Rozmowa

Ewa Bugdoł numer 1 światowego rankingu ITU

Jest jedną z najbardziej utytułowanych polskich zawodniczek. Już pięciokrotnie wygrywała klasyfikację generalną ITU na dystansie długim. Przez wiele lat pracowała w Straży Miejskiej w Gliwicach. Od roku sama przygotowuje się do startów. W najbliższym czasie planuje zakwalifikować się na Hawaje.

Od którego sportu rozpoczęłaś karierę sportową?

Kiedy miałam pięć lat rodzice zapisali mnie na naukę pływania. Od tego momentu zaczęłam regularnie jeździć na treningi pływackie. Odbywały się na początku trzy razy w tygodniu, a potem już pięć razy. Kiedy miałam 11 lat zdobyłam pierwsze dwa złote medale Mistrzostw Polski. Co roku z każdych mistrzostw Polski wracałam z medalami, aż do 15 roku życia.

Jak dalej rozwinęła się Twoja kariera sportowa?

Będąc w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Oświęcimiu zaczęłam mieć problemy z barkami. Nie byłam w stanie pokonywać tak długich dystansów pływackich na treningach, czyli od 15 do 20 kilometrów dziennie, bo ciągle pojawiał się ból i stan zapalny. W pewnym momencie stwierdziłam, że chcę coś zmienić w sportowym życiu. Mama zaproponowała mi triathlon. W szkole podstawowej biegałam i udawało mi się nawet wygrywać jakieś zawody.  Tak więc to było znakomitym nawiązaniem do tego, co już robiłam. Triathlon szybko mi się spodobał.

Ile miałaś wtedy lat?

Szesnaście. Bardzo lubię nowe wyzwania, które wydają się nierealne dla wielu. Od razu bez większego namysłu zdecydowałam, że wystartuję  w triathlonie.

Ewa Bugdoł

Posłuchaj także:

Marcin Waniewski: Na Hawajach nic nie kosztuje 5 dolarów. Podcast #2


Kiedy zadebiutowałaś?

Pierwszym startem były zawody triathlonowe w Wąsoszach. Zajęłam trzecie miejsce open.

Nie zabrakło niespodzianek podczas debiutu…

Tak, to prawda. Cała nasza ekipa klubowa spóźniła się na ten start z powodu awarii autokaru. Dzięki uprzejmości organizatora opóźniono start o 15 minut. Przez to całe zamieszanie nie miałam czasu, żeby spokojnie przygotować się do tego startu. Zostawiłam tylko kask i rower w boksie rowerowym i prędko udałam się na start. Pamiętam, że wyszłam pierwsza z wody, ale nie potrafiłam jeździć w grupie, więc jechałam sama. Po drodze wyprzedziły mnie dwie zawodniczki, które dobrze jeździły techniczne. Byłam zaskoczona i szczęśliwa, że udało mi się wskoczyć od razu na podium w ogólnopolskim triathlonie.

Od którego momentu kariery triathlonowej mogłaś w pełni skupić się na treningach i zawodach?

Pracowałam w Straży Miejskiej w Gliwicach jako oskarżyciel publiczny do końca 2011 roku. Dzięki dobrym wynikom sportowym uzyskanym w tamtym roku znalazłam firmę Rafako S.A., która jest moim głównym sponsorem. Mogłam przejść na zawodowstwo. Jestem wdzięczna Rafako S.A, że przez cały ten okres są ze mną i mnie wspierają.

Ewa Bugdoł

Czytaj także:

Marcin Konieczny: Czuje niedosyt po Frankfurcie


Do tego momentu w jaki sposób godziłaś wszystkie obowiązki?

Na treningi mogłam sobie pozwolić jedynie przed lub po pracy. Wówczas uprawianie sportu pozwalało mi na zdobycie formy umożliwiającej start w zawodach na poziomie krajowym. To było dla mnie uciążliwe. Zawsze z rana przed pracą pływałam przez godzinę.  Po południu udawało się czasem wygospodarować półtorej godziny lub dwie na trening. Trenowałam amatorsko, głównie dla siebie. Wtedy do zawodowstwa było jeszcze daleko.

Z jakimi wyrzeczeniami wiąże się profesjonalne uprawianie triathlonu w Polsce?

