Rozmowa

Maja Wąsik: Coś chodzi po głowie, ale nie nakręcam się na Olsztyn

W Pucharze Europy Juniorów we Włoszech zajęła 21 miejsce. Teraz Maja Wąsik cieszy się na start w mistrzostwach Europy w Olsztynie, które już w najbliższy weekend.

Za Tobą starty we Włoszech, gdzie zaliczyłaś półfinałowy i finałowy wyścig w ramach Pucharu Europy Juniorek. Jakie masz odczucia po tych dwóch startach?
No nie ma co filozofować, jest dobrze, wszystko ułożyło się bardzo fajnie. Obsada zawodów była naprawdę mocna. Więc tym bardziej cieszy mnie wynik.

A z którego wyścigu jesteś bardziej zadowolona?
Bardziej jestem zadowolona z tego, co pokazałam w półfinale. W finale co prawda lepiej pojechałam rower i pobiegłam, ale  popełniłam kilka błędów, które zaważyły na końcowym wyniku.

Jak czujesz się w takiej formule zawodów półfinału i późniejszego ewentualnego finału?
Dla mnie jest to super. Mega mobilizuje do walki, a co najważniejsze, wydłuża całą zabawę. Na takich zawodach w weekend można zebrać spore doświadczenie.

Czy trudno jest się mobilizować i koncentrować na dwóch startach w tak krótkim odstępie, dzień po dniu?
We Włoszech układ był mega ciężki, bo moja fala eliminacji była o godzinie 19. Jeszcze nigdy nie startowałam w porze „kolacji”, ale jakoś się udało. Na regenerację też nie miałam wiele czasu, bo finał był o 14 następnego dnia, ale byłam tak nakręcona, że z mobilizacją i koncentracją nie było problemu.

Czy masz taki jakiś własny „rytuał” przedstartowy, który pozwala jeszcze bardziej się skoncentrować na starcie?
Tak owszem, mam małe przesądy oraz przyzwyczajenia. Przyznam, że pomagają mi one w koncentracji i wyciszeniu się przed startem, ale może niech pozostaną tajemnicą mojej szatni.

Po tym piątkowym półfinale, jakie były oczekiwania i apetyty przed późniejszym finałem?
Tak, były apetyty, ale presja w finale była dużo mniejsza. To pozwoliło mi się dużo bardziej cieszyć tym startem. Wracając do poprzedniego Twoje pytania, to jest właśnie super sprawa w tej formuje zawodów, że ten drugi start jest z troszeczkę mniejszym ciśnieniem.

Czy świadomość, że już dzięki temu awansowi wywalczyłaś kwalifikację na mistrzostwa Europy Juniorów w Olsztynie była dodatkową motywacją przed finałowym wyścigiem we Włoszech?
Może ujmę to tak, finał był nagrodą za robotę, jaką wykonałam w półfinale. Starałam się tą nagrodą nacieszyć, jak tylko umiałam. Ale było to również pole do zdobycia kolejnych doświadczeń i na tym chyba się chciałam koncentrować.

Zawody we Włoszech były dla Ciebie kolejnymi w tym roku. Jak oceniasz początek sezonu?
Najbardziej zadowolona jestem z tego, że w tym roku miałam możliwość wystartować w zawodach tak wysokiej rangi jeszcze przed rozpoczęciem sezonu w Polsce. To dla mnie nowe doświadczenie. Więc nie mam tak naprawdę do czego się odnieść. Te starty na pewno uświadomiły mi, co trzeba jeszcze poprawić, nad czym jeszcze popracować i to jest bardzo fajne.

Przed zawodami w Rumi, miesiąc temu, zmagałaś się z problemami zdrowotnymi. Czy już udało się dojść do pełni zdrowia?
Tak, rzeczywiście troszkę się posypało i wpłynęło na pewien rytm przygotowań, ale jakoś się udało to wszystko wyprostować. Chyba wróciłam na właściwe tory.

Już za kilka dni wystartujesz w mistrzostwach w Olsztynie. Z jakim nastawieniem oraz oczekiwaniem pojedziesz do Olsztyna?
Tak naprawdę, że jadę do Olsztyna, okazało się dopiero po Caorle. Więc nie było za dużo czasu na szczególne nastawianie się na te mistrzostwa. Jestem mega szczęśliwa, że tam będę i to jest dla mnie najważniejsze.

Czy masz określony wynik, który by Cię zadowolił na tych zawodach, patrząc na obecną dyspozycję?
Coś tam po głowie chodzi, ale nie nakręcam się. Trener Marcin Błaszczyk zadbał o to, żebym była dobrze przygotowana i pewna własnych sił. Caorle pokazało, że stać mnie na nawiązanie mocnej walki z dziewczynami z europejskiej czołówki, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. 

Czy zawody w Olsztynie należą do najważniejszych startów dla Ciebie w całym sezonie?
No zważając na wagę tych zawodów, to na pewno tak, ale to taka naprawdę dopiero początek tego sezonu. Więc cierpliwie czekam, jak to wszystko się rozwinie. 

Jak będą wyglądać te ostatnie dni pod względem treningowym i ewentualnej regeneracji pomiędzy startowej?
Ostatni tydzień to powrót z Caorle i troszkę mocnej pracy w domu. Od poniedziałku ma być lżej (tak obiecał trener). Zadbam też o regenerację, a w środę jadę do Olsztyna i zaczynamy zabawę na grubo.

Czego Ci życzyć przed zawodami w Olsztynie?
Zdrowia i dużo szczęścia, bo reszta się ułoży.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X