Rozmowa

Jakub Kubiński: Polski triathlon cofnął się o trzy lata

Jest współorganizatorem Enea Bydgoszcz Triathlon i Enea Żnin Triathlon. Jakub Kubiński przy okazji startu w Rumi opowiedział m.in. o przygotowaniach do imprez, o trudnościach przy ich organizacji, a także o pracy, która jest do wykonania na triathlonowym podwórku. 

Co dzieje się w sprawie Enea Bydgoszcz Triathlon?
Impreza coraz bliżej. Sezon jest już otwarty. Zawodnicy coraz sumienniej przygotowują się do poszczególnych imprez i płynniej zapisują się na nasze zawody. Jesteśmy gotowi. Bydgoszcz jest o tyle prosta dla nas, że organizowana jest co roku, ale oczywiście staramy się wprowadzać nowości. Nie inaczej będzie w tym sezonie. Choć zupełną nowością są zawody Enea Żnin Triathlon.

Co nowego będzie w Bydgoszczy?
Będzie domierzona połówka. Likwidujemy sól w naszym i zawodników oku, czyli niedomierzona trasa rowerowa. W tym roku postanowiliśmy podejść do tej kwestii trochę inaczej. Zamiast czterech pętli, które były krótsze, jest pięć jeszcze krótszych kółek, ale sumarycznie dało nam to 90 kilometrów. Zawodnicy będą mieć 5 podjazdów, a nie cztery. Będzie weselej (śmiech). Z drugiej strony będzie pływanie z prądem. Choć jest też troszeczkę dłuższe bieganie. W sumie wychodzi na zero, ale domierzona trasa kolarska jest plusem.

Jak przebiegają zapisy na tę imprezę?
Na połówce chyba mamy komplet. Szczerze mówiąc, nie sprawdzałem tego. Może są dostępne pojedyncze miejsca. Jeśli chodzi o pozostałe dystanse, to widać, że zawodnicy później podejmują decyzje o starcie. Patrząc na poprzednie lata zwiększa się liczba uczestników, którzy zapisują się później. To jest ciekawe zjawisko. To minus dla organizatorów, bo ciężej planować wydatki. Nie wiadomo, jak to będzie na pół roku przed imprezą. Właśnie w tym okresie najsensowniej jest zamawiać medale i całą logistykę. Nie wiedząc, ilu będzie zawodników, to nie wiadomo, w jakich ilościach zamówić poszczególnych rzeczy. Choć staramy się obchodzić pewne trudności naszymi patentami. Na listach jest prawie 5 tysięcy osób, ale nie wszyscy opłacili start. Więc są miejsca. Można jeszcze się zapisać i do tego zachęcam.

Z perspektywy organizatora, jak uważasz ile potrzeba czasu, aby rynek triathlonowy z którego “wyparowało” kilkadziesiąt procent zawodników się odbudował?
Ciężko ocenić. Patrząc na nasze statystyki, to wygląda jakbyśmy cofnęli się o trzy lata. Choć dyscyplina dyscyplinie nierówna. Mam wrażenie, że triathloniści są bardziej wkręceni. Po zainwestowaniu w sprzęt i lata treningu trudniej wypaść z obiegu. Wśród biegaczy dostrzega się dramatyczne spadki. Przed nami jako organizatorami i ludźmi, którzy zajmują się sportem ciężka praca, aby ponownie ruszyć ludzi w pozytywny sposób. Przez ostatnie dwa lata widać spadek aktywności sportowej. Ci, którzy są bardzo wkręceni, to dalej trenują i startują. Choć jak w przypadku naszych zawodów, gdzie odsetek debiutantów wynosi 50 procent, to jest to ciężka praca do wykonania, aby nadal dużą grupę startujących stanowili ci, którzy dopiero zaczynają przygodę z triathlonem. Przykładowo zawody triathlonowe pod dachem, które odbywają się cyklicznie w Bydgoszczy od stycznia, mają wzbudzić pozytywny ferment, który ma pokazać, że każdy może spróbować sił w triathlonie. Chodzi o to, żeby ponownie rozkręcić zainteresowanie sportem. Oczywiście w naszym kręgu zainteresowania jest triathlon.

