Rozmowa

Tomasz Marcinek: Nie będę rzucać haseł pod sponsorów ROZMOWA

Kiedy trafiłeś do triathlonu?
W 2008 roku. Szukałem czegoś nowego niż pływanie. W okolicy nie było żadnego klubu.
 

Co wtedy zrobiłeś?
Skontaktowałem się z trenerem z okolicy Rybnika. Zaczęliśmy trenować. Zwołałem kilku chłopaków z SMS Racibórz, żeby spróbowali sił w triathlonie. Powstała grupa, ale nikt w SMS-ie nie chciał słyszeć o tym trenerze i triathlonie.
 

Jak zareagowałeś na to zachowanie?
Miałem duże zaufanie. Dlatego przekonałem ich, że warto nam pozwolić trenować.
 

Ile czasu przygotowywałeś się do debiutu?
Przed debiutem trenowałem trzy tygodnie trzy dyscypliny. Miałem podkład z pływania czy piłki nożnej. Choć całość była dla mnie wielką niewiadomą.
 

Gdzie zadebiutowałeś?
Pojechaliśmy na Mistrzostwa Polski sztafet do Dębna.


 

Zobacz też:

#polskieHAWAJE. W debiucie prawie się utopiła. Teraz powalczy na Kona ROZMOWA

Jak było?
To była piękna historia. Bardzo doceniłem tę siłę i moc zawodników, którzy wiele lat trenowali. Spodobał mi się triathlon. Po debiucie przyszedł czas na trening. Później pojechałem na Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży do Górzna. Tam zająłem 21 pozycję. Miałem całą zimę przed sobą. Wtedy pracowaliśmy mocno na Śląsku.
 

Jakie miałeś myśli przed debiutem?
Miałem obawy dotyczące dotarcia do mety oraz zdrowia. Jednak całe to społeczeństwo triathlonowe było bardzo pomocne. Obawy minęly.
 

Czym Ciebie triathlon przekonał po pierwszym starcie?
Spodobała mi się ta różnorodność oraz zmienność podczas wyścigu. Przekonał mnie też czas trwania zawodów, rywalizacja podczas każdej dyscypliny, zaangażowanie trenerów w sukces zawodnika i cała taktyka rozgrywania wyścigu.
 

Od której dyscypliny rozpocząłeś sportową przygodę?
Pierwszym kontaktem sportowym była piłka nożna. Zawsze chciałem grać. Czułem tę grę. Brakowało mi fizyczności w tym czasie, lecz to było wszystko do podgonienia. Wtedy tego nie wiedziałem.
 

Czy poza piłką w Twoim życiu były też inne sporty?
Pływałem też od czwartej klasy podstawówki. Z tego względu, że jestem z końca grudnia, to zawsze musiałem gonić.
 

Dlaczego?
Bo ktoś ze stycznia w tym wieku jest w stanie ważyć 6-10 kilogramów więcej. Jednak pływanie to był dodatek do piłki.

Czytaj więcej:

Puchar Europy Juniorów: Sanecka druga. Reszta Polek też dobrze

Z czym nie miałeś problemów, przechodząc do triathlonu?
Nie miałem problemów z etapem pływackim. Choć przychodząc do triathlonu, to i tak  pracowałem mocno nad tą dyscypliną. Życiówki w pływaniu robiłem, jak zacząłem trenować triathlon.
 

Jak wyglądała Twoja szybkość i siła?
Mam dużą szybkość krótką 30/40m i wytrzymałość szybkościową 100-150 metrów. To można było przełożyć na dużą prędkość pod kątem trzech lub pięciu kilometrów.
 

Jak na ówczesny trening patrzysz z perspektywy czasu?
Z perspektywy czasu wiem, że trenowaliśmy tak jak pływacy, czyli dużo i mocno każdego dnia. Co jest największym grzechem u nas w Polsce. Teraz wiem, że najpierw trzeba postawić na rozwój zdolności motorycznych. Przy tym nie należy skupiać się tylko na wynikach w zawodach.
 

Czy wiążesz przyszłość z tym sportem?
Na pewno tak, sport jest w moim życiu od małego. Triathlon to jest moja pasja jako zawodnika. Ale też dla osoby, która pomaga innym w osiąganiu wyników na zawodach. Teraz chcę się rozwijać jako zawodnik oraz podopiecznych.
 

Czy triathlon to jest Twoje jedyne zajęcie?
Nie zajmuję się tylko triathlonem. Mam kilka innych zajęć w czasie dnia. Choć cieszę się, że to ja ustalam, co mam robić w danym dniu.
 

