Rozmowa

Kamil Kulik: Bolało bardzo, ale się cieszę

Kamil Kulik zajął drugie miejsce w Pucharze Europy Juniorów w Rzeszowie. Po średnim pływaniu, świetnie pojechał rower i dobrze rozegrał finał biegu w rywalizacji z kolegami z reprezentacji.

Kamil przede wszystkim gratulacje. Świetne drugie miejsce w Pucharze Europy, to duża sprawa.
Dziękuję. Tak bardzo się cieszę z tego wyniku. Choć zdaję sobie sprawę, że obsada tych zawodów nie była najmocniejsza…

Przestań tak mówić, to jest Puchar Europy i byłeś jednym z najlepszych zawodników w tych zawodach. To też o czymś świadczy.
Ok (śmiech)

To jak wyglądała rywalizacja z Twojej perspektywy?
Średnie pływanie, po którym pojechałem maksa na rowerze. Musiałem gonić, a jak już  się udało dojść liderów, to jechałem z przodu, aby uniknąć wywrotki. Trasa była trudna technicznie (16 nawrotów – dop. red.), do tego ślisko i starałem się jechać z przodu, aby nie brać udziału w żadnej wywrotce. Miałem dużo szczęścia, bo jeden z zawodników, który jechał przede mną, upadł, ale udało mi się go ominąć.

Mocna jazda na rowerze musiała odbić się na biegu…
Oj tak. Bieg bolał bardzo mocno. Już dawno nie było tak ciężko i nie miałem tylu myśli podczas biegu.

To o czym myśli w takim momencie zawodnik?
Na pierwszej pętli myślałem między innymi o tym, aby nie upaść. Na drugiej, aby nie być czwartym. Kiedy rywalizowałem z dwoma kolegami z reprezentacji, chciałem wygrać i stanąć na podium. Okazało się, że zachowałem najwięcej siły na końcówkę i wygrałem. Zawodnika z Kazachstanu nie udało się wyprzedzić. Na pierwszej pętli dogonił nas. Próbowałem przez chwilę trzymać się jego, ale był za szybki. Później skupiłem się na walce o srebrny medal. Cieszę się, że właśnie ja okazałem się najlepszy.

Jest zdjęcie na którym leżycie na mecie we trzech wykończeni.
To jest piękne przeżycie w Polsce, przy rodakach, którzy tak mocno dopingują w Pucharze Europy zdobyć medal. Naprawdę bardzo się cieszę.

Co dalej?
Czas trochę odpocząć. Czułem już na biegu, że tych startów w ostatnim czasie było dużo. Teraz czas potrenować. Przez trzy, cztery tygodnie skupię się na tym właśnie. Później zobaczymy, jakie będą zawody w kalendarzu. Na pewno wystartuję w Mistrzostwach Polski w Krakowie na sprincie i Białymstoku na olimpijce.

Rozmawiał: Marcin Dybuk
foto: Labosport

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X