Rozmowa

Zbigniew Gucwa: Jestem dumny z projektu klubowej Akademii

Ze Zbigniewem Gucwą rozmawiamy o pracy z dziećmi, zakończeniu kariery zawodowej Pauliny Kotficy, o trudnej sytuacji Sergiya Kurochkina, nadziejach na większe zaangażowanie sportowe Kacpra Stępniaka i innych tematach. 

Co u Was słychać w teamie? – zapytaliśmy Zbigniewa Gucwę, którego spotkaliśmy podczas LOTTO Challenge Gdańsk. 
Cały czas rozwijamy nasze największe projekty m.in.: akademię dziecięcą. Już ćwiczy z nami 800 dzieci w trzech lokalizacjach. To są systematyczne treningi 2-3 razy w tygodniu (dla młodszych). Starszaki (powyżej 15 roku życia) mają już plan treningowy. Najwięcej dzieci jest w przedziale wiekowym 4-8 lat. Budujemy wszystko od podstaw i przede wszystkim skupiamy się na tym, żeby bawili się sportem. Mamy w gronie trenerskim dwóch olimpijczyków. Jestem niesamowicie dumny ze składu trenerskiego, który mamy. Jako zawodnik nigdy nie miałem dostępu do takich trenerów. Dlatego jestem dumny z tego całego projektu. Ci trenerzy mają niesamowite doświadczenie i byli bardzo dobrymi wyczynowymi sportowcami. Dlatego tak łatwo im przychodzi uspokajanie dzieci oraz ich rodziców, żeby bawili się sportem i nie zniechęcali. Największym założeniem naszej Akademii jest to, aby te dzieci przez całe życie trenowały sport. Kiedy mieszkałem we Francji, to jakiś chłopak z klubu miał 30 lat, a trenował od czwartego roku życia. Chciałbym, aby sport zawsze towarzyszył im w życiu i nauczył ich zdrowych nawyków. To jest nadrzędny cel.

Jakie są te lokalizacje?
Wrocław, Poznań, Wodzice.

  • Zobacz też: Zibi Szlufcik: W tym roku w Challenge Roth padnie rekord świata

Mogą się pojawić kolejne lokalizacje na mapie Polski?
Tak, tutaj cały czas rozmawiamy. Wspiera nas Fundacja Feniksa i firma GVT. To są główni partnerzy i finansują całe przedsięwzięcie. Dzieci nic nie płacą za treningi. Mają je całkowicie za darmo. To jest całkowicie pro społeczny projekt.

Kto dokładnie jest w sztabie?
Mamy ponad 30 trenerów. Z tych lekkoatletycznych: Kamil Masztak (były olimpijczyk), Ewelina Gankowska (trzykrotna olimpijka), Krzysztof Stefanowicz. Wszystko nadzoruje Paulina Kotfica. Ja staram się pomagać. Trenerów jest bardzo dużo. Podoba mi się skład trenerski oraz ich podejście. Łączy nas bogate doświadczenie zawodnicze. Mimo, że jesteśmy wszyscy stosunkowo młodymi trenerami, to mamy świeże doświadczenia. Widzieliśmy dużo dobrych i złych rzeczy w polskim sporcie. Dlatego staramy się pozytywnie kształtować dzieci, szczególnie do 15 roku życia. Jeśli wtedy ktoś z nich będzie chciał się ścigać wyczynowo, a mamy taką 20 osobową grupę młodzieży, to mają plany treningowe od Pauliny Kotficy. Choć nie są to tylko triathloniści. Mamy też kolarzy. Staramy się ich nie zamykać na jeden sport. Kolarzy namawiamy na triathlon, a triathlonistów na kolarstwo. Tego naprawdę jest bardzo dużo.

