Rozmowa

Paweł Barszowski: Agnieszka ma spore szanse na slota na Hawaje

Jest trenerem Agnieszki Jerzyk 15 lat. Nie ukrywa, że najbliższe sezony mają zaplanowane z myślą o wywalczeniu kwalifikacji na Hawaje.

Jak się trenuje Agnieszkę Jerzyk?
Bardzo fajnie. Agnieszka ma zdrowe podejście do treningu. Sumiennie wykonuje zadania. Trenujemy z Agnieszką już 15 lat. Na razie współpraca przebiegała bezproblemowo.

Gdybyś miał wskazać największy sukces Twój jako trenera, a Agnieszki jako zawodniczki, to co to by było?
Przede wszystkim to, że Agnieszka przez długi czas prezentowała wyrównany poziom. Może to nie był najwyższy level w ITU, ale była zawsze dobrym średniakiem na międzynarodowych zawodach. Dzięki temu dwa razy zdobyła kwalifikację olimpijską. (Agnieszka Jerzyk wystartowała w Londynie w 2012 roku i cztery lata później w Rio – dop. red.) Później wydłużając dystans na którym zaczęła startować, też pokazała, że potrafi się skoncentrować na 1/2IM, czy na pełnym dystansie, gdzie dwukrotnie złamała 9h. Ten wynik dla wielu kobiet jest nieosiągalny, a to o czymś świadczy. 

Po drugich igrzyskach był taki moment, kiedy wiele osób zadawało sobie pytanie, czy będą trzecie. Niestety nie było.
Gdyby Agnieszka szykowała się pod Igrzyska Olimpijskie w Tokio, to na pewno by wystartowała w nich. Jej poziom był na tyle wysoki, że przy odpowiednim szkoleniu zdobyłaby kwalifikację.

Agnieszka Jerzyk cieszy się wśród kibiców dużą popularnością, co było widać na przykład w Czempiniu, gdzie chętnie fotografowano się z nią na ściance.

Zobacz też: Tomasz Marcinek: Warto było sprawdzić formę w Żyrardowie

Jak oceniasz kobiecy polski triathlon?
Szanse na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu są dopóki dziewczyny trenują. Czy zdobędą kwalifikację? Trudno powiedzieć. Obecnie nie siedzę w ITU. Dosyć mocno odszedłem od olimpijki. Mam jedną zawodniczkę na tym dystansie. Wszystko zależy od tego, jak się trenuje. Łatwo zrobić jednorazowo wynik, a potem zdarzają się kontuzje i zawodniczka, zawodnik przepada. Dlatego trudno mi się wypowiadać na temat innych, jeśli nie mam kontaktu z ich treningiem, czy trenerami.

A jak oceniasz kondycję całego polskiego triathlonu?
Trudno mi powiedzieć jaka jest kondycja. Patrząc na zawody i liczbę slotów, to można powiedzieć, że mamy w Polsce mocnych amatorów. Są mocne grupy treningowe. Tutaj jest bardzo fajnie. Jeśli chodzi o wyczyn, to nie było nikogo na ostatnich igrzyskach, więc raczej to jest porażka. Jest nadzieja, że na kolejne igrzyska ktoś złapie kwalifikacje. Patrząc na zeszły sezon można mieć nadzieję, że będziemy mieli reprezentanta Polski w Paryżu. Jeszcze dwa lata, zobaczymy jak ostatecznie wyjdzie.

Agnieszka mówiła, że marzy się jej start na Hawajach. Jak oceniasz szanse na powodzenie tego celu?
Gdybym w to nie wierzył, raczej byśmy bawili się w amatorski sport. Wiem, że Agnieszka ma możliwości, jeśli chodzi o jej wydolność i zdrowie. Ma duże szanse, aby zakwalifikować się na Hawaje. Mamy tak ustalony przyszły sezon i jeszcze kolejny, żeby Agnieszka wystartowała w Konie. Jej najbliższym celem są wojskowe mistrzostwa świata, na zasadach ITU. Później będziemy coraz bardziej wydłużać dystansach na których będzie startowała. Plan jest taki, że jeśli zdrowie u Agi i małej pozwoli, to w listopadzie spróbujemy wystartować i zdobyć slota na 2023 rok. Jeśli się uda, to super. W innym razie mamy jeszcze połowę przyszłego roku.  

