Rozmowa

Jacek Krawczyk zdradza co się musi wydarzyć, aby wrócił do PRO

Był najszybszym zawodnikiem na połówce w Suszu. To był ostatni test dla Jacka Krawczyka przed mistrzostwami Polski na 1/2IM w Poznaniu.

Gratuluję znakomitego wyniku oraz nowego rekordu trasy w Suszu. Co tamtego dnia było kluczem do sukcesu?
Bardzo dziękuję. Myślę, że tego dnia było dużo czynników, które wpłynęły na to, że udało mi się sięgnąć po zwycięstwo. Z mojej perspektywy uważam, że ryzyko solowej jazdy na rowerze, które podjąłem podczas tego wyścigu, opłaciło się i było tym, co zadecydowało o moim sukcesie. Udało mi się dobrze ocenić zarówno sytuację panującą na wyścigu oraz nie przeceniłem własnych sił i możliwości w odniesieniu do dyspozycji rywali. 

Jak czułeś się na trasie?
Tego dnia czułem się mocny, a pewności siebie można powiedzieć, że nabierałem, widząc jak układa się przebieg startu. Od samego początku byłem zmotywowany, aby pokazać się z jak najlepszej strony.

Czy mimo znakomitej dyspozycji napotkałeś jakieś problemy na trasie?
Myślę, że jedyne problemy, jakie napotkałem, to były wymagające warunki atmosferyczne na etapie biegowym. Poza tym uważam ten wyścig, jeśli nie za idealny, to bardzo bliski idealnego.

Jak oceniasz warunki atmosferyczne, w których było dane ścigać się zawodnikom tego dnia?
Określiłbym je dwoma słowami: szybkie oraz wymagające. Pływanie odbywało się w wodzie na granicy dopuszczenia pływania w piankach – trzeba było uważać, aby się nie zagotować. Na rowerze, jeśli był jakiś wiatr, to minimalny. To powodowało, że trasa kolarska była naprawdę szybka. Natomiast na biegu już słońce dało zawodnikom popalić.

W którym momencie wyścigu byłeś już pewny, że nikt nie wyrwie Ci tego zwycięstwa?
Szczerze mówiąc, myślę, że takich rzeczy jest się pewnym dopiero przekraczając linie mety. Triathlon szczególnie na długim dystansie jest nieprzewidywalny, a warunki panujące w Suszu na biegu mogły bardzo namieszać. Myśl, że się udało i odniosę zwycięstwo, dopuściłem do siebie gdzieś na ostatnim kilometrze.

Czy to był Twój najlepszy start od czasu powrotu do triathlonu?
To na pewno. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że to jeden z najlepszych w dotychczasowej karierze.

Łączysz, i to na razie z powodzeniem sport i pracę na pełen etat. Co byś poradził innym, którzy są w podobnej sytuacji, a przykładowo nie do końca sobie radzą z różnych względów z natłokiem zajęć i treningiem?
Mogę tylko powiedzieć, co mi pomaga znaleźć odpowiedni balans pomiędzy pracą a trenowaniem. Daleki jestem od doradzania innym, gdyż myślę, że każdy zmaga się z nieco innymi wyzwaniami i to co u mnie działa, nie musi sprawdzić się u innych. Dla mnie kluczem do sukcesu jest ustawienie odpowiedniej hierarchii wartości i postępowanie zgodnie z tym, co sobie założyłem. W moim przypadku na pierwszym miejscu są obowiązki zawodowe oraz nauka, bo w weekendy „uzupełniam” własne wykształcenie, studiując II stopień budownictwa na politechnice w Poznaniu. Kolejna w hierarchii jest regeneracja – u mnie jest to m.in. założenie, że sen musi wynosić minimum sześć godzin. W przypadku, gdy miałbym spać mniej, odpuszczam poranny trening, co parę razy musiałem zastosować. Staram się mądrze gospodarować czasem, a ponieważ nie jest on „z gumy”, to czasem trzeba coś wybrać, żeby siebie nie zamęczyć.

To Twoje kolejne zwycięstwo po powrocie po dwuletniej przerwie. Czy już w rozmowach z trenerem Tomkiem Kowalskim przewija się temat powrotu do kategorii PRO?
Temat kategorii PRO przewija się w naszych rozmowach, a w ostatnim okresie nabrał on na aktualności m.in. w kontekście osiąganych przeze mnie wyników. Jednak uważam zarówno ja jak i trener Tomek, że styl życia, jaki prowadzę, kwalifikuje mnie do kategorii amatorów. Ze względu na to, że w Polsce mało jest zawodników PRO żyjących z uprawiania triathlonu, wychodzę z założenia, że PRO powinna być osoba, dla której triathlon jest w życiu priorytetem. W moim przypadku jest on na trzecim miejscu, za pracą i studiami. Stąd taki wybór kategorii. Jednak z trenerem zdajemy sobie sprawę, że moje wyniki są dobre. Dlatego sprawa kategorii zostaje w moim przypadku tematem otwartym.

Trochę gdybając, co musiałoby się stać, żebyś był całkowicie pewny powrotu do PRO?
W moim przekonaniu jedną z dróg jest to, że pojawią się warunki, bym mógł bardziej zaangażować się w sport i by ten stał się najważniejszą częścią mojego życia. Innym rozwiązaniem będzie to, że stwierdzę, że cele amatorskie mi nie wystarczają i zacznę myśleć o wyzwaniach w kategorii PRO.

Wystartujesz w mistrzostwach Polski na 1/2IM w Poznaniu. Z jakim nastawieniem staniesz do rywalizacji?
Cel będzie łączony: pokazać się z jak najlepszej strony i czerpać przyjemność z rywalizacji oraz udziału w zawodach.

Tegoroczne MP zapowiadają się niezwykle mocne. Czy silna obsada tych zawodów jest dla Ciebie dodatkową motywacją?
Patrzę na zawody w Poznaniu z perspektywą, że mocna stawka, która pojawi się na starcie, spowoduje, że wyścig będzie ciekawy i rywalizacja stanie na wysokim poziomie. To na pewno motywuje oraz cieszy, gdyż tak jak wspomniałem, lubię triathlonową rywalizację.

Od osiągniętego wyniku na mistrzostwach Polski zależą Twoje plany na dalszą część sezonu, czy istnieje jakiś wstępny plan ustalony z trenerem?
Obecnie mamy tylko zarys drugiej części sezonu. Dokładne plany wykrystalizują się po zawodach w Poznaniu. Na razie jest dużo niewiadomych m.in. poruszany temat kategorii PRO, czy też ustalenie głównego celu na drugą część sezonu.

Czego Ci życzyć przed zbliżającym się starcie w Poznaniu?
Myślę, że udanej regeneracji po zawodach w Suszu i zdrowia, abym mógł w jak najlepszej dyspozycji stanąć na linii startu.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: Kaja Kwiatkowska

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X