Rozmowa

Ewa Bugdoł: Nadal marzę o slocie na MŚ Ironman

W zeszłym roku sporo działo się w jej życiu prywatnym. Mimo tego udawało się kilka razy wystartować. W tym sezonie Ewa Bugdoł wystartuje w ME w paratri w roli przewodniczki.  

Jak przebiegają Twoje przygotowania do nadchodzącego sezonu?
Od początku lutego jestem w USA i tak jak co roku, ten okres przygotowań był w Denver w stanie Kolorado, gdzie przygotowuję się do sezonu startowego. Tutaj są wymarzone warunki do treningu. Mogę spokojnie trenować wszystkie dyscypliny. Denver jest położone na ok. 1800 m n.p.m, co wpływa pozytywnie na moją wydolność. Temperatury są znacznie korzystniejsze niż w czasie aktualnej polskiej zimy.

Masz wiele obowiązków w zakresie trenowania innych. Do tego organizujesz obozy triathlonowe. Jak udaje Ci się godzić funkcję trenerską z własnymi ambicjami jako zawodniczka?
Do tej pory udało mi się to pogodzić. Mam zasadę, iż trenuję nieliczną grupę właśnie dlatego,  że chcę im poświecić czas, aby czuli moją obecność i wsparcie, a także czasami wspólne treningi (a nie przesyłanie tylko rozpisanego planu tygodniowego treningu). Często też dzwonimy do siebie i rozmawiamy. To są ludzie z całej Polski i nie tylko. Grupa jest kameralna, bo zależy mi na jakościowej, indywidualnej współpracy z moimi podopiecznymi.  Resztę czasu mogę też poświęcać na własne efektywne treningi. 

Ile udało Ci się zorganizować obozów triathlonowych w obecnym okresie przygotowawczym?
Co roku staram się zorganizować dwa tygodniowe obozy oraz kilka warsztatów 3-4 dniowych. Tu także jest mała liczba osób, bo zależy mi na poświeceniu czasu każdemu z uczestników z osobna, aby jak najlepiej skorzystali z tego pobytu, dzieląc się moją wiedzą i doświadczeniem. Przy tym dostosowuję się do indywidualnych potrzeb zawodników. Aktualnie jest jeszcze kilka wolnych miejsc na zbliżający się obóz majowy w dniach 6-11 w Polanicy Zdroju, na który gorąco zapraszam. Osoby, które chciałyby spróbować sił w triathlonie, jak również ludzi, którzy siedzą już w tym sporcie przez wiele lat, żeby wspólnie potrenować i efektywnie przygotować się do sezonu. Chciałabym przekazać uczestnikom jak najwięcej wiedzy, co do treningu, regeneracji, startów, diety w triathlonie, a także pomóc w poprawie techniki pływania, jazdy rowerem i biegania. Wszystko na bazie własnego, prawie dwudziestoletniego doświadczenia. To będzie intensywny czas, ale z  przydatną wiedzą.

Czy podczas tych wyjazdów udawało Ci się znaleźć też czas na własne treningi?
W czasie obozów poświęcam się w pełni moim podopiecznym. Dodatkowo angażuję też moich trenerów (biegowych, kolarskich, mentalnych, a także fizjoterapeutów). Oczywiście podczas treningów biegowych, czy kolarskich, towarzyszę zawodnikom. Do tego prowadzę sama zajęcia np. na basenie.

Czy jesteś zadowolona z przebiegu własnych treningów w tym okresie przygotowawczym?
Tak, dodatkowo przygotowuję się, co może być ciekawe, do startu w mistrzostwach Europy w paratiathlonie jako przewodniczka dla dziewczyny niedowidzącej, zawodniczki Angeliki Biedrzyckiej. Zawody odbędą się 28 maja w Olsztynie. To będzie nasz wspólny debiut w triathlonie. W zeszłym roku po dwóch tygodniach wspólnych treningów kolarskich zdobyłyśmy brązowy medal na mistrzostwach Europy w parakolarstwie szosowym. Jest mi bardzo miło, że będę mogła pomóc jeszcze raz. Zwłaszcza że to już będzie triathlon, a nie samo kolarstwo.

