Rozmowa

Aleksandra Krawczyk: Życie pisze własny scenariusz

Znana jako „Tri w kolorze blond” ma za sobą sezon pełny przygód m.in.: złamanie obojczyka. Teraz Aleksandra Krawczyk celuje w podwójnego IM.

Jaki był dla Ciebie 2021 rok pod względem sportowym?
Bardzo trudny, sezon 2020 pozostawił po sobie ogromny niedosyt. Dlatego chciałam wystartować trzykrotnie na długim dystansie w 2021 roku. Wówczas w planie były: Challenge Roth, Ironman Gdynia oraz Castle Triathlon Malbork. Do tego planowałam trzy stary na połówce. Głównym celem była poprawa czasów na obu dystansach.

Pierwszą przygodę miałaś już w marcu podczas przygotowań z powodu przymusowej przerwy covidowej. Jak przebiegała u Ciebie ta choroba?
Przechodziłam ją lekko poza dwoma pierwszymi dniami. Wtedy gorączka przykuła mnie do łóżka. Utrzymywało się bardzo duże zmęczenie. Nie miałam sił do żadnej aktywności poza siedzeniem na kanapie.

W jakim czasie udało się wrócić do pełni sił?
Do formy sprzed choroby udało się wrócić dopiero na początku maja tuż przed pierwszym startem w sezonie. Powoli wracałam do odpowiedniej objętości treningowej.

Następnie przyszła w maju kolejna przykra sytuacja i zarazem poważne wyzwanie. Podczas jednych z zawodów złamałaś obojczyk. Jak wyglądała cała sytuacja?
Nie zauważyłam dziury w betonie. Dlatego straciłam kontrolę nad rowerem i przewróciłam się. W rezultacie złamałam obojczyk.

Jakie były prognozy lekarzy odnośnie powrotu do sprawności i treningów?
Po operacji mój Doktor zapytany przeze mnie, kiedy mogę rozpocząć jakąkolwiek aktywność fizyczną, powiedział, że nogi mam zdrowe. Więc jeżeli mam ochotę, to mogę już dzisiaj trenować na trenażerze. Jedyną uwagą było to, abym nie pociła się, aby rana mogła się spokojnie zabliźnić. Ostatecznie dość szybko wróciłam do treningów. Dzień po operacji, we wtorek wróciłam do domu, a w niedzielę pierwszy raz już kręciłam na trenażerze.

A co z bieganiem?
O bieganiu mogłam pomyśleć dopiero po zdjęciu szwów. To nastąpiło 10 dni po operacji. Wtedy próbowałam truchtać. Natomiast wróciłam do pływania po miesiącu od zabiegu. Choć dopiero po odzyskaniu pełnego zakresu ruchów i przebytej rehabilitacji postanowiłam powrócić do treningów na basenie.

Jak wyglądała sama rehabilitacja po zabiegu?
Zaczęła się po 10 dniach od operacji. Chodziłam na rehabilitację dwa lub trzy razy w tygodniu. Do tego codziennie wykonywałam ćwiczenia, które rekomendowali mi rehabilitanci. Mimo w miarę szybkiego powrotu do treningów poczułam, że dopiero w lipcu powraca powoli forma oraz mobilność.

W czym odnajdywałaś motywację do jak najszybszego powrotu do formy?
Start podczas Ironman Gdynia. Oczywiście wszystko odbywało się pod okiem lekarzy oraz w ramach tego, co pozwalało mi zdrowie. Bardzo cieszyłam się na myśl o starcie w Gdyni oraz późniejszych zawodach w Malborku na pełnym dystansie. Odnośnie tych pierwszych zawodów nie miałam żadnych oczekiwań. Chciałam zameldował się na mecie.

Co działo się przed startem w Gdyni?
Wieczorem przed zawodami zaczął paraliżować mnie lęk przed startem. Obawiałam się etapu kolarskiego. Zapowiadały się trudne warunki na trasie. Cały dzień miał padać deszcz.  Do tego trasa w Gdyni nie należy do łatwych. Lęk po wypadku był nadal świeży. Tak bardzo paraliżowały mnie obawy, że chciałam zrezygnować. Po długiej rozmowie z trenerem Markiem Jaskółką postanowiłam, że wezmę udział w zawodach. W trakcie wyścigu miałam decydować, czy będę kontynuowała. Plan był taki, aby małymi kroczkami zbliżać się do celu.

Jak przebiegał sam wyścig?
Same zawody były dla mnie ciekawym doświadczeniem. Startowałam z zupełnie innym nastawieniem niż zazwyczaj. Wiedziałam, że to nie jest dzień na ściganie oraz wygenerowania z siebie wszystkich możliwych super mocy. Przechodząc do samego wyścigu, byłam zadowolona z pływania. Nigdy nie stresuje mnie ten etap. Jest dla mnie chwilą, kiedy mogę złapać równy rytm i mogę wizualizować sobie kolejne odcinki trasy. Na samym początku etapu kolarskiego było mi trudno. Nawierzchnia była śliska. To wzmagało mój lęk. Dlatego jechałam w górnym chwycie. W pewnym momencie wyszło słońce i pogoda się poprawiła. To mnie pozytywnie nastawiło do dalszej walki. Postanowiłam walczyć dalej. Bardzo cieszyłam się po przejechaniu 180 kilometrów na rowerze. W końcu mogłam rozpocząć bieg.

Wiedziałam, że już nic mi nie grozi. Choć nie byłam przygotowana do aż tak długiej rywalizacji. Dotychczasowe starty na długim dystansie pokonywałam ze znacznie lepszymi czasami. Tym razem to mi zajęło aż 13 godzin, a dokładnie 12:46. Dlatego druga część biegu była wymagająca. Wielokrotnie myślałam o zejściu z trasy, ale wsparcie kibiców i bliskich było ogromne. Dlatego nie poddałam się i ukończyłam tamte zawody.

Z których zawodów jesteś najbardziej zadowolona?
Z MP Castle Triathlon Malbork. Pomimo tych przygód zdrowotnych udało mi się zająć trzecie miejsce open. Dlatego jestem z siebie zadowolona. 

Czego nauczyło Cię zebrane doświadczenie w tym sezonie?
To była dla mnie cenna lekcja. Można wszystko planować, ale życie pisze własny scenariusz. Dlatego lepiej nie trzymać się kurczowo własnych planów, tylko zostawić sobie przestrzeń na zmiany. Z drugiej strony uświadomiłam sobie, jak w ułamku sekundy może diametralnie zmienić się sytuacja życiowa. To doświadczenie też mi pokazało, że w moich żyłach płynie triathlonowa krew i mimo trudnej sytuacji miałam w głowie powrót do uprawiania tego sportu. 

Jak przebiegało u Ciebie roztrenowanie?
Tym razem było ono dosyć długie. Trwało sześć tygodni. Niewiele różniło się od poprzednich roztrenowań. Nadal byłam aktywna. Nie było takiego siedzenia na kanapie. Początkowo trener zalecił mi osiem tygodni roztrenowania, ale po sześciu już wariowałam (śmiech). Chciałam wrócić do regularnych treningów.

Czy ustaliłaś już cele oraz główne starty na sezon 2022?
Tak, sezon zamierzam rozpocząć w maju najprawdopodobniej w ramach Garmin Iron Triathlon Żyrardów. Następnie będzie 1/2IM w Warszawie i Susz (połówka). Głównym startem będzie podwójny Ironman (Ultra Triathlon Bad Radkersburg) we wrześniu w Austrii. Sezon zakończę Mistrzostwami Świata Ironman 70.3 Utah pod koniec października.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: Tri w kolorze blond FB

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X