Rozmowa

#polskieHAWAJE. Piotr Różalski rzutem na taśmę jedzie na Hawaje

Zdobyłeś slota na Hawaje w Kalmarze. Czy spodziewałeś się takiego scenariusza?
Przed startem nie celowałem w konkretny wynik. Ale po udanym starcie w Suszu na dystansie ½ IM, wiedziałem, że stać mnie na dobry rezultat. Podczas pływania i części rowerowej starałem się trzymać założonych intensywności. Nie zwracać uwagi na czas. Dopiero na pierwszym kilometrze biegu, na zegarze zawodów, zobaczyłem czas pięciu godzin i 47 minut. Wtedy wyliczyłem, że jeżeli pobiegnę po 4.30/km to realne jest złamanie dziewięciu godzin.

I?
Postanowiłem zaryzykować.
 

Czyli plan powiódł się?
Plan działał tylko do 36 kilometra biegu. W końcówce osłabłem. Kończyłem maraton w tempie 5.15/km. Wystarczyło to na czas 9:05.03, który bardzo mnie satysfakcjonował.
 

Czy od razu miałeś informacje o zdobyciu slota?
Zająłem 18 miejsce wśród Age Group, ale dopiero siódme w mojej kategorii M40. Wiedziałem, że slotów będzie pięć. Pozostało czekać na zakończenie. Liczyłem, że ktoś zrezygnuje i slot przejdzie na mnie. Udało się! To będzie mój debiut na Hawajach.
 

Czy zawody w Szwecji były najlepsze w Twojej dotychczasowej przygodzie z triathlonem?
Były to najlepsze zawody w jakich brałem udział. Organizacja, trasy, atmosfera, kibice, wszystko było na najwyższym poziomie.
 

W których elementach tkwią jeszcze rezerwy?
Myślę, że w kolejnych latach najłatwiej będzie mi poprawić czas na rowerze.
 

Z jakimi oczekiwania pojedziesz na najważniejsze zawody triathlonowe?
Chciałbym wystartować na poziomie, jaki będę w tamtej chwili reprezentował. Ze względów finansowych, polecę na Hawaje 3-4 dni wcześniej. Dlatego mogę mieć problem z adaptacją do panujących tam warunków.
 

Co jest najważniejsze w przygotowaniach do tego typu zawodów?
Po kilku latach treningów doszedłem do wniosku, że w przygotowaniach do Ironmana najważniejsza jest objętość. Tego pilnowałem najbardziej. Tegoroczne wyniki potwierdzają tę teorię.
 

Czy chcesz wystartować kontrolnie przed Mistrzostwami Świata na Hawajach?
Nie, jest zbyt mało czasu. Muszę odpocząć po starcie w Kalmar. Potem kilka tygodni solidnie potrenować. Raczej nie wystarczy czasu na start kontrolny.
 

Gdzie będziesz trenować do tego startu?
Będę trenować na miejscu, w Elblągu.
 

Jak oceniasz tegoroczny sezon?
Bardzo dobrze. Głównym startem miał być Ironman w Szwecji. Dlatego w obecnym sezonie tylko raz startowałem po pełnym taperingu. Było to w Suszu na ½ IM.  Dodatkowo wystartowałem w ½ w Elblągu, 1/8 w Gniewinie i w Chełmży i w olimpijce w Gdańsku. Były to starty w pełnym treningu.
 

W jaki sposób traktowałeś te zawody?
Jako urozmaicenie ciężkich przygotowań. Strasznie się w nich męczyłem.
 

Czy uprawiałeś inne sporty?
W młodości trenowałem kajakarstwo.
 

Dlaczego spróbowałeś sił w triathlonie?
Około 10 lat temu ponownie wsiadłem do kajaka. Żeby poruszać się i wrócić do aktywnego trybu życia. Przy okazji postartowałem w zawodach w kategorii masters. Jednak kajakarstwo w Polsce to bardzo niszowy sport. Na zawody masters przyjeżdża garstka zawodników. Dlatego po dwóch latach postanowiłem wybrać inną dyscyplinę. Takiej w której jest większa rywalizacja i trudniej stanąć na podium. W 2011 zaczęło być głośno o zawodach w Suszu. Padło na triathlon.
 

Nie tylko trenujesz…
Trzy lata temu założyłem stowarzyszenie ETT – Elbląg Triathlon Team. Zrzesza ludzi zajmujących się amatorsko sportem.  Stworzyliśmy grupę przyjaciół, która bardzo solidnie trenuje. Przy okazji świetnie bawi się sportem.
 

Jaką pełnisz rolę w tym stowarzyszeniu?
Ja prowadzę treningi na basenie. Przygotowuję plany dla zawodników. Grupa rozwija się prężnie.
 

Jakie masz ambicje?
Mam ambicję, aby grupa dorównała największym klubom w Polsce i zawodnicy cały czas poprawiali wyniki.
 

Czy rodzina też uprawia sport?
Żona też startuje w zawodach triathlonowych. Starszy syn, tak jak kiedyś ja, uprawia kajakarstwo.
 

W jaki sposób triathlon wpływa na życie prywatne?
Jako trenujący trener, triathlon wypełnia bardzo dużo czasu w moim życiu. Bardzo to lubię. Więc w ogóle mi to nie przeszkadza.
 

Czy triathlon to jedyna pasja?
Kiedyś byłem zakochany  w motocyklach. Po wypadku żona powiedziała, że jak jeszcze raz wsiądę na motocykl, to się ze mną rozstanie. Wolę nie ryzykować.
 

Kiedy zadebiutowałeś w triathlonie?
Moje pierwsze zawody triathlonowe to ćwiartka pod szyldem Garmina w Malborku w 2012 roku. Bardzo mi się wtedy podobało. Zawody miały duży wpływ na to, że na dłużej zostałem w tym sporcie.
 

Zerwane wiązadła w kolanie

Czy masz ustaloną granicę wieku, do której chcesz zajmować się triathlonem?
Kilkanaście lat temu miałem wypadek na motocyklu. Zerwałem wszystkie więzadła w kolanie. Jestem po rekonstrukcjach. Zaczynając zabawę w triathlon powiedziałem sobie, że będę to robił tak długo, dopóki wytrzyma kolano. Mam nadzieję, że wystarczy jeszcze na kilka lat.
 

Z jakim nastawieniem udasz się na Hawaje?
Niech to będzie moją tajemnicą.
 

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: Weronika Poczwarowska; Biegniesz.pl
 

Czytaj także historie innych Polaków, którzy wywalczyli slota na Hawaje 2019
 

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X