Na obecnym etapie sportowego życia, w której roli lepiej się czujesz, zawodniczki, czy trenerki?
Coraz bardziej trenerem, bo daje mi to ogromną satysfakcję, patrzenie, jak się znakomicie rozwijają moi podopieczni. Choć jeszcze nie zamierzam zawieszać butów na kołku. Przedłużyłam też współpracę jako ambasador ze znakomitymi markami rowerami LIV oraz butami biegowymi BROOKS, co tym bardziej motywuje do dalszych startów!

Zeszły rok był dla Ciebie intensywny pod względem prywatnym. Dlatego nie mogłaś normalnie trenować oraz startować. Co się działo?
W zeszłym roku sporo się działo w moim życiu prywatnym. Wyszłam za mąż i miałam w tym okresem wiele dodatkowych spraw do ogarnięcia i pozałatwiania. Oczywiście nie mogę narzekać, bo to był dla mnie najszczęśliwszy okres w moim życiu. Pomimo tego wystartowałam w Mistrzostwach Polski na dystansie ½ IM w Poznaniu, zaraz po moim miesiącu miodowym. Bez większych przygotowań zdobyłam czwarte miejsce w open i 3 miejsce w kategorii elita. Na początku sezonu zajęłam też drugie miejsce w triathlonie w Suszu. Do tego doszły sukcesy z Angeliką Biedrzycką. Jako pilotka zdobyłam z nią brąz na mistrzostwach Europy w kolarstwie oraz dwa brązowe medale na mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym.

Czy obecnie udało Ci się w jakimś stopniu wrócić do spokojnych treningów i planowania startów na nadchodzący sezon?
Jeszcze nie do końca, a szczególnie z powodu wcześniejszej pandemii, a teraz wojny. Bardzo mnie martwi sytuacja w Ukrainie i w Polsce. Oglądając zagraniczne i polskie media, niestety cały czas nie można być pewnym jutra. Wiele moich znajomych mieszkających tutaj w Stanach, odwołało bilety lotnicze na wyjazd do Polski z powodu wojny i niepewnej sytuacji w kraju. Dlatego w najbliższym czasie fizycznie i mentalnie skupiam się na najbliższej imprezie,  czyli na Mistrzostwach Europy w Olsztynie w paratriathlonie. Na razie nie wybiegam za daleko w przyszłość.

Czy ze względu na brak regularnych startów w zeszłym roku, w tym odczuwasz głód do startowania?
Zdecydowanie tak, ale przez to mogłam się jeszcze bardziej poświęcić moim zawodnikom. 

Jakie masz cele trenerskie oraz zawodnicze na 2022 rok? 
Nadal moim marzeniem jest zdobycie slota na MŚ w Ironman. To jest mój nadrzędny cel, ale zobaczymy. Jeśli chodzi o trenowanie, to chcę, żeby każdy z moich zawodników poprawiał się jako zawodnik w tym, co robi i miał z tego przyjemność oraz satysfakcję, a także umiejętnie łączył pracę, życiem prywatnym i sportem. W tym roku mogę się pochwalić, że mój zawodnik uzyskał slota na MŚ Ironman w St. George. Kiedy podejmowaliśmy współpracę w połowie 2020 roku, to jego marzeniem było zdobycie wymarzonego slota na tę imprezę. Cieszę się, że mogłam mu pomoc w realizacji jego sportowego marzenia. Drugą pozytywną wiadomością jest też kwalifikacja mojej zawodniczki na mistrzostwa Europy na dystansie olimpijskim w Olsztynie, która zaczęła współpracę treningową w zeszłym roku, od zera i po urodzeniu córeczki.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X