Rozmowa

Drugi, mistrzowski test przed Pauliną Klimas

Trener Pauliny Klimas nie ukrywa radości z niezwykle udanego startu zawodniczki podczas Pucharu Europy w Rzeszowie. Mateusz Kaźmierczak dzieli się przemyśleniami i zdradza najbliższe plany.

Po starcie w Rzeszowie może się wydawać, że nie jesteście w takim lesie, o jakim mówiłeś jeszcze przed tygodniem w Olsztynie, kiedy rozmawialiśmy podczas mistrzostw Europy
To prawda, że jest lepiej niż się spodziewaliśmy. Patrząc na małą ilość pracy, jaką udało Paulinie zrobić w ostatnim czasie na treningach, to jej wynik w Rzeszowie jest miłym zaskoczeniem. Cieszę się, że choroba (borelioza – dop. red.) nie zabrała jej tyle, ile się obawialiśmy, że organizm pamięta pracę i starty z ubiegłego, tak dobrego sezonu.

Paulina z T2 wybiegała na szóstej, pozycji na metę dotarła piąta, czyli ta część wypadła dobrze?
Tak, bieganie było dobre. Choć wiadomo, że to nie był jej najlepszy poziom, który reprezentuje kiedy jest w formie. Jak na taki mały trening, jaki zrobiliśmy pod względem kilometrażu, to jestem bardzo mile zaskoczony. Zaskoczyła mnie, bo obstawiałem wynik w TOP10, przy takiej obstawie triathlonistek, które były w Rzeszowie. Walczyła z czołówką, która startowała w zeszłym tygodniu, w Olsztynie.

Jak oceniasz dwie pozostałe płaszczyzny?
Na pływaniu mówiła, że mocno się biła i trochę zmarzła w wodzie. Jako pierwsza weszła do wody, a startowano z wody, a nie z pomostu. Dlatego przez te pięć minut stojąc wodzie i czekając na start wymarzła. Przez to trudno było jej się rozkręcić.

A rower?
Mówiła, że było bardzo dobrze. Pracowała i przeskoczyła do pierwszej grupy. Mówiła, że trasa kolarska była ciężka. Chłopaki zrobili chyba jedną z najcięższych tras w Europie. Niby płaska, ale bardzo kręta i techniczna.

Do tego było chyba jeszcze mokro?
Miała tyle szczęścia, że droga trochę przeschła. 

Jak Paulina czuła się po tym starcie?
Mówiła, że czuła się bardzo dobrze. Była zaskoczona własną dyspozycją. Nie wiedzieliśmy, w jakim jest momencie. To nam pokazało i wiemy, nad czym mamy się skupić. Przed nami jest dużo pracy. Ten start pokazał jej też, że możemy zacząć pracować troszkę ciężej niż do tej pory.

Pod względem zdrowotnym się nie wydarzyło, co mogłoby być niepokojące, a wręcz przeciwnie, możecie podkręcić śrubę?
Tak, możemy trochę podkręcić tempo. Jak wróci z Meksyku, będę chciał, żeby wyjechała na obóz, żebyśmy mogli mocniej popracować. Jestem zadowolony 10/10. Myślałem, że będzie dużo gorzej, z tego, co widziałem na treningach.

Na pewno te zawody zmobilizowały ją do dalszej rywalizacji.
Z pewnością to był pozytywny bodziec przede wszystkim dla głowy. Przekonała się, że nie jest tak źle jak się bała. 

Wojskowe mistrzostwa świata już w najbliższy czwartek. Co zdążycie zrobić?
Teraz musi odpocząć. Widzę, że przez tę boreliozę każdy wysiłek obciąża ją bardziej niż zwykle.

Kiedy wyjeżdża do Hiszpanii?
We wtorek rano. 

Jak tam jest zaplanowana rywalizacja?
Jest od razu w czwartek start na olimpijce, a następnie w sobotę sztafeta. Które dziewczyny wystartują w rywalizacji drużynowej ustalą dopiero na miejscu. 

Czyli Paulina może mieć dwa starty?
Oprócz Pauliny do Hiszpanii lecą też: Agnieszka Jerzyk, Roksana Słupek, Julia Sanecka, a z mężczyzn Mateusz Rak i Michał Oliwa. Jeśli wszystko będzie dobrze wyglądało i na miejscu uznają, że Paulina ma wystartować, to wtedy będą dwa starty.

A Ty też się wybierasz do Hiszpanii?
Nie, mam za dużo pracy w Polsce z zawodnikami.

Rozmawiał: Marcin Dybuk
foto: Paulina Klimas FB, materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X