Rozmowa

Paweł Najmowicz: W Malborku chcę powalczyć o medal

Paweł Najmowicz o dziwnej rywalizacji w Poznaniu, o narodzinach córki, a także o tym, że sport potrafi być okrutny. 

Jakie masz odczuciach po niedawnym starcie w Poznaniu?
Pozytywnie podchodzę do startu w Poznaniu. Po całym zamieszaniu związanym z odwołaniem rangi mistrzowskiej i zmianie formuły na duathlon motywacja nieco opadła. Do wyścigu podchodziłem już na luzie. Chciałem powalczyć o jak najlepszy rezultat. Stawka tego dnia była naprawdę bardzo mocna.      

Jak podchodziłeś do tego zamieszania związanego z tymi zawodami?
Spokojnie czekałem na rozwój wydarzeń. Co do zmiany formuły zawodów z triathlonu na duathlon to myślę, że nie można mieć nic do zarzucenia organizatorom. Natomiast zmiana regulaminu odnośnie nagród, to podzielam zdanie wielu osób, które wyczerpująco opisały całe te zamieszanie.

Jak zareagowałeś, kiedy pojawiło się oficjalne potwierdzenie zmiany formuły na duathlon kilka dni przed zawodami?
Jeszcze przed oficjalnym potwierdzeniem zmiany formuły zawodów spodziewałem się takiej decyzji. Wszystkie znaki na niebie wskazywały, że nie będzie nam dane pływać w Poznaniu. Motywacja mocno spadła. Z dużym spokojem przyjąłem informację i starałem się wizualizować przebieg tego wyścigu. Przygotowywałem już nowy plan na start.

Czy myślałeś o rezygnacji z tego starty i wybraniu innej alternatywy?
Nie brałem pod uwagę rezygnacji z zawodów.

Jak przebiegał sam start?
Śmieszna sytuacja pojawiła się już na samym starcie, gdzie mimo wcześniejszych informacji podanych przez organizatora, “Zawodnicy PRO i chętni zawodnicy kategorii AG chcący walczyć o zwycięstwo w rywalizacji w kategorii OPEN będą mieli zapewniony wspólny start.” Okazało się, że będziemy puszczani w cztery osoby w odstępach co jedną sekundę (śmiech). A zawodnicy AG, którzy chcieli być w pierwszej grupie, finalnie nie zostali dopuszczeni. Atmosfera od samego początku była napięta. Początek biegu był szarpany. Po około 200-300m stworzyła się duża grupa i wydawało się, że dobiegniemy w takim składzie do T1. Nie chciałem do tego dopuścić, dlatego postanowiłem podkręcić tempo i porozrywać grupę. Pierwszy bieg wyszedł mi w tempie 3’08”/km co daje 5 km w czasie 15 min 40 sek. Początek roweru był dla mnie bardzo mocny. W tym sezonie odczuwam w tej dyscyplinie największe braki. Mocy starczyło do 40 kilometra. I od tego momentu walczyłem już z własnymi słabościami. Bóle i mocne skurcze mięśni utrudniały mi jazdę i niestety było to złym znakiem przed nadchodzącym półmaratonem (śmiech). Na biegu skupiłem się na odżywianiu i na tym, żeby dobiec do mety.

Ostatecznie skończyłeś zawody na dystansie średnim, na 13 miejscu OPEN. Jak oceniasz ten wynik?
Wynik poniżej moich oczekiwań. Sport bywa okrutny i szybko weryfikuje nasz aktualny poziom. Na ten moment widocznie to jest mój max. Wynik biorę na klatę i trenuję dalej.

Niedawno zostałeś drugi raz ojcem. Jak odnajdujesz się jako ojciec dwójki dzieci?
Tak zgadza się, urodziła mi się córka Emma. Logistyka dnia weszła na wyższy poziom. Na szczęście udaje mi się wszystko pogodzić. Cierpliwość i wytrzymałość psychiczna odgrywa dużą rolę.

Czy pojawienie się kolejnego dziecka zmieniło jakoś Twoje nastawienie do triathlonu?
Mentalnie jestem o jedno dziecko silniejszy (śmiech). Pojawienie się kolejnego członka rodziny to dla mnie dodatkowa motywacja. Dalej chcę się rozwijać sportowo i trenersko w triathlonie. Mam własne cele do zrealizowania i będę do nich dążyć.

Jak oceniasz pierwszą część sezonu?
Biorąc pod uwagę, że wystartowałem tylko cztery razy, to oceniam te starty za słabe.

Jakie masz dalsze plany startowe?
W połowie sierpnia wystartuję w Brodnicy na ¼ IM, a głównym startem będą Mistrzostwa Polski na dystansie Ironmana w Malborku.

Jak wyglądają cele na drugą połowę sezonu?
W Malborku chcę powalczyć o medal. Wierzę, że stać mnie na to. Dalszych planów na ten moment nie mam.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X