienic.

Zobacz też: Ewelina Wołos: Jestem mamą, ale w duszy sportowcem

Jak wygląda sytuacja zdrowotna u Ciebie?
Jak rozmawiam z córką i pyta się, jak się czuję, to odchrząkuję. Po chwili mówi, że wie, jak się czuję. Mówię: Hania, to wiesz, że wszystko boli, ale nie daję się. Żartobliwie tak mówię. Dużo ćwiczę z własnym ciężarem ciała. Zakochałem się w zestawie ćwiczeń, które pozwala mi zachować dobrą elastyczność. To ćwiczenia nawiązujące do ruchów zwierząt. To jest super. Robię takie rzeczy, których bym się nie spodziewał. To jest moja nowa pasja. Sporo pływam bezwysiłkowo. Myślę o maratonie pływackim. Na razie lekarze zezwalają na to, żebym był aktywny.

Czyli codziennie jesteś aktywny?
Tak, budzę się o piątej rano, 20 minut rozruszam ciało. Wykonuję ćwiczenia, aby wzmocnić kręgosłup. Rozciągam się i robię różne zestawy ćwiczeń. Dzięki temu mniej mnie boli. Kiedy to wszystko zrobię, to zdecydowanie lepiej się czuję. Idę też na basen i trochę pływam. Zostałem także honorowym studentem Wyższej Szkoły Sportowej, honorowym ponieważ nie spełniałem wszystkich wymogów. Spytałem się, czy tacy dziadkowie (67-68 lat) mogą studiować. Cały czas próbuję się uczyć. Fajne jest to, że nadal mam nową przygodę, doświadczenie i układam własną wiedzę w głowie.

Udowadniasz, że niezależnie od wieku, zawsze warto rozpocząć nową przygodę.
Cały czas promuję hasło, które brzmi: Leśne dziadki wciąż kochają triathlon, ruch to zdrowie. Marzy mi się kiedyś sytuacje, że przygotowują się do startu w triathlonie, osoby które zobaczą moją rozgrzewkę będą zdziwione, że w tym wieku można robić takie rzeczy ze swoim ciałem. Dzięki Animal Flow poznaję nowe możliwości własnego ciała i to jest piękne. Niezależne od wieku można to robić.   

Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X