Rozmowa

Paweł Miziarski: Złamanie 9 godzin mnie satysfakcjonuje

Złamał 9h podczas zawodów IRONCAT w Hiszpanii. Tym samym Paweł Miziarski (na zdjęciu w środku) zrealizował główny cel na ten sezon. Z powodzeniem łączy kilka funkcji.

Zająłeś drugie miejsce w IRONCAT, w Hiszpanii, łamiąc przy tym 9h na pełnym dystansie (8:45:58). Czy jesteś zadowolony z tak rozpoczętego sezonu?
Sezon rozpocząłem już w kwietniu, gdzie razem z moimi zawodnikami wystartowaliśmy w Challenge Salou. Po tamtym starcie był lekki niedosyt, ze względu na to, że zawody z powodu warunków stały się duathlonem. Nie mogłem sprawdzić się w pływaniu, a zimą poświęciłem dużo czasu na poprawę tej dyscypliny. Jednak cierpliwie dalej robiłem swoje, a teraz jestem zadowolony z uzyskanego wyniku na pełnym dystansie w Hiszpanii.

Z jakimi oczekiwaniami stawałeś na starcie w Hiszpanii?
Do Hiszpanii przyleciałem na cztery dni przed startem. Panują tutaj aktualnie bardzo wysokie temperatury. Do samych zawodów nie zdążyłem się odpowiednio zaaklimatyzować. Po treningach w Polsce wiedziałem, że wynik w granicach 8h30 min, że jest w moim zasięgu. Znam już bardzo dobrze własny organizm. Wiem, jak wpływa na mnie wysoka temperatura podczas wyścigu. Uzyskany czas jest bardzo satysfakcjonujący. Cieszę się, że ukończyłem maraton bez żadnych przygód.

Jak przebiegała rywalizacja z Twojej perspektywy?
Popłynąłem bardzo dobrze. Wyszedłem z wody w pierwszej grupie po 55 minutach. Do 40. km byłem liderem wyścigu. Następnie wyprzedził mnie Hiszpan Jimenez, który nie oddał już wprowadzenia do mety. Przez cały etap pływacki i rowerowy czułem się bardzo dobrze. Cierpliwie realizowałem taktykę i tylko czekałem na maraton. Udało mi się uniknąć skurczów, innych problemów, które by mnie zatrzymały. Dotarłem do mety i jestem bardzo zadowolony.

Jak wyglądały Twoje przygotowania do sezonu, łącząc obowiązki trenerskie oraz organizatora zawodów?
Do końca marca udawało mi się wygospodarować całkiem dużo czasu na trening. Teraz udało się uzyskać efekty tej pracy. Aktualnie jestem bardzo pochłonięty organizacją cyklu Stoneman Triathlon. Niczego nie wykluczam. Chciałbym w tym sezonie jeszcze solidnie się pościgać, ale zobaczymy, czy uda mi się to pogodzić z pozostałymi obowiązkami.

Co jest najważniejsze w łączeniu tak wielu funkcji i obowiązków?
Przy łączeniu wielu funkcji najważniejsza jest odpowiednia organizacja pracy.  Mamy wypracowany odpowiedni system komunikacji przy organizacji imprezy, a także w kontaktach z podopiecznymi. Nie raz, szczególnie podczas długich treningów rowerowych w okresie zimowym, zdarzało mi się w trakcie jazdy załatwiać wiele innych spraw ze słuchawkami na uszach, czyli po prostu pracować.

Jakie masz cele zawodnicze na ten sezon?
Jako zawodnik główny cel na ten sezon zrealizowałem w sobotę, na pełnym dystansie w Hiszpanii. Bardzo dużo przyjemności sprawia mi praca jako trener i mam bardzo dużą satysfakcję z postępów czynionych przez moich podopiecznych. W tym roku byliśmy już na trzech zgrupowaniach, a także na wspomnianych wcześniej zawodach Challenge Salou. Jako organizator, wspólnie z Łukaszem, przez cały rok codziennie pracujemy przy organizacji Stoneman Triathlon. Zapraszam serdecznie na inaugurację naszego cyklu 26 czerwca w Pucku.

Jaki to ma być sezon dla Ciebie jako trenera?
Jako trener pracuję z grupą 15 podopiecznych. Spotykamy się na wspólnych treningach grupowych dwa – trzy razy w tygodniu. Uważam, że bezpośredni kontakt na linii trener – zawodnik jest kluczem do osiągania sukcesów na każdym poziomie. Cieszę się też, że między innymi dla moich podopiecznych, mogę zorganizować takie imprezy triathlonowe, w jakich sam chciałbym wystartować!

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X