Rozmowa

Pizza jako przedstartowy posiłek kluczem do sukcesów

W sezonie 2021 zadebiutowała w kategorii K40. To był siódmy rok jej startów. Katarzyna Jonio szykuję formę na nadchodzący sezon, mając ambitne cele.

Na jakim obecnie jesteś etapie przygotowań do nadchodzącego sezonu?
Mój poprzedni sezon startowy był dość długi. Zaczęłam startami w maju, a skończyłam imprezą w Turcji na początku listopada. Wyjazd do Turcji na zawody połączyłam z wakacjami.  Zatem po starcie zostaliśmy jeszcze tydzień na miejscu, by zasmakować prawdziwego lenistwa, wygrzewania się na słońcu i nie zawsze zdrowego jedzenia. Długość całego okresu roztrenowania była adekwatna do długości i intensywności sezonu. Ostatecznie wyniosła cztery tygodnie. Do treningów wróciłam od grudnia 2021. Jedynie kontynuowałam pływanie niemal bez przerwy. W tym momencie próbuję odzyskać poziom formy sprzed roztrenowania. To jest mozolny proces, znany wszystkim sportowcom, też bardzo trudny dla głowy, ale cierpliwie posuwamy się naprzód.

Czy jesteś zadowolona z przebiegu treningów przed pierwszymi startami w tym roku?
Cały czas pracuję nad umiejętnością chowania ambicji do kieszeni na tym etapie przygotowań do startów. Muszę tłumaczyć sobie, że na prędkości startowe jeszcze przyjdzie czas. To samo powtarza mi trener (Sergiusz Sobczyk). Więc to mnie ciut uspokaja. Treningi realizuję rzetelnie, według planu oraz założeń. Jestem typem „zadaniowca” i bardzo satysfakcjonuje mnie zielony kolor w Training Peaks.

Nad którymi elementami skupiasz się w szczególności na treningach?
Razem z trenerem postawiliśmy na początku tego okresu przygotowawczego na pływanie.  Aktualnie pływam 4 – 5 razy w tygodniu, podczas gdy w minionych latach było to średnio trzy razy w tygodniu. Budujemy też wytrzymałość, każdy trening rowerowy to minimum 2,5 godziny kręcenia. To także dobry czas na ćwiczenia siłowe.

Czym ten cykl przygotowawczy różni się od poprzedniego?
Planowanie pozostawiam trenerowi. Oczywiście, przed sezonem przygotowawczym dyskutowaliśmy o ogólnym jego zarysie. Przyznam, że dla mnie pojęcia makrocykli, mikrocykli, odwróconej periodyzacji etc. to czysta teoria. W tym naszym zawodniczo-trenerskim związku role mamy jasno określone: Sergiusz mówi, ja robię. Mam do niego pełne zaufanie. Nie dyskutuję, najwyżej czasem pomarudzę lub z góry zakwestionuję  „wykonalność” treningu.

Znaczącą dla mnie zmianą jest rezygnacja z pływania w grupie. Przez ostanie lata 90% moich treningów pływackich to był trening grupowy. Natomiast w tym roku od stycznia pływam sama, „z karteczką”, na której mam zapisany plan na dany trening. Na szczęście nie doświadczam problemów z motywacją. Po tylu latach pływania mam też świadomość moich niedociagnięć technicznych. Staram się samodzielnie nad tym pracować. Treningi wykonuję w dużej mierze na krótkim basenie (25 m). To kolejna odmiana po latach pływania niemal wyłącznie na basenie 50 metrowym.

Stawiasz na treningi na miejscu, czy planujesz wyjazdy na obóz?
Znaczącą częścią mojego życia prywatnego jest prowadzenie domu tymczasowego dla bezdomnych psów. Mam też własne dwa psy i dwa koty. Cały ten inwentarz wymaga stałej opieki. Więc staram się ograniczać wyjazdy do minimum. Jeśli obóz, to raczej na miejscu w Polsce i to raptem na kilka dni. Nie planuję obozów zagranicznych. Choć przyznam, że w porze zimowej bardzo brakuje mi słońca i wyższych temperatur na zewnątrz.

Co chciałabyś jeszcze w pierwszej kolejności poprawić przed pierwszymi startami?
Marzę o powrocie do formy biegowej sprzed roztrenowania. Ba, chciałabym ją jeszcze poprawić. W tym aspekcie wykazuję się najmniejszą cierpliwością, a moje oczekiwania naprawdę są wysokie.

