Rozmowa

Artur Czerwiec: Zrozumiałem, że trzeba mieć własną wizję

Łączy funkcję trenera, zawodnika oraz organizatora zawodów Iron Dragon Triathlon. Artur Czerwiec przyznał, że nie zawsze było łatwo, ale wyciągnął odpowiednie wnioski.

Jak obecnie wyglądają przygotowania do wrześniowych zawodów Iron Dragon Triathlon?
Dogrywamy trasy (będą lekko skorygowane po sugestiach zawodników), dopinamy pakiety startowe i kwestie organizacyjne.

Trwają zapisy. Czy jesteś zadowolony z obecnej frekwencji?
Liczba 200 zawodników na dzisiaj pozwala myśleć, że frekwencja jak zawsze będzie w okolicy 400-500 zawodników na obu dystansach.

Jakie są szykowane atrakcje i nagrody dla najlepszy z okazji 10 jubileuszowej edycji Iron Dragon Triathlon?
Na pewno pójdziemy w kierunku nagród rzeczowych dla dekorowanych startów indywidualnych, sztafet. Dołożymy coś do pakietu startowego dla każdego. Wszystko jest uzależnione od liczby startujących zawodników.

Cofając się pamięcią do pierwszej odsłony zawodów, spodziewałeś się, że aż tyle edycji uda Wam się zorganizować Iron Dragon Triathlon?
Kiedyś powiedziałbym, że jestem spokojny o taki rozwój naszej imprezy, bo byli ludzie,  którym chciało się pracować nad wspólnym klubowym eventem. Teraz jest ciężko namówić kogokolwiek do działań. Nie narzekam. Czasy się zmieniły, sam dostaje za to kasę. Robię praktycznie wszystko, czyli za dużo by bardzo dobrze to „obrobić”. Wspólnie z Wojtkiem Wasiakiem uważam, że stajemy na wysokości zadania i dobrze wypełniamy obowiązki. Mimo że straciłem znajomych w momencie, gdy pojawiły się większe pieniądze, nie poddaję się i realizuję pasję i miłość do triathlonu.

iron dragon

Czy w trakcie tej tegorocznej odsłony planujecie jakimiś elementami nawiązać do początków tej imprezy?
Mamy kilka pomysłów. Nie wiem, jak to wyjdzie, bo budżet jest napięty, ale jestem dobrej myśli.

Czego możemy spodziewać się we wrześniu na zawodach Iron Dragon Triathlon?
Pogody i luźnej sportowej atmosfery bez napinki i stresu.

Oprócz organizacji imprez działasz jako trener w klubie o tej samej nazwie oraz sam jeszcze startujesz. Obecnie w której roli najlepiej się czujesz i odnajdujesz?
Zdecydowanie jako startujący. Zawody i rywalizacja pozwala mi się wyładować i zapomnieć o problemach. Zawody też dają możliwość poznania fajnych ciekawych i sympatycznych ludzi. Natomiast klub to moje oczko w głowie. Sprawia, że można realizować wiele ciekawych pomysłów. Trudno się dogadać w towarzystwie osób, które mają inne wizje lub ich nie mają w ogóle, ale się nie poddaję. Jak mnie „wywiozą na taczkach”, to odpuszczę. Będzie to sygnał, że jestem już niepotrzebny.

Nawiązując do tegorocznych Twoich startów, udało się zdobyć srebrny medal mistrzostw Europy w Olsztynie w kategorii wiekowej. Jak wspominasz ten start?
Był to pierwszy poważny start sezonu, wielka niewiadoma, jak się przepracowało zimę, dobrze czy źle, wyszło jednak bardzo dobrze.

Czy to były Twoje najlepsze zawody w tym sezonie?
To początek sezonu, najlepsze dopiero będą.

Jak oceniasz tegoroczne starty jako zawodnik?
Mam ambitnie ułożony rok. Na pewno będzie o mnie i o naszym klubie głośno.

Jakie jeszcze zawody czekają na Ciebie jako zawodnika?
Chciałem zrobić kwalifikacje na MŚ do Dubaju na dystansie standard w Rzeszowie. To się udało. Zaliczyłem też dobry start w Suszu. Startem docelowym jest Ironman w Gdyni. Chcę złapać slota na MŚ. 

W jaki sposób udaje Ci się łączyć trzy tak ważne role jak zawodnik, trener oraz organizator zawodów?
Każda z tych ról jest powiązana z jedną dyscypliną, to łatwiejsze niż może wyglądać. Jest kilka osób, które mnie wspierają spoza rodziny, ale rodzinka jest tutaj najważniejsza. Mocno przeżywam niepowodzenia, żona i dzieci bardzo mnie dopingują. To pozwala się szybko dźwignąć. Nie mówię tutaj o startach i rywalizacji, lecz o kwestiach organizacji życia w klubie,  czy organizacji zawodów.

W czym odnajdujesz motywację, aby nadal z powodzeniem łączyć wszystkie te funkcje?
Głównie zdrowie, uwielbiam też być dobrym przykładem dla innych. Mamy duże zaplecze młodzieży z klas sportowcy i nieco starszych. Spora grupa młodzieży odeszła od nas w zeszłym roku. To było dla mnie lekkim ciosem, ale zrozumiałem, że trzeba mieć własną wizję i trzymać z dala od siebie ludzi fałszywych i zazdrośników.

Czego Ci życzyć na resztę sezonu?
Zdrowia i rozwoju, ale przede wszystkim dobrego klimatu na pokładzie naszego statku Iron Dragon Triathlon.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X