Cały dzień jest podporządkowany pod treningi. W okresie przygotowawczym codzienny trening zajmuje mi od pięciu do siedmiu godzin. Do tego dochodzą dojazdy na basen, siłownie. Wygląda to tak, jakbym normalnie pracowała na pełny etat, ale fizycznie. Tak naprawdę nie ma czasu na dodatkowe zajęcia. Szczególnie, że trenuję dwa razy dziennie, a czasem trzy. Do tego dochodzi odpowiednia dieta i czas na chwilową regenerację albo wizytę w Centrum Medycznym Silesia Clinic w Chorzowie. Tam mogę liczyć na pełen pakiet zabiegów na regenerację i nie tylko. Lubię to, co robię. Więc wiem, że bez pracy, nie będzie wyników.

Z jakimi problemami musisz się zmagać podczas codziennych treningów i późniejszych zawodów?

Jak zdrowie dopisuje, to nie mam większych problemów. Staram się cieszyć każdym dniem i chwilą, że mogę robić to, co kocham. Jestem za to wdzięczna Bogu i rodzinie. Chociaż tak jak każdy człowiek mam gorsze i lepsze dni. Czasem dotyka mnie kryzys braku motywacji np. po słabszym starcie. Wtedy włączam trening mentalny, który jest elementem moich przygotowań do startu. On pomaga mi w zwiększeniu mojej pewności siebie, radzeniu sobie z przeciwnościami i presją oraz osiągnięciu równowagi. One są według mnie kluczem do osiągnięcia finalnego celu i to nie tylko w zawodowym sporcie.

Przeczytaj też:

Bartosz Czajkowski wywalczył slota na mistrzostwa świata


Kto jest Twoim trenerem?

Zakończyłam współpracę z moim trenerem Grzegorzem Zgliczyńskim we wrześniu 2018 roku. Obecnie sama sobie układam cały rozkład treningów. Przez wiele lat zdobywałam wiedzę i doświadczenie w Stanach Zjednoczonych oraz w Polsce. Co prawda wspieram się dodatkowymi osobami, które tworzą rodzaj mojego sztabu szkoleniowego. W treningu biegowym pomaga mi Mirosław Gołębiewski. W treningu siłowym mogę liczyć na Anię Potocką, a w treningu mentalnym na Michała Świderskiego.

W której płaszczyźnie czujesz się najlepiej, a która jest słabszym punktem?

Najlepiej czuję się w wodzie, a pozostałe dwie dyscypliny są na drugim miejscu.

Podczas ostatniego występu w sezonie z powodów zdrowotnych nie ukończyłaś IM Barcelona. Jak wygląda obecnie Twoja sytuacja ze zdrowiem?

Faktycznie problemy z żołądkiem były przyczyną mojego DNF. Niestety, zdarzało mi się to na tym dłuższym dystansie też wcześniej. Aktualnie wykonuję badania, żeby przygotować dietę i dostosować żywienie podczas zawodów bardziej wymagających tj. wielogodzinnych startach.

Czy to był jedyny problem ze zdrowiem w tym roku startowym?

W tym roku podobne problemy pojawiły się na Mistrzostwach Świata ITU w Pontevedrze.  Niestety, ukończyłam tamte zawody dopiero na 11 miejscu.

Czy jesteś zadowolona z przebiegu całego sezonu?

Tak, bo jestem numerem jeden w Światowym Rankingu ITU w triathlonie długim. Oczywiście zawsze jest pewien niedosyt związany z ostatnim startem  Ironman Barcelona. Wiem, że byłam bardzo dobrze przygotowana. Gdyby nie problemy żołądkowe to walczyłabym o bardzo dobry wynik.

Który sukces jest głównym powodem do zadowolenia?

Każdy medal z imprez mistrzowskich i międzynarodowych jest powodem do zadowolenia. Bardzo mile wspominam start w Chinach w Pucharze Świata w triathlonie długim. To tam usłyszałam Mazurka Dąbrowskiego, stojąc na najwyższym stopniu podium.

Wróciłaś do przygotowań do kolejnego sezonu, czy jesteś w czasie roztrenowania?

Tak, powoli wracam do treningu przygotowawczego do sezonu 2020.

Ewa Bugdoł

Sprawdź także:

Mikołaj Luft: Rozważam zakończenie kariery PRO


Jak wygląda plan przygotowawczy do kolejnego sezonu?

