Rozmowa

Jakub Woźniak: Przez pośpiech nie dokręciłem przedniego koła

Trzy tygodnie temu miał groźny wypadek kolarski. Jakub Woźniak jednak szybko wraca do zdrowia i nie wyklucza startów nawet już w lipcu.

Minęły trzy tygodnie od Twojego wypadku na rowerze. Jak obecnie wygląda sytuacja zdrowotna?
Wszystkie powierzchowne rany i otarcia już ładnie się wygoiły, a po szwach założonych na twarzy (było ich 11) nie ma prawie śladu. Ból żeber jest już znacznie mniejszy. Ostatnio nawet udało mi się kichnąć (śmiech). To do tej pory było niemożliwe. Najgorzej wygląda sytuacja z kręgosłupem w odcinku piersiowym. Tu pojawiła się drobna dyskopatia, ale na szczęście powoli ustępuje i już udaje mi się przesypiać ciągiem całe noce bez środków przeciwbólowych, więc jest pozytywnie.

Jak wygląda obecny proces rehabilitacji i powrotu do treningów?
Jestem pod opieką fizjoterapeutyczną Pawła Osaka z Dotfizjo. Dzięki niemu bardzo szybko przywróciliśmy ruchomość kręgosłupa w odcinku szyjnym. Jeszcze tydzień temu nie mogłem się normalnie obrócić, żeby spojrzeć w bok. Teraz i z tym nie ma problemu. Pozostał tylko ten problem dyskopatii, ale i z tym powinniśmy sobie poradzić, kwestia kilku tygodni. Treningi kolarskie i biegowe wyglądają już prawie normalnie. Z tych dwóch dyscyplin mogę robić praktycznie wszystko. Problematyczny jest jedynie trening siłowy i pływanie ze względu na ból pleców.

W czym odnajdujesz motywację do jak najszybszego powrotu do zdrowia?
Wiosną byłem w dobrej formie. Pobiegłem wynik 1.07.59 w półmaratonie. Na rowerze waty wyglądały bardzo obiecująco i pływało mi się dużo swobodniej niż w poprzednich latach. Chciałbym wrócić na ten poziom sprzed wypadku przed zakończeniem sezonu TRI w Polsce i nawiązać walkę z najmocniejszymi triathlonistami w Polsce na dystansie ½ IM.

Co jest dla Ciebie obecnie najtrudniejsze w procesie powrotu do treningów?
Na obecną chwilę przeszkadza jedynie ten ból kręgosłupa, ale on też zaczyna „puszczać”… kwestia 2-3 tygodni. Myślę, że nie będzie większych trudności, żeby robić wszystko, co potrzebne, aby odbudować formę.

Jak znosisz mentalnie ten okres powrotu do zdrowia?
Jestem pozytywnie nastawiony. Tak naprawdę „uciekły” mi dwa tygodnie. Wiem, że to nie jest dużo, więc i nastawienie mentalne jest dobre.

Jakie były okoliczności tego wypadku?
Najprawdopodobniej źle dokręciłem przednie koło. Trzymam rower w aucie i przed każdym treningiem zakładam je. To złe dokręcenie koła wynikało z pośpiechu. Człowiek wszędzie goni, zawsze brakuje czasu i czasem coś przeoczy. Przeskakując przez próg zwalniający, koło „odleciało”, a ja przeleciałem przez kierownicę i upadłem na plecy. Pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie.

Jakie zostały postawione pierwsze diagnozy przez lekarzy?
Pierwsze diagnozy były bardzo obiecujące. Tomografia głowy nic nie wykazała, zero złamań.  Wtedy odetchnąłem z ulgą.

Jaki obecnie jest przewidywany czas powrotu do treningów i w późniejszej perspektywie startów?
Do treningów można powiedzieć, że już wróciłem (tak na 80%). Pierwsze starty nie są wykluczone nawet w drugiej połowie lipca. Paradoksalnie większy ból pleców występuje przy leżeniu niż przy nawet bardzo szybkim biegu (śmiech).

Masz jeszcze w głowie jakieś starty w tym sezonie, czy już raczej skupiasz się na kolejnym roku?
Planuję w drugiej połowie lipca i w sierpniu starty na krótszych dystansach. Plany startowe w popularnej połówce muszę odłożyć na wrzesień, pierwotnie miałem startować na MP w Poznaniu.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: Jakub Woźniak FB

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X