Rozmowa

To było przeżycie usłyszeć hymn Polski dzięki córce

Bożena Ulatowska, mama Alicji przyznaje, że córka na początku nie chciała uprawiać triathlonu. Uznała, że to za trudny sport. Dzisiaj kiedy mieszka i trenuje w Hiszpanii rodzice przyznają, że chwilami trudno jest usunąć się w cień i uznać autorytet trenera. ROZMOWA TriathlonLife.pl

Czy wraz z mężem uprawiała Pani kiedyś wyczynowo sport?
Ze sportem mieliśmy do czynienia od dziecka. Od szkoły podstawowej chodziłam do klasy sportowej piłki siatkowej. W liceum kontynuowałam, lecz wyczynowo sportu nie uprawiałam. Natomiast mąż od dziecka uprawiał różne sporty. Jednak na poważne zajął się piłką nożną. Grał w niższych klasach rozgrywkowych.

Od samego początku próbowała Pani przekonać córkę do sportu?
Nie było takiej potrzeby. Alicja nie miała żadnej bariery odkąd zaczęła stawiać pierwsze kroki. Jako mała dziewczynka lubiła grę w piłkę nożną oraz chodzić na basen. Gdy miała dziewięć lat zapisaliśmy ją do sekcji pływackiej. Tenowała do ukończenia szkoły podstawowej. Następnie podjęła naukę w gimnazjum, a później w Liceum Mistrzostwa Sportowego w Oświęcimiu. Kontynuowała pływanie. Po ukończeniu drugiej klasy liceum chciała zrezygnować ze sportu.

Kto ją namówił na triathlon?
Trenerzy ze szkoły. Trenerka dała jej numer telefonu do Ewy Bugdoł. Ala zadzwoniła. Po rozmowie z Ewą powiedziała, że spróbuje, ale dopiero po egzaminach maturalnych zabierze się za trenowanie na poważnie.

Jak Państwo zareagowali na to, że córka chce zająć się triathlonem? 

W trzeciej klasie liceum zaczęła się zastanawiać nad wyborem triathlonu.  Spytała nas, co my o tym sądzimy. Powiedzieliśmy, że będziemy ją wspierać, a wybór należy do niej. Ala  zdecydowała się trenować triathlon po półroczu trzeciej klasy liceum.

ulatowska

Zobacz też:

Dominika Kozak z powodzeniem łączy dwie role


Jak wyglądała Państwa rola w triathlonowych początkach Alicji?

Wspieraliśmy ją zawsze przede wszystkim psychicznie i duchowo. Na początku wspólnie z klubem Alicji złożyliśmy się na rower. Triathlon jest dużo droższym sportem niż pływanie. Sprzęt jest potrzebny do trzech dyscyplin, a nie tylko jednej. W miarę możliwości staraliśmy się zawsze wspierać ją finansowo. 

Jak wspomina Pani debiut córki w triathlonie?
Pamiętam jej pierwszy typowo amatorski start. Nakłonili ją tego startu trenerzy z pływania. Zdecydowała, że spróbuje. Wystartowała na pożyczonym rowerze górskim. Na miejscu dowiedziała się, że ze względu na jakość wody, ten start będzie duathlonem. W kategorii wiekowej zajęła drugie miejsce, a trzecie w open. Po starcie powiedziała „mamo super zawody, na trasie słychać, jak kibice Cię wpierają, nie to co w pływaniu „. Wtedy zapytałam: może chcesz to trenować? Odpowiedziała, że nie, bo to za ciężki sport. Po upływie pół roku od tego startu zdecydowała, że będzie trenować triathlon. Pierwszy jej start odbył się w maju 2015 roku w amatorskich zawodach Silesiaman Triathlon Pszczyna. Tam zajęła drugie miejsce. Wystartowała w pierwszych mistrzostwach Polski juniorów w Poznaniu w czerwcu tego samego roku. Stanęła na czwartej pozycji.

Czy byli Państwo na pierwszych zawodach Alicji?
Pojechaliśmy na ten start całą rodziną. Gorąco jej kibicowaliśmy. Kiedy przekroczyła linię mety byliśmy szczęśliwi, że go ukończyła i dobiegła szczęśliwa.

Ulatowska

Czytaj także:

Ewa Bugdoł numer 1 światowego rankingu ITU


Czy triathlon i sport, to były główne tematy rozmów w domu, aż do momentu wyjazdu córki?

Często rozmawialiśmy o triathlonie. Jednak Alicja nie zawsze tego chciała. Kiedy rozpoczęła treningi na profesjonalnym poziomie z nowym trenerem, chciała odpocząć, zrelaksować się. Dlatego oczekiwała rozmowy o innych rzeczach.