A co dzieje się u Ciebie?
Krótko mówiąc, to przede wszystkim życie z dziećmi i decyzją Pauliny o zakończeniu kariery po tym sezonie. Słyszę zw wielu stron, że to to ja kazałem jej kończyć karierę (śmiech), a było odwrotnie. Chciałem, aby jeszcze się ścigała. Moje plany mogą poczekać. Mam dobrą formę kolarska, ale teraz wolę skupić się na Paulinie oraz bardziej pomagać jej w domu. Doskonale wiem, co to znaczy przestać się ścigać i jakie to są emocje. Ona do końca nie zdaje sobie sprawy, co stanie się w jej życiu, jak przestanie być sportowcem wyczynowym. Chcę, żeby korzystała z tego ostatniego sezonu i cieszyła się nim. Z przyjemnością odłożyłem własne plany na kolejne miesiące, czy lata. Choć nie rezygnuję. Cały czas trenuję.

Wspomniałeś, że Paulina Kotfica kończy sportową karierę, a w międzyczasie wywalczyła slota na MŚ. To będzie najważniejszy start?
Te wszystkie duże starty są dla nas równie ważne. Ostatnio miała problemy zdrowotne. Przed Sierakowem miała Covida. Mocno się rozchorowała. Miała niesamowitą formę. Mimo tego osłabienia bardzo dobrze wystartowała. Po tamtym starcie miała kontuzję stopy. Nie mogła biegać. Dwa dni przed Warszawą zrobiła pierwszy trening biegowy. W tym tygodniu strzeliły jej plecy. W tym roku mamy super kalendarz. Ostatnio Challenge Gdańsk, a już niedługo MP na 1/2IM w Poznaniu. Następnie mamy Gdynię. To są fajne starty. Przytrafiły się teraz MŚ i mam nadzieję, że wystarczy na nie energii. Ja ją motywuję. To byłoby super zakończenie kariery. Na początku powiedziała, że tego nie chce, ale  próbuję ją motywować. Już trochę zmieniła optykę, więc wszystko wskazuje na to, że jednak tam fajnym startem zakończy karierę.

Jak wygląda sytuacja u innych Twoich zawodników PRO?
Cieszę się z formy Siergiya, który przeżywa całą sytuację w Ukrainie. Kiedy wybuchła wojna, to przebywał na zgrupowaniu i dostał informację, żeby nie wracać i reprezentować Ukrainę jako sportowiec. Pomogliśmy mu i znaleźliśmy mieszkanie w Jeleniej Górze. Na początku był z nami na obozach. Po prostu staramy się mu pomagać też bardziej życiowo. To, co przeżywa, to tylko on wie. Pokazywał mi straszne filmiki, co dzieje się w Ukrainie. Cieszę się, że się pozbierał, walczy i ma dodatkową motywację. On ma niesamowity potencjał. Sergiy i Kacper mają możliwości, aby z powodzeniem startować zagranicą.

Jak oceniasz sytuację Kacpra?
Próbowałem wywierać delikatną presję na Kacpra, aby znowu bardziej skupił się na sporcie. Stwierdził, że jednak dużo wcześniej poświęcał i podjął już decyzję. Jako młody mąż czuje odpowiedzialność, ale pokazuje, że mądrym treningiem można się ścigać. Trenuje jako porządny AG (12-15h w tygodniu). Miał jeden obóz w tym roku. Mimo to pokazuje, że mądrością treningową można dużo zdziałać. Liczę, że jeszcze zmieni zdanie, bo ma niesamowity poziom oraz potencjał. Choć szanuję jego decyzję.

Trenujesz też z Piotrem Ławickim. Jak układa się ta współpraca?
Pracujemy od jesieni. Już w Sierakowie pokazał, że nie jest daleko od tego ogólnopolskiego poziomu. Na sucho biega i jeździ niesamowicie. Pływa troszkę gorzej, ale udało się skorygować jego błędy techniczne. Bardzo liczę na Piotrka i wierzę w jego potencjał. U niego ważny też jest trening mentalny. To, co pokazuje na treningach, jak zacznie przekładać chociaż część na zawody, to jestem spokojny, że sobie poradzi. Już miałem takich zawodników, że wywierali na sobie dużą presję. Piotrek też jest takim typem. Jestem spokojny, że w końcu to odpali.  

Marcin Dybuk

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X