Rozmowa

Rafał Pierścieniak: W pracy z Motyką i Kurzajewskim skupiamy się na pływaniu

Jest głównym trenerem Kuźni Triathlonu. Od pewnego czasu przygotowuje Roberta Motykę i Macieja Kurzajewskiego do startu w Ironman 70.3 Poznań. Rafał Pierścieniak opowiada o współpracy z  zawodnikami.  

W jakich okolicznościach rozpoczęła się Twoja współpraca z Robertem Motyką i Maciejem Kurzajewskim?
Z Robertem poznaliśmy się już cztery lata temu, kiedy rozpoczął przygotowania do połówki Ironmana w Gdyni. Z Maćkiem poznaliśmy się dopiero w kwietniu tego roku. Nasze ścieżki połączył Michał Drelich, który rozpoczął akcję “TRIATHLONiści ORGANiści” która jest Kampanią Społeczną na rzecz pilnego zwiększenia liczby transplantacji organów, bezpośrednio ratujących życie. W tym roku naszym celem jest wystartowanie na dystansie Ironman 70.3, a w przyszłym roku jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ambasadorzy akcji wystartują na pełnym dystansie.

Jak wyglądały początki wspólnej pracy?
Robert i Maciek to doświadczeni biegacze. Mają na koncie wiele startów biegowych, również maratonów. Dlatego na pierwszy trening wybraliśmy pływanie – tu (jak większość triathlonistów) mamy najwięcej do zrobienia przed zawodami w Poznaniu. Jeżeli uda się utrzymać systematykę treningów pływackich, chłopaki powinni być w stanie przepłynąć cały dystans kraulem.

Jakie zauważyłeś główne mankamenty u zawodników?
Główny mankament? Chyba brak czasu na spokojne przygotowania. Obydwaj mają bardzo dużo aktywności w życiu codziennym. Dlatego często treningi są dość chaotyczne i wciśnięte w aktualne możliwości czasowe.

Robert Motyka

Czy fakt, że obaj są popularnymi osobami jakoś wpływa na ich etykę treningową?
Absolutnie nie ma to żadnego wpływu. Zdarza się, że ktoś zaczepi chłopaków na pływalni, często sami kreują śmieszne sytuacje. Przez to jesteśmy w centrum uwagi, ale już w trakcie samego treningu bardzo uważnie wsłuchują się w polecenia.

Przygotowujesz ich do startu do Ironman 70.3 Poznań. Nad którymi elementami skupiasz się u każdego z nich?
Na początek musiałem poznać oczekiwania zawodników. U obydwu na drugim miejscu jest wynik sportowy. Głównym zadaniem jest dobrze się bawić i traktować treningi jako aktywność fizyczną wpływająca pozytywnie na ciało oraz psychikę. Głównie pracujemy nad pływaniem. Celem jest przepłynąć cały dystans kraulem, a także pozbyć się stresu przedstartowego związanego z wejściem do jeziora. Pozostała część zawodów to będzie już czysta przyjemność dla chłopaków.

Czy występowały jakieś trudności przy współpracy?
Najważniejsze przy każdej współpracy to zrozumienie oczekiwań obydwu stron. Każdy chce wypaść jak najlepiej, ale na własnych zasadach. Z takich codziennych trudności to czasami ciężko nam zgrać terminy wspólnych treningów.

Czy praca trenerska z takimi popularnymi osobami różni się w jakiś aspektach od pracy z normalnymi amatorami?
Na początku współpracy jest trochę inaczej. Później okazuje się, że te osoby są takie same jak pozostali członkowie u nas w klubie. Mają te same problemy, cieszą ich podobne rzeczy. To moment, kiedy poznajesz ich jako osoby. Wcześniej można mieć tylko pewne wyobrażenia na podstawie wycinka ich życia, które widzimy w mediach. 

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: Ironman Poland

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X