Rozmowa

Józefina Młynarska: Zwycięstwo smakuje i nakręca do ciężkiej pracy

Wygrała w Pucharze Europy Juniorów w Rzeszowie. To była dla Józefiny Młynarskiej pierwsza wygrana w międzynarodowych zawodach i przetarcie przed startem w Austrii.

Jak smakuje pierwsze zwycięstwo na międzynarodowych zawodach?
Bardzo mnie ono cieszyło i pozostawiło po sobie bardzo dużą dawkę motywacji i pewności siebie, którą postaram się wykorzystać w nadchodzących startach.

Tydzień wcześniej walczyłaś w mistrzostwach Europy w Olsztynie, po których nie ukrywałaś, że był pewny niedosyt. W Rzeszowie chciałaś odkuć się za Olsztyn, czy rozdział był już zamknięty?
Absolutnie Olsztyn to inna historia. Impreza Mistrzostw Europy ma całkiem odmienny charakter, była znacznie lepiej obsadzona. Sama jej ranga sprawia, że tego startu nie chcę sobie odbić. Było, minęło. Wyciągnęłam wnioski i pracuję dalej, bo wciąż jeszcze dużo przede mną.

Jakie wnioski wyciągnęłaś po tamtym starcie w Olsztynie?
W Olsztynie zabrakło trochę chłodnej głowy, zwłaszcza w elementach technicznych. To właśnie część pracy domowej do odrobienia po tamtych startach.

Jaki miałaś plan na start w Rzeszowie?
Podejść do tego startu na luzie. Myślę, że się udało. Byłam sobą w trakcie wyścigu i czerpałam z tego dużo radości.

Jak czułaś się na pływaniu?
Na pływaniu starałam się kontrolować sytuację, aby wyjść w pierwszej grupie. Nie chciałam też zbyt wiele za to pływanie zapłacić. Uważam, że udało mi się to zrealizować.

Na rowerze mocno pracowałaś z Weroniką Ptaszyńską. Czy na tym etapie wszystko poszło według planu?
Na rower wsiadłam jako pierwsza i przez połowę pierwszego kółka jechałam solo. Po technicznych elementach zaczekałam na dziewczyny i potem z Weroniką już do końca pracowałyśmy nad powiększaniem przewagi nad drugą grupą.

Jaki miałaś plan wybiegając z T2?
Gdy wybiegałam ze strefy zaraz za Weroniką, chciałam ją złapać, a następnie powiększać przewagę. Nie wiedziałam, jak biegają dziewczyny, które zeszły za nami z roweru. Więc biegłam mocno. Po pierwszym okrążeniu dostałam informację o dużej przewadze, którą zbudowałam i pozwoliło mi to na kontrolowany bieg do mety.

Przyznawałaś, że czujesz się mocna na biegu i to jest Twoja silna strona w tym sezonie. Czy w Rzeszowie udało się w pełni pokazać biegową dyspozycję?
Było to solidne bieganie, na moim poziomie, ale myślę, że do pokazania, do czego jestem aktualnie przygotowana, potrzebuję bezpośredniej rywalizacji. Na pewno mi jako zawodniczce łatwiej jest się zmusić do biegania na 110 procent, kiedy o pozycje muszę walczyć do końca.

Ostatnio startujesz właściwie co tydzień. Jak starasz się regenerować po startach?
O moją fizyczną regeneracje dbają fizjoterapeuci. Mam też do dyspozycji nogawki do masażu limfatycznego oraz ukochane rolowanie. Mentalnie odpoczywam, ćwicząc jogę, czytając i spędzając czas z przyjaciółmi. A o to, żebym między startami wykonywała takie treningi, które pozwolą mi być gotową na następny start, dba mój trener.

Nie da się ukryć, że to udany początek sezonu. Czy to pozytywnie wpływa na mentalność i dodaje pewności siebie przed kolejnymi wyzwaniami?
Zdecydowanie udane starty dają kopa i sprawiają, że chcę ciężej pracować. A te mniej udane to świetne lekcje i nowy materiał, nad którym można pracować. Nakręcam się dobrymi startami. Z każdym wyścigiem czuję się coraz pewniej, a to na zawodach międzynarodowych bardzo ważne. Postaram się to wykorzystać.

Czy start w Rzeszowie może być dla Ciebie dobrym prognostykiem przed nadchodzącym Pucharem Europy w Wels?
Tak, to dobre przetarcie. Chcę powalczyć o jak najwyższe miejsce i zrobić dobry start. Skupić się na konkretnych elementach i cieszyć się wyścigiem.

Jeszcze przez te kilka ostatnich dni postarasz się coś doszlifować na treningach, czy to raczej łapanie świeżości i regeneracja?
Teraz między startami skupiam się na regeneracji i elementach technicznych, takich jak strefy zmian i nawrotki. Czas na pracę przyjdzie potem, kiedy będziemy się z trenerem i klubem Sportwise zbliżać do mistrzostw Polski w Krakowie.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: Labosport

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X