Rozmowa

Wystartuje na Hawajach po wywalczeniu slota trzy lata temu

#polskieHAWAJE Wywalczył slota na Hawaje podczas zawodów na Tajwanie, w 2019 roku. Przez ten czas pech nie omijał Jakuba Sobolewskiego, który nie ukrywa, że Kona ma być ukoronowaniem jego dotychczasowej przygody z tri.

Już coraz bardziej zbliżają się kultowe zawody na Hawajach. Jak u Ciebie przebiegają przygotowania do tych zawodów?
Z uwagi na to, że Hawaje odbędą się dopiero w październiku, cały okres przygotowawczy rozpocząłem relatywnie późno, tak aby największa pracę wykonać w miesiącach wiosenno-letnich, kiedy dzień jest najdłuższy i można to efektywnie wykorzystać. Nałożyła się na to również kontuzja na nartach biegowych oraz przechorowany Covid-19, które niestety spowalniały proces treningowy. Czuję, że dyspozycja stopniowo idzie w górę, ale zdaję też sobie sprawę, że najcięższy okres przygotowań dopiero przede mną.

Na jakich zawodach udało się wywalczyć slota na Konę?
Slota wywalczyłem na zawodach na Tajwanie w 2019 roku, także trochę się na te Hawaje naczekałem (śmiech).

Jak wspominasz tamten start, na którym udało się wywalczyć przepustkę na Hawaje?
Oczywiście bardzo przyjemnie. Cały wyścig wszystko było pod kontrolą. Utrzymywałem 2-4 miejsce w kategorii. Ostatnie 7km biegu okazało się jednak bardzo dramatyczne, ponieważ doświadczyłem prawdziwej bomby. Do dziś ciężko mi stwierdzić, czy wynikało to z ciężkich warunków pogodowych, czy może zbyt szybkim tempem w pierwszej części biegu, czy też jakimś błędem żywieniowym. Na metę dosłownie się wturlałem. Głowa wyłączyła się dosłownie pięć metrów przed metą, chyba odnotowując fakt, że już tam jestem. Nogi się pode mną ugięły i upadłem. Pomimo kilku prób wstania do pionu, nie byłem w stanie tego uczynić. A ten „finisz” zajął mi prawie minutę! Do tej pory dość sceptycznie byłem nastawiony do historii Judi Moss, która rozsławiła Mistrzostwa Świata na Hawajach. Dopiero kiedy sam czegoś takiego doświadczyłem, to jestem w stanie powiedzieć, że to nie było wyreżyserowane, a było to wręcz mistyczne przeżycie! Jednak kolejny raz nie chciałbym przez coś takiego przechodzić.

Jakie masz wspomnienia z poprzednimi startami na tych zawodach?
Aby powalczyć o slota, na Tajwan pojechałem już w 2018 roku i na pewno nie byłem gorzej przygotowany niż rok później. Celowo wybrałem te zawody, ponieważ odbywały się one na przełomie września/października, kiedy spokojnie można się latem w naszym kraju do czegoś takiego przygotować. Dodatkowo lubię startować w upale i trudnych warunkach pogodowych. Aczkolwiek zaskoczył mnie bardzo mocny wiatr (przez co zakazane są tam zawsze dyski w rowerze). Niestety problemy logistyczne związane z odwoływanymi lotami i przechodzącym tajfunem, sprawiły, że na zawody dotarłem dosłownie „za pięć dwunasta”.  Byłem zmęczony i nie zdążyłem się zaaklimatyzować. Wystarczy powiedzieć, że przez cztery ostatnie doby przed zawodami przespałem tylko 16 godzin. Efekt był taki, że zająłem wówczas siódme miejsce w kategorii.

