Rozmowa

Zdobyła mistrzostwo Polski na IM i zakończyła karierę w tri

W debiucie na długim dystansie wygrała złoty medal mistrzostw Polski, w Malborku. Magda Ciołczyk przyznała, że to był dla niej ostatni start w triathlonie.

Jak czujesz się jako Mistrzyni Polski na dystansie długim?
Jestem bardzo wdzięczna trenerowi, że nie wątpił w to ani przez chwilę. A osobiście, ważniejsze było dla mnie sprawdzenie się na tak długim dystansie niż sam tytuł.

Czy spodziewałaś się przed zawodami tak udanego debiutu na tym dystansie?
Przed zawodami skupiliśmy się na tym, żebym dobrze odpoczęła, a nie czy zostanę Mistrzynią Polski. Zupełnie nie brałam tego pod uwagę.

Jakie miałaś nastawienie przed tymi zawodami?
Przede wszystkim chciałam ukończyć zawody. Byłam nastawiona na walkę ze sobą i własnymi kryzysami.

Jak przebiegał sam wyścig z Twojej perspektywy?
Sam wyścig organizacyjnie był świetnie przygotowany. To nie są pierwsze zawody w Malborku. Więc wiedziałam, jaka będzie trasa. Pływanie było rytmiczne, bez szarpania i wyprzedzania. Po tym etapie wskoczyłam na rower i usłyszałam od trenera, że jestem czwarta, także goniłam rywalki. Niestety wiatr i plecy bolące trochę przeszkadzały mi w trzymaniu założonych watów, ale i tak ten etap uważam za najbardziej udany. Po rowerze zeszłam jako pierwsza zawodniczka. Niestety trzy pierwsze pętle to była walka z kryzysami, bólem pleców i stopy. Drugi półmaraton był przyjemniejszy i bez bólu.

Czy podczas wyścigu pojawiały się jakieś kryzysy?
Kryzysy pojawiały się głównie na pierwszych 21km biegu. Przez ból pleców i stopy musiałam stawać i lekko się rozciągać. Koło 19 km prosiłam trenera, żeby pozwolił mi zejść z trasy, ale Kazik był uparty, co mnie bardzo mobilizowało do dalszego biegania. Po 21km Trener obiecał, że wszystko puści i znikną bóle. Tak było, czułam się doskonale i nie chciałam przerywać wyścigu.

Co czułaś, wbiegając na metę jako mistrz Polski na długim dystansie i to w debiucie?
Na mecie poczułam ulgę, że wreszcie mogę skończyć biec.

Jak trafiłaś do triathlonu?
Byłam zawsze aktywna sportowo, a tri chodziło mi po głowie bardzo długo. Jedyną przeszkodą było pływanie. W międzyczasie poznałam Mikołaja Lufta, który podpowiedział mi, że Maciej Bodnar jest świetnym instruktorem pływania. Rok zajęło mi umówienie się na pierwsza lekcje. Potem to już był moment, jak zakochałam się w triathlonie.

Jak wspominasz triathlonowy debiut?
Bałam się debiutu, ale głównie pływania, dlatego przed tym postanowiłam wystartować w sztafecie jako pływak. Udało się. Bardziej uwierzyłam w siebie i na debiut do Elbląga pojechałam już z lekka głowa, jeżeli chodzi o pływanie. Na tych zawodach okazało się, że świetnie mi poszło. Zajęłam wysokie miejsce i od tamtej pory już zawsze były to wysokie lokaty.

Czym zafascynował Cię triathlon?
Triatlon zafascynował mnie tym, że to jest sport indywidualny, a jednak to ludzie są tam najważniejsi. Uwielbiałam wspólne treningi z teamem.

Jaki był dla Ciebie najbardziej wymagający start do tej pory?
Tegoroczny start na 1/2IM w Rawie Mazowieckiej. Bardzo trudne warunki na rowerze do tego kiepska nawierzchnia jezdni, przez którą straciłam żele. Z pokora wspominam również start 1/2IM w Bydgoszczy w zeszłym roku, gdzie z kolei pogoda była trudna, bo był upał. Miałam mnóstwo kryzysów na bieganiu.

Ile czasu w ciągu tygodnia poświęcasz na treningi?
W ciągu tygodnia w ostatnim roku trenowałam ok. 20h w tygodniu, ale trener dawał mi również tygodnie regeneracyjne, gdzie tych godzin było mniej. Treningi robiłam o 4 rano, często z krótka regeneracja w stosunku do następnej jednostki,  gdyż obowiązki uniemożliwiały mi treningi wieczorem.

W czym odnajdujesz motywację do dalszych treningów i startów?
Sport jest dla mnie bardzo ważny. Lubię czuć się silna. To mnie motywuje do ciężkich treningów.

Trenujesz pod okiem Mateusza Kaźmierczak. Jak rozpoczęła się Wasza wspólna droga?
Z Mateuszem poznaliśmy się na zgrupowaniu w Monte Gordo, gdzie trenował własną żonę. Pozwolili mi wówczas jeździć z nimi na rowerze, co było dla mnie bardzo ważne jeździć z takiej rangi zawodnikami. W międzyczasie poznawaliśmy się na różnych płaszczyznach. Po kilku latach klub Kaziki powoli się rozrastał i powstał pomysł wyjazdu na obóz, na Cyprze. Tam poznałam Kazika jako trenera ( jeszcze nie mojego). Poczułam klimat, jaki stworzył w teamie i bardzo mi to imponowało. Po trzech latach postanowiłam odejść z klubu Maciej Bodnar Coaching i zacząć współpracę z Kazikami.

Jak układa się dotychczasowa współpraca?
Mateusz Kaźmierczak jako trener pokazał mi, że w amatorskiej karierze mogę poczuć się jak zawodowiec. Zna moje słabe strony i wie, jak poprowadzić trening, żeby w sezonie był szczyt formy. Najbardziej fascynuje mnie w nim jego intuicja, która przekłada na plany treningowe. Trenuję z nim trzy lata i od trzech lat. Każda dyscyplina została bardzo poprawiona.

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
W tym roku postanowiłam zakończyć zabawę w triathlon. Dlatego start w mistrzostwach Polski na dystansie długim był ostatnim w mojej karierze. Moim marzeniem związanym z triathlonem jest to, żeby mój trener Mateusz Kaźmierczak ponownie został trenerem roku. 

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X