Wracając do poprzedniego sezonu, jaki był dla Ciebie 2021 rok?
Interesujący. Satysfakcjonujący. W jakiś sposób przełomowy. To był pierwszy rok w kategorii K40. Jak zaczynałam starty w triathlonie, reprezentowałam jeszcze kategorię K30. To niesamowite, jak ten czas leci. Wspaniałe jest też to, że nieustająco notuję progres. To jest chyba to, co trzyma mnie w tym sporcie.

Czy z perspektywy czasu jesteś zadowolona z osiągniętych wyników?
Jestem niesamowicie zadowolona. Wreszcie „odpaliło” bieganie. Po latach walki o urwanie choćby kilku sekund z tempa biegu nagle progres nastąpił niemal skokowo. Oczywiście, mam świadomość, że to nie przyszło samo. Ciężko i systematycznie nad tym pracowałam, ale nadal była to dla mnie ogromna niespodzianka oraz nagroda. Pewnie nigdy nie będę biegać tak szybko, jak moje rywalki. Cieszy mnie to, co już osiągnęłam. W triathlonie poprawiłam wyniki życiowe na obu dystansach, na których startowałam (1/4 i ½ IM), wreszcie łamiąc magiczną dla mnie barierę pięciu godzin na połówce – i to dwukrotnie. Okazałam się  najlepszą „czterdziestką” w kraju wg. PZtri.

Co najbardziej zapadło w Twojej pamięci w 2021 roku?
Oczywiście zgodnie z ludzką naturą najbardziej w pamięci utkwiły mi te zawody, które nie szły jak po maśle – ze względu na ciężkie warunki pogodowe, czy też defekty sprzętu. W Żyrardowie kończyliśmy rower w ulewnym deszczu. Gdynia i Turcja to deszcz i wiatr na rowerze, zaś bieganie w pełnym słońcu. W głowie wciąż mam start w Suszu, gdzie po raz pierwszy rozważałam zejście z trasy. Właściwie już podjęłam decyzję, nawet wyłączyłam zegarek. Jednak byłam na tyle daleko od mety, że miałam czas na przemyślenie tej decyzji, a dzięki wsparciu z zewnątrz, zarówno trenera, przyjaciół, ale też zupełnie przypadkowych współuczestników zdołałam się zebrać w sobie i ukończyć bieg. Często słyszy się, że „zawody wygrywa się głową”. Brzmi to jak frazes. Dopóki rzeczywiście nie przyjdzie nam stoczyć tej walki samemu.

Jakie wyciągnęłaś wnioski z poprzedniego sezonu?
Nie dokonałam żadnych znaczących „odkryć”. To był mój siódmy sezon startowy. Zatem uznaję siebie za dość świadomą zawodniczkę. Na pewno umocniłam się w przekonaniu o sile „mentala” (tak jak wspomniałam wcześniej), istocie regularności w treningach, odpowiedniej regeneracji i dobrej diecie. Po raz kolejny udowodniłam sobie, że w moim przypadku jako posiłek przedstartowy najlepiej sprawdza się pizza. Postartowy w sumie też (śmiech).

Kiedy planujesz pierwsze starty w sezonie 2022?
Sezon zaczynam startem w Żyrardowie w ramach cyklu Garmin Iron Triathlon, na dystansie ¼ IM.

Jakie masz główne starty i cele na 2022 rok?
Celem na ten sezon jest nieustająco cieszyć się z tego, co robię. Po raz pierwszy nie wytypowaliśmy startu A. Slot na Mistrzostwa Świata 70.3 Ironman przesunęłam na 2023 rok.  Nie chciałam powtórki z 2021 roku, gdzie okazało się, że przez pandemię nie możemy swobodnie wjechać do Stanów Zjednoczonych, gdzie odbywały się zeszłoroczne mistrzostwa.

W 2022 roku rozważam start w Białymstoku na Mistrzostwach Polski na dystansie olimpijskim, gdzie mogę zdobyć kwalifikację na Mistrzostwa Świata w Abu Dhabi. W takiej sytuacji to te Mistrzostwa Świata stałyby się moim głównym startem. Jeśli jednak się nie uda (profil trasy rowerowej w Białymstoku wymaga sporych umiejętności technicznych, a ja nie jestem królową zawrotek). To rozważamy przygotowanie pod przebiegnięcie maratonu pod koniec roku. To byłby mój pierwszy maraton w życiu. Być może jego pokonanie dałoby mi wreszcie odwagę, by zmierzyć się z pełnym dystansem.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X