Wiadomości

Wilk atakuje rekord Ironmana

Robert Wilkowiecki zaatakuje w warunkach domowych wynik trzykrotnego mistrza świata Jana Frodeno. To zdarzy się już jutro, a całe wydarzenie rozpocznie się od godziny 9.

O randze tej akcji świadczy też obsada zawodników PRO oraz ekspertów, którzy będą wspierać rekordzistę Polski na długim dystansie. A będą to takie nazwiska jak: m.in.: Alicja Tchórz, Agnieszka Jerzyk, Jerzy Górski, Czesław Lang, Henryk Charucki, Bartosz Huzarski, Paweł Korzeniowski, Henryk Szost, Marcin Białobłocki, Maciej Dowbor, Łukasz Grass, Kacper Adam, czy Sebastian Karaś. Nie obejdzie się też bez ludzi filmu i estrady  Karolina Gorczyca, Bartłomiej Topa, Sidney Polak, Tomasz Jachimek, aktywnie uprawiających triathlon lub jedną z jego dyscyplin.

Nie tylko bicie rekordów

W trakcie bicia rekordu prowadzona będzie zbiórka funduszy na Fundację FizjoTRIterapia, której celem jest pomoc niepełnosprawnym dzieciom oraz spełnianie ich marzeń o uprawianiu sportu.
– Podczas startu będzie można wpłacać na charytatywną zbiórkę, która będzie podlinkowana na moich social media – informuje Robert Wilkowiecki.

Wilku mówi: sprawdzam

Nikt z polskich zawodników nigdy nie złamał magicznej bariery ośmiu godzin na dystansie długim. Najbliżej tego był właśnie bohater jutrzejszego wyzwania, czyli Robert Wilkowiecki. Podczas IM Hiszpania w zeszłym roku pokonał trasę w czasie 8:06:45. W historii polskiego triathlonu 55 razy udawało się złamać granicę dziewięciu godzin. Czy jutro uda się pójść o krok dalej i złamać osiem godzin, ale w domowych warunkach?

wilkowiecki
– Wiem, że jest spora dyskusja w polskim triathlonie, czy któremuś z zawodników uda się złamać osiem godzin. Więc postanowiłem to sprawdzić. To jest też dla mnie fajny cel sportowy, a jednocześnie nadanie sensu moim wysiłkom. Cała motywacja wróciła – powiedział Robert Wilkowiecki.

Inspiracją był Frodeno

Kilka tygodni temu aktualny Mistrz Świata Ironman Jan Fordeno ukończył dystans Ironman  w domu, osiągając czas 8:33:40. Teoretycznie 226 kilometrów wyścigu bez konkurentów, na niewielkiej przestrzeni, z wykorzystaniem jedynie małego basenu z przeciwprądem, stacjonarnego roweru i bieżni, jest znacznie trudniejsze, niż otwarta rywalizacja w plenerze, wspierana okrzykami tysięcy kibiców. Dlatego wyścig realizowany prawie w miejscu, stanowi niespotykane wyzwanie dla ciała i głowy sportowca.
– Wyczyn mistrza świata zainspirował mnie do pokonania magicznej granicy 8 godzin na pełnym dystansie i to w domu. Choć nigdy nie ukończyłem dowolnego triathlonu w takich warunkach – przyznaje Robert Wilkowiecki. – Oznaczyliśmy tę próbę bicia rekordu kodem PL8H, co oznacza „Polak zejdzie poniżej 8 godzin”. Mimo panujących od dwóch miesięcy ograniczeń wraz z moim trenerem tak dostosowaliśmy mój plan treningowy, by skutecznie realizować wyznaczone na sezon założenia treningu. Jestem w świetnej formie. Czuję, że zrealizuję ambitny cel, jakim jest pobicie aż dwóch rekordów – tłumaczy Robert Wilkowiecki, aktualny triathlonowy mistrz i rekordzista Polski.

Jak będzie wyglądać start?

– W moim przypadku całość będzie odbywać się na terenie posiadłości dyrektora dewelopera PCG, za co serdecznie dziękuję. Pływanie jest obecną najtrudniejszą konkurencją do zrealizowania pod względem technicznym – wyjaśniał Wilkowiecki. – Dlatego wykorzystamy mały basen domowy z przeciwprądem, który emituje nurt rzeki. Ta część jest najtrudniejsza do wymierzenia. Zakładałem czas pływania podobny jak w Barcelonie, czyli 46:46. Wydaje mi się, że stać mnie na taki rezultat. Przy tym będę starać się zachować jak najwięcej energii na pozostałe etapy. Potem szybko przebrnę przez domową strefę zmian. Część rowerową pokonam na trenażerze na platformie Zwift. Wybrałem rower czasowy, żeby był zbliżony do warunków startowych. Więc ten rower wirtualnie będzie pozbawiony draftingu. Dlatego nie będę mógł korzystać z koła osób, które będą mi towarzyszyć na tej wirtualnej trasie. Każdy, kto będzie chciał się do mnie podłączyć, może wybrać opcję roweru szosowego. W przypadku stworzenia się takiej grupki ludzi na tego typu rowerze będą mogli w tym gronie sobie pomagać. Jeśli chodzi o założenia na rowerze, to będę potrzebować, generować średnio cztery waty na kilogram, czyli około 270 wat. Uważam, że to jest dosyć wysoki wynik. Myślę, że etap kolarski będzie trudniejszy, niż w realnym wyścigu. Następnie szybkie T2 i wykorzystam bieżnię mechaniczną. Postaram się spokojnie zacząć, tempem 3:50. Pierwsze 10 kilometrów będzie na złapanie tempa. Potem będę się rozkręcać i mam nadzieję biec około 3:40 – opisuje Robert Wilkowiecki.

Kiedy dokładnie start Wilka?

To niecodzienne wydarzenie odbędzie się już jutro 23 maja 2020 roku we Wrocławiu. Organizatorzy wydarzenia przewidują, że zgromadzi ono przed monitorami komputerów, tabletów, czy telefonów komórkowych kilkadziesiąt tysięcy ludzi pozytywnie zakręconych sportem.
– Moje poczynania będzie można śledzić za pomocą transmisji na żywo na moim profilu na Facebooku – zapraszał Robert Wilkowiecki.

Opracował: Przemek Schenk
foto: materiały prasowe, materiały prywatne

Od redakcji: Trzymamy kciuki za Roberta i kibicujemy. Jeśli uda mu się złamać na dystansie Ironman w warunkach domowych osiem godzin, to oczywiście nie będzie żaden oficjalny rekord, ale będzie to dowód na to, że ma chłop moc w rękach, nogach i przede wszystkim głowie. Fajne jest także, to że podczas zmagań Wilka będzie można wspomóc działania fundacji, która robił kawał świetnej roboty dla niepełnosprawnych dzieciaków i ich rodziców. Tak więc nie pozostaje nam nic innego jak życzyć powodzenia! 

Marcin Dybuk

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close