Rozmowa

Regina Kaplan-Rakowski: Największą trudnością był strach

Hawajską trasę podczas mistrzostw świata pokonała w 12:29:23.  Regina Kaplan-Rakowska przyznaje, że jej największą trudnością był strach, lecz dotrwała do mety i już myśli o kolejnym sezonie.

Z jakimi oczekiwaniami stawałaś na starcie mistrzostw świata na Hawajach?

Na luzie. Wiedziałam, że podium będzie daleko.

Więc w takim razie czego oczekiwałaś?

Moim głównym oczekiwaniem było przebrnięcie przez trasę i w żadnym momencie się nie poddać. Nie chciałam też pozwolić sobie na przejście z biegu na marsz. Cieszę się, że wytrwałam. Z uśmiechem ukończyłam ten wyścig.

Regina Kaplan-Rakowski triathlon

Zobacz też:

Ania Lechowicz jest najszybszą Polką na Hawajach

Czy wszystko poszło według planu?

Wyścig przebiegł prawie dokładnie według planu. Jeśli na przeciętnej trasie Ironmana mój czas wynosi około 11 godzin, to do tych z bardziej wymagającą trasą trzeba doliczyć godzinę. W przypadku Kony to się potwierdziło.  Jak na mój wiek, zdrowie i minimalny wkład treningowy, to jestem bardzo zadowolona z wyniku. 

Czy w trakcie startu zdarzyły się jakieś trudności?

W moim przypadku największą trudnością był strach. Wiedząc, że na Kona będą mocne wiatry, przygotowałam się do nich mentalnie. Wiedziałam, że będzie ciężko.  Ale to, co się działo na trasie, całkowicie przerosło moje oczekiwania.

Co dokładnie?

Wiatry przeciwne są trudne, ale przynajmniej można się stabilnie czuć na rowerze. Wiatry boczne to, jak się okazało, całkiem inna bajka. Utrzymanie roweru w stabilnej pozycji było dla mnie ciężkie. Nie wiedziałam,  jak do nich podejść technicznie. Podmuchy boczne osiągały 87 km na godzinę. Przyznam, że przy takiej prędkości i długości trasy, to było dla mnie bardzo  stresujące. Bałam się, że wyląduję w rowie tzn. na polach lawy. Obawiałam się też tego, że nie ukończę wyścigu.

Regina Kaplan-Rakowski

Czytaj także:

Julita Sikora: Organizacja MŚ na Hawajach perfekcyjna

Jakie wrażenie na Tobie zrobiła cała organizacja zawodów, otoczka?

Organizacja mistrzostw świata na Hawajach była na światowym poziomie. To była totalna rewelacja. Nie ma żadnego porównania z innymi zawodami. 

Czy to był ostatni akcent tego sezonu?

Jeśli chodzi o triathlon, to tak. Teraz pora na roztrenowanie.

Czy masz w głowie już kolejny sezon?

Powoli myślę o następnym sezonie.  Rozważam kilka startów w ultra maratonach i 1/2IM.  Chcę chwilowo odpocząć od pełnego dystansu Ironmana.

Jakie miłe wspomnienia zabrałaś z Hawajów?

Oprócz niesamowitej otoczki mistrzostw świata i czarujących hawajskich widoków będę też miło wspominać fajnych ludzi, których miałam zaszczyt poznać.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X