Rozmowa

Adam Nizio: Powalczę o Hawaje w sezonie 2021

Miła szczęście i zdążył wyjechać na dwa obozy do Hiszpanii, zanim koronawirus opanowała Europę. Pandemia nie zmieniła wiele w jego treningach. Ciężko pracuje i przygotowuje się do sezonu.

Jesteś po obozach przygotowawczych m.in.: w hiszpańskim Calpe. Czy jesteś zadowolony z dotychczasowej pracy?
Obóz jest zawsze dobrym momentem na skupienie się wyłącznie na treningu i na regeneracji. Stąd też zawsze wydolność wydaje się trochę lepsza w tym okresie. Jednak starałem się pilnować, bo łatwo dać się ponieść magii wyjazdu i większość wyjazdu spędzić przemęczonym.

Kiedy przebywałeś na obozach?
Byłem w Calpe tydzień w styczniu. Następnie udałem się do Barcelony na start w półmaratonie. Drugi turnus trwał 10 dni w środku lutego, w okresie mazowieckich ferii zimowych.

Czy to pierwszy Twój wyjazd do Calpe?
Nie, przygotowywałem się tu również w zeszłym roku. Więc tym razem odpadła logistyczna cześć wyjazdu, typu gdzie najlepiej zrobić zakupy, która trasa jest dobra na luźną przejażdżkę na kawę, a gdzie można się trochę bardziej zmęczyć.

Jakie masz doświadczenia z poprzedniego zgrupowania w Calpe?
W zeszłym sezonie trochę za dużo trenowałem w przeciągu pierwszych kilku dni, teraz starałem się nie popełnić tęgo błędu

Z kim obecnie się przygotowujesz?
Jestem z grupą kolarzy i triathlonistów amatorów, którzy dołączyli do mnie na organizowane przez sklep rowerowy Roadbike w Warszawie 10-dniowe zgrupowanie.

nizio

Zobacz też:

Izabela Sobańska: Zadebiutuję w Ironman

Czy potrzebujesz specjalnej motywacji na treningach?
Nie, sam stawiam sobie cele, które mnie mobilizują. Choć często ambicja bierze górę, to wierzę, że nawet bycie w ich okolicy da ostatecznie dobry efekt.

Ile przeprowadziłeś dotąd jednostek treningowych?
Ciężko zliczyć, ponieważ część jednostek wykonywałem bez rejestrowania. Przeciętnie wychodziły dwie jednostki dziennie, w tym przez cały okres główny nacisk położony był na rower.

Czy jesteś zadowolony z wykonanej pracy?
Większość tego, co chciałem zrobić, wykonałem. Choć tu też było widać przerost ambicji nad możliwościami. Momentami czułem dość mocne zmęczenie. Zdarzyło mi się np. skrócić rower lub całkowicie odpuścić bieganie. Jednak w obecnym trybie treningowym biorę pod uwagę takie zdarzenia. Nie zadręczam się tym, słucham się własnego organizmu i nie staram się za wszelką cenę tej jednostki odrobić.

Czy przykładasz wagę do liczby pokonanych kilometrów na treningach?
Niespecjalnie, bo jak porównać 100 kilometrów jazdy po okolicznych górach z jazdy 100km po płaskim Mazowszu? Nie mam z tym problemu, jeśli na koniec jazdy garmin pokazuje pokonanych 99,8km. Jest dużo więcej innych parametrów, na które warto zwracać uwagę, zamiast porównywać jednostki treningowe po pokonanym dystansie lub po średniej prędkości.

W jaki sposób regenerujesz się pomiędzy poszczególnymi treningami?
Standardowa procedura to są dobry posiłek, rolowanie, oraz optymalna dawka nic nie robienia. Podczas obozu lubiłem jednak dodać do tego moczenie nóg w basenie hotelowym bezpośrednio po treningu. Była na tyle chłodna, że po ciężkiej jednostce było czuć ulgę praktycznie od razu.

Jak spędzasz czas wolny pomiędzy jednostkami treningowymi?
Staram się przygotować jak najlepszy plan na następny dzień, pod względem obciążenia oraz  trasy, na której będę wykonywać trening, ale nie zaniedbuję również Netflixa i YouTube

A jak wygląda Twoja dieta?
Staram się jeść rzeczy ogólnie przyjęte za zdrowe i wartościowe, ale nie wyliczam kalorii z wagą i kalkulatorem. Jem tyle, na ile mam ochotę. Bo jestem zdania, że lepiej wrócić kilogram cięższy z obozu, ale mieć siłę na wszystkie jednostki.

nizio

Czytaj także:

Łukasz Kalaszczyński: Cel Hawaje. To pozostaje bez zmian

Czy w kwestiach żywieniowych wprowadziłeś jakieś zmiany?
W zeszłym sezonie zacząłem korzystać z usług cateringu dietetycznego. Tego się trzymam, bo dobrze się to u mnie sprawdza.

Nad jakimi elementami obecnie pracujesz ze szczególnym naciskiem?
Staram się nabrać większej szybkości na krótkich powtórzeniach. Następnie będę próbował powtórzyć ją na coraz dłuższych interwałach.

Co chciałbyś jeszcze poprawić przed zbliżającym się sezonem?
Wszystko! Wszędzie jestem w stanie dojrzeć u siebie jakieś braki. Natomiast staram się cały czas iść zgodnie z planem i w zasadzie po powrocie skupić się już bezpośrednio na specjalizacji pod połówkę Ironmana.

Jakie są dalsze plany przygotowawcze do sezonu?
Dużo zależy od panującej aktualnie epidemii koronawirusa. Na razie oprócz braku pływania nie zmieniam nic, ale jestem zdania, że szczyt formy trzeba będzie przesunąć na drugą połowę sezonu.

Czym tegoroczne przygotowania różnią się od tych z zeszłego sezonu?
Przede wszystkim sam rozpisuję sobie plan w tym roku. Podchodzę do niego na większym luzie. Pozwalam sobie na większe i mniejsze odstępstwa od niego, ale z założenia sezon 2020 będzie rokiem przejściowym między dwoma mocnymi sezonami.

Jakie wnioski wyciągnąłeś z sezonu 2019?
Oprócz truizmów takich, że żeby dobrze wypaść na zawodach, trzeba swoje potrenować i odpocząć, to fakt, że do utrzymania samodyscypliny na wysokim poziomie potrzebny jest konkretny i ambitny cel. Jednak nie może wydawać się niemożliwy do zrealizowania.

W zeszłym sezonie startowałeś na Hawajach. Czy w tym roku spróbujesz tam wrócić w roli zawodnika?
W tym roku nie, natomiast będę chciał powalczyć o kwalifikację w sezonie 2021. Nie wiem jeszcze tylko, czy na ten sam sezon, czy już następny.

Na kiedy masz zaplanowany pierwszy start?
Pierwszy start w triathlonie miałem zaplanowany na koniec maja. Jednak nie zdziwię się, jak panująca epidemia przesunie wszystko na drugą połowę sezonu.

Jakie są Twoje oczekiwania i cele na rok 2020?
Chcę nabrać trochę prędkości na krótszych dystansach od pełnego Ironmana i poprawić na nich życiówki.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X