Czy wcześniejsze doświadczenie może zaprocentować w tym roku?
Organizatorzy Ironman Taiwan reklamują wyścig hasłem „The race most like Kona”. Na Hawajach co prawda jeszcze nie byłem, ale myślę, że może w tym być prawdy więcej niż trochę. Z drugiej strony to już było dawno temu…

Z jakim nastawieniem pojedziesz na Hawaje?
Przede wszystkim jadę tam się dobrze bawić, to ma być ukoronowanie mojej dotychczasowej przygody z triathlonem. Fajnie byłoby ukończyć ten wyścig w dobrej formie i czasie, ale po prostu chciałbym się cieszyć każdą chwilą tych zawodów. Generalnie w ostatnim czasie zmieniłem trochę podejście do startów i trenowania. Nie napinam się już tak mocno jak kiedyś. Staram się bardziej dopasować wszystko do rytmu dnia i tygodnia, tak aby wszyscy wokół byli zadowoleni. Z racji kilkunastoletniego już doświadczenia w triathlonie, jestem w tej chwili sam dla siebie trochę „sterem i okrętem” – założone jednostki sumiennie wykonuję, nie mam z tym absolutnie żadnego problemu, ponieważ jestem uzależniony od ruchu i bardzo lubię iść się zmęczyć. Muszę przyznać, że takie elastyczne podejście jest obecnie dla mnie dużo ciekawszym i wygodniejszym rozwiązaniem niż sztywny plan treningowy, w jakim trenowałem przez kilka ostatnich lat.

Przygotowujesz się pod Hawaje tylko od strony treningowej, czy próbujesz czerpać jak najwięcej informacji o zawodach, trasie i panujących tam warunkach?
Najwięcej informacji i czasu na ich zebranie to zajmuje zorganizowanie takiego wyjazdu, znalezienie miejsca do spania, auta i oczywiście zebranie funduszy. Szczerze mówiąc, to trochę „współczuję” osobom, które złapią slota w sierpniu. Chociaż wiadomo, że stojąc po drugiej stronie, to łatwiej mi tak mówić. Oprócz startu na mistrzostwach, jeśli już wybieram się na drugi koniec świata, to chciałbym połączyć tę podróż ze zwiedzaniem i poznaniem wyjątkowego miejsca, jakim są hawajskie wyspy. A od strony typowo startowej, to zdaję sobie sprawę, że będzie bardzo ciężko – przecież to Ironman i tyle chyba wystarczy. Nie ma się co nakręcać, ważne że nie będzie mi zimno. O warunkach tam panujących powiedziano i napisano już tyle, że nie powinienem być zaskoczony.

Ile planujesz jeszcze startów przed Hawajami?
Prawdopodobnie wystartuję na mistrzostwach Polski w Poznaniu na dystansie ½ Ironman. Lubię startować i w ten sposób dochodzić do lepszej dyspozycji. Niestety trochę to rozwala proces treningowy, a tu już teraz trzeba skupić się na zrobieniu odpowiedniej objętości.

Jak oceniasz dotychczasowe starty w tym sezonie?
Kontuzja i choroba niestety pokrzyżowały trochę tegoroczne starty i przygotowania. Zresztą przez ostatnie dwa lata nagromadziło się tego tyle, ile nie miałem przez całą tą moją zabawę w uprawianie sportu. Od dziecka grałem w piłkę nożną, później biegałem, następnie triathlonowałem. Z tego tytułu ostatnio nie było wielu startów, a te które miały miejsce można krótko podsumować „solidnie, ale bez błysku”. Pierwszym poważniejszym sprawdzianem miała być Gdynia (1/2IM). Jednak pech na 15km trasy kolarskiej i czekanie ponad 1h na samochód z pomocą techniczną, spowodowały, że po naprawieniu roweru, te zawody potraktowałem po prostu jako solidny trening w tempie Ironmana.

Czy masz określone oczekiwania względem startu na Hawajach?
Wiadomo, że chciałbym tam zaprezentować się jak najlepiej. Choć przede wszystkim jadę tam chłonąć tą magiczną i legendarną atmosferę. To ma być takie moje święto, ukoronowanie i wisienka na torcie dotychczasowej przygody z triathlonem.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X