Jak Państwo zareagowali na decyzję córki o wyjeździe do Hiszpanii w celu rozwijania kariery sportowej?
Nie ukrywam, że było nam przykro z powodu jej wyjazdu tak daleko od domu. Mimo to  wiedzieliśmy, że jeśli chce coś osiągnąć w tym sporcie, to będzie miała dużo lepsze warunki na trenowanie w Hiszpanii. Alicja bardzo mocno w to wierzyła. 

Czy byli Państwo przeciwni tej decyzji?
Alicja podjęła taką decyzję. Więc nic by nie dał nasz sprzeciw. Poparliśmy jej wybór.  Widzieliśmy, że bardzo jej odpowiada ten sport. Z naszej strony najlepsze co mogliśmy zrobić, to wspierać córkę.

Jakie mieli Państwo obawy związane z wyjazdem Alicji do Hiszpanii?
Największe obawy były związane z odległością. Inne atuty były za nią. Bo od klasy gimnazjum była już w internacie. Więc miała dobry start w życie z dala od domu.

Jak często udaje się Państwu być na zawodach, w których startuje Alicja?
Kiedy tylko mamy taką możliwość, staramy się być razem z nią. W Polsce nie opuściliśmy żadnego startu. Za każdym razem był ktoś z nas na zawodach. Jeśli chodzi o wyjazdy zagraniczne, to już jesteśmy rzadziej. Jednak kiedy już jedziemy, to traktujemy te podróże jako wakacje.

ulatowska

Przeczytaj też:

Mateusz Pietruliński: Chcę wygrywać z idolami


Na jakich ostatnio zawodach Państwo kibicowali Alicji?

To był Puchar Europy w Alanyi. Wówczas ja z moimi rodzicami przyjechaliśmy do Turcji i jej kibicowaliśmy. Zrobiliśmy Alicji niespodziankę.

Alicja zdobyła w tym roku mistrzostwo świata. Gratuluję i mam pytanie. Co Państwo czuli, kiedy córka przekroczyła linię mety?
Dziękuje. Nie da się tego opisać ani opowiedzieć. To była radość, łzy szczęścia i wielka duma. Start śledziliśmy w Hiszpanii. To było dla nas ogromne przeżycie usłyszeć hymn Polski, dzięki wygranej naszego dziecka.

W jaki sposób świętowali Państwo to mistrzostwo świata z córką?
Po starcie udaliśmy się na uroczysty obiad. Jechaliśmy szczęśliwi w samochodzie. Wszyscy śpiewaliśmy piosenkę zespołu „Queen We Are The Champions”. Trudno było nas nie dostrzec pośród innych pojazdów. 

Czy spodziewali się Państwo, że Alicja będzie osiągać tak dobre wyniki?
Wierzyliśmy w nią. Alicja była bardzo ambitna od dziecka. Jak za coś się zabierała, robiła to zawsze z wielkim zaangażowanie. Po prostu chciała być w czołówce.

ulatowska

Zajrzyj do:

Lucyna Śliż przyznaje, że triathlon nie raz był powodem kłótni, ale…


Jak często mają Państwo kontakt z córką, od kiedy mieszka i trenuje w Hiszpanii?

W dzisiejszej dobie Internetu można kontaktować się bardzo często z córką. Staramy się jak najczęściej to robić. Jednak ciężko jest zgrać godziny. Bo Alicja spędza mnóstwo czasu na treningach. 

Z jakimi wyrzeczeniami z perspektywy rodzica, wiąże się posiadanie dziecka – sportowca?
Odkąd dziecko zaczyna trenować, to przychodzi czas na zmianę autorytetu. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że trener wie lepiej. Z tego względu czasami należy odsunąć się w cień. 

Jakich rad udzieliłaby Pani rodzicom, których dziecko zamierza na poważnie zająć się sportem?

Sport dziecka bez obecności oraz zaangażowania rodzica nie ma racji bytu. My jako rodzice powinniśmy je wpierać oraz mobilizować. Należy wysłuchać je i starać się być blisko. Wiadomo, że towarzyszy temu stres oraz lęk związany ze startem w zawodach. Ja bardzo przeżywam każdy start Alicji, ale dziecko potrzebuje naszego wsparcia w sukcesach oraz porażkach. I pamiętajmy o tym, że my jesteśmy tylko rodzicami. Nie powinniśmy odgrywać roli trenera. „Od wychowywania jest rodzic, a od szkolenia trener”.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

 

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close