Czy te problemy zdrowotne Agnieszki są dużą przeszkodą w obecnym cyklu treningowym?
Wiadomo, że każda kontuzja jest pewnym problemem. Trzeba się odbudować po urazie lub chorobie i dopiero wtedy wracać do treningu. Miała właściwie cztery tygodnie wycięte, jeśli chodzi o kontuzję żeber. Potem byliśmy na zgrupowaniu w Hiszpanii, gdzie wróciła do poziomu sprzed kontuzji, ale niestety przytrafiła się infekcja. Dlatego nie było pewności, czy uda się jej wystartować w Czempiniu. Po prostu takie jest życie. Agnieszka ma teraz dziecko. To wszystko pozmieniało. Trzeba tak dostosować trening, aby mogła zrobić wynik, a jednocześnie nie robić niczego na siłę.

Paweł Barszowski wspiera Agnieszkę od 15 lat. Czasami także na podium za nią stanie, kiedy zawodniczka szybko musi wracać do domu 🙂

Zajrzyj do: Sebastian Borowik: To był najcięższy wyścig mistrzowski

Co jest najmocniejszą stroną Agnieszki?
Przede wszystkim jej psychika i umiejętność dostosowania się do treningu.

Oprócz Agnieszki trenujesz też innych zawodników. Jakbyś określił tę grupę?
Jeśli chodzi o zawody ITU, to trenuję Natalię Zych, która ma fajne predyspozycje. Jest w stanie zrobić dobry wynik, tylko potrzebny jest spokój i po prostu szkolenie musi być systematyczne. Choć to w Polsce trochę jest trudne. Jeśli chodzi o amatorów, to mam ambitnych zawodników.

Co Twoim zdaniem jest najważniejsze w treningu triathlonowym?
Przede wszystkim zawodnik musi mieć spokój i możliwość systematycznego treningu. Nie można robić tego, tak jest często w Polsce. Pamiętam, że kiedy Agnieszka jeszcze startowała na dystansie olimpijskim zawodniczka, zawodnik trenował dwa trzy miesiące, gdzieś po drodze wywalczył kwalifikacje, jechał na mistrzostwa Europy w czerwcu i po tym kończyło się szkolenie. To totalna bzdura. Gdyby nie pomoc wojska, czy klubu lub miasta Leszna, to szkolenie było urwane, a wtedy nie ma mowy o dobrym wyniku. Nam to udawało się jakoś “pospawać”. Dzięki temu systematyczny i spokojny trening od juniora młodszego zaowocował tym, że Agnieszka trzymała wysoki poziom przez długi okres. Jeśli chce się szybko zrobić wynik to złapie się kontuzję. Liczy się systematyka i spokój. Niczego nie można robić na siłę.

Kiedyś sam trenowałeś, teraz trenujesz innych. Nie ciągnie wilka do lasu?
Nie, ponieważ ciężko pogodzić własne treningi z trenowaniem zawodników. Jeśli ma się kilkoro podopiecznych na różnym poziomie, to trzeba im poświęcić czas. Samemu czasem można pojeździć na rowerze lub potruchtać. Trening to jest systematyczny proces. Wszystko trzeba pod to uporządkować. Poza tym lata lecą. Kontuzje lub przeciążenia wychodzą. Nie ma już sensu się ścigać.

Co jest Twoim największym marzeniem jako trenera?
Żeby zawodnicy się poprawiali i osiągali maksymalne wyniki według własnego potencjału. Ważne, aby robili to z radością, a nie była to harówka podczas której przytrafiają się kontuzje.

Dlaczego warto uprawiać triathlon?
Jest bardzo fajnym sportem ogólnorozwojowym. Łączy w sobie trzy dyscypliny. Jest pro zdrowotnym sportem. Trening jest ciekawy i nie ma monotonii. Same zalety.

Rozmowa i zdjęcia Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X