Rozmowa

Paweł Reszke: Nastawiałem się na Hawaje 2023, ale po kalkulacjach zmieniłem zdanie

#polskieHAWAJE Wywalczył slota na wymarzone Hawaje podczas zawodów w Gdyni. Teraz Paweł poświęca czas na wyleczenie urazów i potem wchodzi w decydującą fazę przygotowań do Kony.

W rozmowie z TriathlonLife.pl kilka tygodni temu w Bydgoszczy przyznałeś, że nadal marzysz o Hawajach. Jak się czujesz po spełnieniu tego marzenia w Gdyni?
Szczerze mówiąc, bardziej nastawiałem się by jechać w na Hawaje w 2023 roku, ale po zastanowieniu, pewnych finansowych kalkulacjach zdecydowałem się jechać w tym sezonie. Na pewno to będzie duże przeżycie. Zbiorę potrzebne doświadczenie i na pewno dam z siebie wszystko.

Czy na start do Gdyni jechałeś zaprogramowany, aby tylko wywalczyć tego slota?
Zawody w Gdyni zawsze traktowałem trochę inaczej, startuję tutaj od początku triathlonu w Gdyni. Byłem na każdym starcie od 2013 roku, gdy pierwsze wtedy zawody Herbalife zawitały do naszego miasta. Wyjątkowo nastawiam się na ten start, zawsze motywacja jest tutaj dużo wyższa. Dlatego tym bardziej żałuję, że dyspozycja na biegu na całym dystansie była daleka od oczekiwanej, ale 5 miejsce open (2 w kat. ) naprawdę cieszy na imprezie spod znaku Ironman. Myślę, że slot wywalczony był w dobrym stylu. Postaram się, aby energii na biegu 08.10 nie zabrakło.

Jak czułeś się wtedy na trasie?
Od początku tygodnia poprzedzającego zawody czułem się trochę zmęczony. Miałem nadzieję, że duża praca wykonana w poprzednich tygodniach odbije się dobrą formą na dzień zawodów, jednak zabrakło może pewnej świeżości. Przez cały wyścig starałem się robić swoje, trzymać się założonych watów na rowerze i pobiec w okolicach na 3h. Choć tego dnia nie było możliwości.

Co czułeś, odbierając slota?
Pewną niepewność, czy wrócę do zdrowia po zawodach w Gdyni. Odezwało się kilka urazów,  których muszę się najpierw pozbyć. Wsparcie, jakie otrzymałem od rodziny, pomogło mi podjąć decyzję o starcie. Teraz pozostaje wracać do pracy nad powrotem do formy.

Jak teraz wygląda plan przygotowawczy pod Hawaje?
Najpierw muszę wyleczyć powstałe kontuzje. Myślę, że w ciągu dwóch tygodni i kilku wizytach u fizjoterapeuty wystarczy, żeby organizm doszedł do siebie. Kolejnym etapem będzie wejście w trening i najważniejsze 4 tygodnie krótkiego BPSu do startu.

Większym dla Ciebie wyzwaniem pod te zawody będą przygotowania czysto treningowe, czy logistyczne?
Jeżeli chodzi o trening, to nie widzę problemu, żeby szybko wrócić do formy. Bardziej czuję, że może być tylko lepiej i jestem nastawiony na naprawdę ciężką pracę na najbliższe tygodnie. Logistycznie dzięki wsparciu rodziny i ludzi, z którymi pracuję, jestem teraz dużo spokojniejszy, gdyż już teraz wiem, że będę miał dużo wsparcia z praktycznie z każdej strony, czy to tych najbliższych, klubu, czy z pracy.

Z jakim nastawieniem polecisz na Hawaje?
Na pewno lecę po doświadczenie, ale wiem, że stać mnie na dobry wynik. Nie chcę typować w osiągnięty czas, czy miejsce. Wiem, jaki poziom sportowy reprezentują zawodnicy (amatorzy) na tego typu imprezach. Trzeba być solidnym we dwóch dyscyplinach i do tego w tej trzeciej być wybitnym, aby walczyć o najwyższe miejsce.

Czego Ci życzyć przed najbliższymi startami?
Żeby rower dotarł w jednym kawałku (śmiech). Dobrej formy, chłodnej głowy, żelaznego ciała, dodałbym gorącego serca do walki (ale tego nie zabraknie).

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X