Wiadomości

Motyka: Za dwa lata debiut w Ironmanie. To nie żart

Na co dzień jest członkiem kabaretu Paranienormalni oraz stand uperem. Robert Motyka ma za sobą bogatą przygodę sportową, w tym start w triathlonie. Zdradził, że planuje start na długim dystansie.

 

– Kilka tygodni wcześniej wróciłem z Nowego Jorku, gdzie pobiegłem w maratonie. Będąc jeszcze pod wpływem endorfin, odebrałem telefon z propozycją startu w triathlonie w Gdyni – mówił Robert Motyka w rozmowie z Triathlonlife.pl o okolicznościach startu w triathlonie. –  To była akcja charytatywna. Miałem wystartować w pojedynku z innym komikiem, Tomkiem Jachimkiem, a zwycięzca wręczał czek dla potrzebujących pomocy dzieciaków. Świetna akcja, więc zgodziłem się bez chwili namysłu. Nazwisko zobowiązuje i porwałem się z motyką na słońce. Wybrałem połówkę Ironmana. Dopiero później dowiedziałem się, że to prawie 2 km pływania, 90 km na rowerze i 21 km biegu. Problem w zasadzie pojawił się już na początku. Bo nigdy wcześniej nie pływałem kraulem i nie jeździłem rowerem więcej niż 30 kilometrów – opowiadał Motyka.

Robert Motyka

Zobacz też:

Krzysztof Hadas: Raczej zostanę w Tajlandii

Jednak po dwóch latach od debiutu popularny kabareciarz nie zapomniał o triathlonie. Planuje debiut na pełnym dystansie.

Dwuletnia perspektywa

– Mam takie plany, że chciałbym za dwa lata zrobić Ironmana. Myślę, że to jest dosyć odważna decyzja. To wymaga ode mnie treningów oraz wyrzeczeń. Tego nie zrobić się w 6 miesięcy, czy rok – zdradził Robert Motyka w rozmowie ze studenckim podcastem Sport na Antenie. – Największy problem był z basenem, choć na szczęście można już pływać. Zresztą ze wszystkich dyscyplin składających się na triathlon, to jest moja pięta achillesowa. Właściwie od marca, kiedy rozpoczął się ten trudny czas, to zacząłem intensywnie biegać. Biegałem 10 kilometrów co drugi dzień. Okazało się, że jesteśmy bliskimi sąsiadami z Maćkiem Kurzajewskim, który ma na koncie ponad 30 maratonów. Jest fantastycznym biegaczem. Więc z nim szlifuję dyspozycję biegową. Biegamy po 10 kilometrów w lesie lub na płaskim terenie. Czasem mamy dłuższe jednostki np. 15 kilometrów. Wróciłem też na siłownię, ale inaczej niż do tej pory. Postanowiłem sprawdzić, jak wyglądają treningi EMS. Mam raz w tygodniu taką jednostkę. Do tego dochodzi tradycyjny trening na siłowni pod okiem trenera. Dopóki było ciepło, to kręciłem na rowerze. Na szczęście mam trenażer i mimo wszystko mogę szlifować formę. Za rok na przetarcie chciałbym wystartować na 1/2IM, a w następnym, czyli w 2022 już zmierzyć się z pełnym dystansem, który obecnie jest dla mnie przerażający. Mimo to lubię wyzwania – opowiadał Robert Motyka.

 

Przemek Schenk
foto: materiały prywatne 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
X