Jak oceniasz ten sezon?
To jest dobry sezon. Choć miałem też kilka gorszych dni. Nie wszystko wychodziło według moich oczekiwań. Czasami nie ma się dnia. Można chcieć więcej, wmawiać sobie, że to jest kwestia głowy. Jednak lekcja pokory i tak dopadnie.
 

W jakim stopniu udało się zrealizować założenia przedsezonowe?
Przed sezonem nie brałem pod uwagę startów bez draftu. Nie zrealizowałem tego, co chciałem. Choć jestem zadowolony z formy. Bardziej boli mnie, że zwolniono trenera kadry z Hiszpanii. On był dobrą osobą na tym miejscu.
 

W jakiej płaszczyźnie zrobiłeś największy postęp w przekroju całego sezonu?
W płaszczyźnie treningu siłowego. Nie musiałem dużo trenować w okresie startowym, żeby trzymać dobrą formę przez cały okres zawodów. To jest podstawa treningu. Na pewno muszę wrócić na lepsze obroty w pływaniu. Bo trochę forma spadła na tym etapie.
 

Czy zmagałeś się z jakimiś kontuzjami w trakcie sezonu?
Na szczęście nie. Omijają mnie od wielu lat. To jest właśnie trening motoryczny,  który wpływa na to, że mogę trenować bez kontuzji. Mogę po prostu cieszyć się zdrowiem.
 

Które zawody uważasz za najlepsze w tym sezonie?
Dobry występ miałem w Poznaniu na 1/2IM. Trochę zabrakło doświadczenia tego dystansu, lecz mimo wszystko czułem się tam dobrze i pewnie.
 

Na których zawodach nie czułeś się dobrze?
Na Mistrzostwach Ppolski w Suszu, gdzie forma kolarska mnie zdziwiła. Pierwszy raz od dłuższego czasu miałem problem na tym odcinku. Nie mogłem kręcić. To była lekcja pokory.
 

Zanotowałeś w tym sezonie serię kilku zwycięstw z rzędu. Jaka jest tajemnica Twojego sukcesu?
NO DAY OFF. Trening siłowy.

Sprawdż też:

Maciej Chmura polski książe dystansów długich

Jak wygląda plan przygotowań do kolejnego sezonu?
Sezon trwa, chce pojechać pod koniec października na Lanzarote na dwa tygodnie. Tam wystartuję i potrenuję. Później zamierzam przygotować się pod start w Bahrajnie. Po tych zawodach chcę chwilę odpocząć i szykować się pod sprinty w 2020 roku.
 

Czy planujesz wyjazdy na zgrupowania?
Zgrupowania na Lanzarote będzie na przełomie października i listopada. Dalej obóz na przełomie roku w Calpe. Od lutego do kwietnia też odbędzie się obóz w Calpe. Ostatnim etapem będzie majowy obóz. Miejsce jest jeszcze do ustalenia.
 

Jakie będą główne zawody oraz cele na przyszły sezon?
Z początku chciałbym startować w sprintach z draftingiem na zawodach pucharu Europy czy mistrzostw Europy. Jednak to jest zależne od tego, kto będzie trenerem w PZTri. Na koniec moim celem jest start w MŚ 70.3 i miejsce w Top20
 

Co chciałbyś jeszcze poprawić?
Prędkość na każdej z dyscyplin. Patrząc nawet pod kątem dłuższych dystansów. Trzeba mieć wysoką prędkość, żeby bić się o wysokie lokaty i dobre czasy. Nie interesuje mnie wynik w zawodach na 1/2IM na poziomie 3h50. Taki czas teraz mogę bez przygotowań zrobić na dobrej trasie. Na pewno jest dużo do zrobienia w treningu siły. Ciągle muszę nad tym pracować oraz nad motoryką.
 

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
Z marzeń może nic nie wyniknąć. Dlatego nie chce pisać bajek. Trzeba mieć cel i do niego dążyć. O moich celach nie mówię głośno. Nie będę rzucał haseł typu podium na Hawajach pod sponsorów, czy pod kogoś.
 

A marzenia w sferze pozasportowej?
Marzy mi się, żeby kiedyś w Polsce związek triathlonu działał normalnie jak w innych krajach. Żeby dbali o zawodników. Nie rzucali kłód pod nogi. Żeby większym szacunkiem darzono zawodników z krótszych dystansów. Organizatorzy postawili na starty z draftem z ciekawą trasą. Ona ma być trudna, żeby młodzi uczyli się  zrywów na dużej mocy przez cały etap kolarski. Aby w końcu było profesjonalnie.
 

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

 

Czytaj także:

Ksiądz na Rowerze: Można żyć bez sportu, ale po co?

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close