Macie szczęście, że powstała Astoria i jest fantastyczne miejsce do organizacji takich zawodów.
Tak, Astoria jest fantastycznym obiektem. Daje niesamowite możliwości: basen, sale treningowe, czy siłownia.

Przejdźmy do Żnina. Jak tam przebiegają przygotowania?
Robimy tę imprezę wspólnie z Cukrownią Żnin. To jest niesamowity obiekt. Został zmieniony z wielkiej fabryki cukru na obiekt hotelowy. Jest urzekający. Skala przystosowania tego obiektu do celów turystycznych jest niesamowita. Robi wrażenie. Mamy świetną infrastrukturę. Krótko mówiąc musimy zrobić tak, aby ta infrastruktura została w 100% wykorzystana. Staramy się to zrobić. Zawody są już szczegółowo rozplanowane. Niedługo będziemy zdradzać coraz więcej szczegółów. Sam harmonogram jest już na stronie i można się z nim zapoznawać. Plusem tej imprezy jest to, że odbywa się w jeden dzień. To jest nowość dla nas. Zawsze robiliśmy dwudniowe zawody, poza pierwszą edycją Enea Bydgoszcz Triathlon. Dzięki temu, że dużo jest atrakcji dla dzieci i rodzin, to impreza ma aspekt odpoczynkowy. Dlatego liczymy na to, że zawodnicy przyjadą z całymi rodzinami, żeby aktywnie spędzić weekend. Myślę, że to jest największy atut.

Ile pakietów startowych przygotowaliście?
Ten obiekt cały czas się zmienia. Obecnie buduje się boisko, które w przyszłości będzie można wykorzystać jako bardziej skumulowaną strefę zmian. Na tę chwilę jesteśmy w stanie przyjąć maksymalnie 800 osób. Ciekawe, jak to się rozwinie. Minusem organizowania imprez na początku sezonu jest to zjawisko, o którym rozmawialiśmy. Obecnie to się wszystko rozkręca i zawodnicy są jeszcze “rozespani”. Jeszcze nie każdy decyduje się na zapisy na zawody. Nie ma się co temu dziwić. Jeszcze jakiś czas temu byliśmy zaaferowani covidem. Zawody odbywały się w reżimie sanitarnym. Dlatego nie dziwię się, że nie wszyscy zawodnicy zdecydowali się na start. Jeśli chodzi o Żnin, to akurat teraz warto to zrobić, bo do końca miesiąca obowiązują mniejsze ceny. Więc po co przepłacać? Warto się zapisywać i ułatwić organizatorom organizację imprezy. Obecnie mamy prawie 700 zgłoszonych osób, w tym 500 opłaconych. Wiemy, że impreza będzie duża i fajna. Liczymy na to, że zagoszczą u nas zawodnicy z całego kraju. Dlatego zapraszam.

Zajrzyj do: Kacper Stępniak: Szachy na biegu zadecydowały o wygranej

Jesteśmy w Rumi. Jak oceniasz start w MP AG w duathlonie?
Trzy metry poniżej dna (śmiech). To był dramat. Nie ma co mówić. W tym roku poszedłem va bank. Chciałem zrealizować cel, czyli złamać 17 minut na 5 km. Prawie się udało. Potem zaryzykowałem i spuchłem na 1,5km przed metą. Wniosek jest taki, że nie da się jeździć na rowerze, bez trenowania tego elementu. Nie da się nadrobić sześciu tygodni odstawienia roweru pięcioma treningami bezpośrednio przed duathlonem. Było słabo. 

Mam nadzieję, że nie będziesz praktykować tej taktyki przy organizacji zawodów.
Nie (śmiech), nie polecam jej nikomu. To także absolutne zaprzeczenie tego, jak powinno się trenować.

Rozmawiał: Marcin Dybuk
foto: materiały prywatne, Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X