Rozmowa

Paweł Najmowicz: To był czwarty Ironman i pierwszy, z którego jestem zadowolony

W Malborku podczas mistrzostw Polski na pełnym dystansie zajął czwarte miejsce. Paweł Najmowicz przyznaje, że to był jego najlepszy start ze wszystkich na tym dystansie.

Jakie masz odczucia po mistrzostwach Polski na pełnym dystansie, gdzie z czasem 8:28:36 zająłeś czwarte miejsce?
Bardzo się cieszę z tego startu. Można powiedzieć, że cały rok był podporządkowany pod te właśnie zawody. Miejsce i przede wszystkim czas całkowicie mnie zadowalają. Dałem z siebie tego dnia wszystko i z tego jestem najbardziej zadowolony. 

Jakie miałeś nastawienie do startu?
Walczyć o złoto. Z takim właśnie nastawieniem przyjechałem do Malborka. Dystans IRONMAN-a jest nieprzewidywalny. Na trasie może wydarzyć się wszystko. Powtarzałem sobie w głowie, że co by się złego nie działo mam dotrzeć do mety, bo tam czekać będą na mnie moje dzieci.  

Jak Ci szło na pływaniu?
Wszystko miałem pod kontrolą. Pierwszą pętlę potraktowałem na dogrzanie się, ustabilizowanie tempa pod samopoczucie. Wyszło naprawdę dobrze. Bez większego zmęczenia wyszedłem z wody na drugiej pozycji z niecałą dwu minutową stratą do brata. Czas, jaki uzyskałem, to 51:55. Malbork jakoś nie słynie z szybkiego pływania, więc ten czas mnie satysfakcjonuje. 

Czy udało Ci się zrealizować plan na tym etapie rywalizacji?
W stu procentach. 

Jak czułeś się na rowerze?
Od samego początku czułem, że to będzie dobry dzień. Trzymałem się założeń. Wszystko szło idealnie. Odżywianie, nawadnianie wymiana bidonów. Nic tylko jechać (śmiech).

Czy na trasie kolarskiej pojawiały się jakieś problemy?
Największym problemem był szalejący mocno wiatr na powrocie z każdej z czterech pętli. Mentalnie czułem się dobrze. Ostatnią pętlę nieco odpuściłem, żeby przygotowywać już organizm do pokonania maratonu. Dystans 180 km przejechałem w 4h34min24sek z mocą 255NP. 

Z jakim planem wybiegałeś z T2? 
Nie podpalać się, trzymać się założeń i pilnować odżywiania. Zamierzałem biec cały czas w granicach 4’/km, co dałoby w maratonie 2:48:50. Zakładałem, że taki wynik powinien dać medal.   

Od którego kilometra zaczęła się walka z własnym organizmem?
Problemy pojawiły się w momencie, kiedy postanowiłem skorzystać z toalety, a dokładnie w połowie maratonu. Od tego czasu straciłem rytm i zaczęły pojawiać się problemy mięśniowe.

Z jakimi trudnościami musiałeś walczyć?
Głównie z nasilającymi się skurczami. 

Co Ci dawało motywację w walce z tymi trudnościami?
Wiedziałem, po co tutaj jestem i że chcę uzyskać przyzwoity wynik, na który cały czas była szansa. Gdzieś z tyłu głowy liczyłem jeszcze na brązowy medal, gdyż docierały do mnie informacje o tym, że Marcin Ławicki przechodzi duże kryzysy. Strata jednak była zbyt duża. Ostatecznie skupiłem się na uzyskaniu wyniku poniżej 8:30. 

Wbiegając na metę, odczuwałeś zadowolenie, czy jednak niedosyt?
Zadowolenie, odczuwałem niesamowitą radość. Na mecie przywitali mnie najbliżsi, którzy od 6:00 rano nieustanie trzymali kciuki i dopingowali na trasie. Spojrzałem na uzyskany czas i pomyślałem sobie: “to był naprawdę dobry wyścig”. Był to mój czwarty IRONMAN w życiu i pierwszy, z którego jestem w pełni zadowolony. Pierwszego IM w Barcelonie nie ukończyłem z powodu dwóch wywrotek na rowerze, drugi ukończyłem z czasem 9:02 w Wolsztynie. Trzeci nieukończony z powodu defektu roweru w Malborku. 

Ile dla Ciebie znaczyła obecność rodziny, czy przyjaciół przy trasie?
Bardzo dużo! Przy trasie kibicowała mi moja najbliższa rodzina. Świadomość, że moje dzieci są na starcie, wstając przy tym około 03:00 nad ranem, żeby zdążyć oglądać tatusia dodawała mi niesamowitej energii do ścigania. Na biegu nawet się nieco wzruszyłem, słysząc jak Mieszko krzyczy “dawaj tata” albo “ogień tata”.

Czy czekają Cię jeszcze jakieś wyzwania w tym sezonie?
Niestety, sezon tri skończył się dla mnie. Chciałoby się postartować więcej, ale jest, jak jest. Do końca roku wystartuję w kilku imprezach biegowych. Powoli szykuję plany na przyszły rok.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: Przemysław Zawalich

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X