Aktualnie poświęcam więcej czasu na trening siłowy, biegowy. Na spokojnie dorzucam godziny treningowe. Do tego przygotowuję organizm pod względem odpowiedniego żywienia i diety do wymagających długich startów.

Które zawody będą dla Ciebie najważniejsze?

Mistrzostwa Europy i Świata ITU w triathlonie długim.

Jakie masz cele oraz oczekiwania odnośnie sezonu 2020?

Chciałabym ugruntować pozycję liderki na dystansie długim w takich startach jak Mistrzostwa Europy i Świata. A co za tym idzie, chcę się pokazać z jak najlepszej strony  na arenie międzynarodowej i polskiej. W ten sposób przygotuję się fizycznie, żywieniowo oraz  mentalnie do startu na dużo dłuższych dystansach.

Jesteś jedną z najbardziej utytułowanych triathlonistek w Polsce. Które z osiągnięć traktujesz jako te najważniejsze w dotychczasowej karierze?

Jest ich kilka: pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata ITU w triathlonie długim rok 2019, 2015, 2014, 2013. Tak naprawdę to jest ukoronowanie mojej ciężkiej pracy.  Ukazuje to, że przez cały ten okres miałam równą oraz wysoką formę. Trzeba też pamiętać, iż jestem w czołowej piątce w tym rankingu od 2013 roku. Mistrzostwo Europy w triathlonie na dystansie długim w 2016 był moim pierwszym startem na tym dystansie. Rozgrywany był w Poznaniu. Na trasie było mnóstwo polskich kibiców, którzy dopingowali mnie na trasie zawodów. Należy też wyróżnić Wicemistrzostwo Europy ETU na dystansie średnim w 2019 roku. Potrafiłam się zmobilizować do tych zawodów po trudnym starcie w Mistrzostwach Polski w Poznaniu, które rozgrywane były tydzień wcześniej. Czwarte miejsce MŚ ITU 2014 jest moim najwyższym miejscem na mistrzostwach świata w triathlonie długim. Byłam bardzo blisko brązowego medalu, ale ostatecznie przegrałam z Andreą Hewitt, czyli wielokrotną zwyciężczynią Pucharu Świata na dystansie olimpijskim.

Zobacz także:

Anna Halska z kontuzją biodra wygrywała zawody


Z perspektywy jednej z najbardziej utytułowanych triathlonistek w kraju jak oceniasz poziom żeńskiego triathlonu w Polsce?

Mamy kilka dobrych kobiet w Polsce. ‚jednak wydaje mi się, że niestety nowych nazwisk nie przybywa, mimo że triathlon w Polsce jest coraz popularniejszy także wśród Pań. Nie brakuje kobietom determinacji. Chcą pokazać siłę i determinację, ale niestety to jest sport czasochłonny, kosztowny i trudny.Co nie zmienia faktu, że „kobieta też potrafi”.

Co można by było jeszcze poprawić, aby poziom się podnosił?

Wydaje mi się, że powinno się rekrutować i zachęcać do triathlonu dziewczyny z wyczynowego pływania nie młodsze, niż 21 lat. Właśnie w tym wieku zawodniczki posiadają najlepsze parametry wydolnościowe. Są przygotowane do wykonywania dużej pracy treningowej. Dzięki temu mogą osiągnąć najwyższy poziom sportowy w triathlonie. Ważne, żeby takie osoby otrzymały wsparcie od polskiego związku. Dodatkowo jako trenerka wspierałam i dalej to robię, takie właśnie triathlonistki. Prowadziłam przez trzy pierwsze lata Alicję Ulatowską. Obecnie prowadzę Dominikę Kozak, która startując w kategorii PRO łącząc to pracą zawodową. Jedna z nich aktualnie mieszka za granicą i startuje oraz osiąga coraz większe sukcesy. Druga z każdym startem  plasuje się na coraz wyższych miejscach.  Myślę, że już w niedługiej przyszłości będziemy dumni z tych dwóch Polek, także na arenie międzynarodowej.

Czujesz się spełniona w triathlonie, czy masz jeszcze jakieś cele?

Jestem zadowolona, ale nie do końca. Czuję się spełniona jako zawodniczka. Mam jeszcze kilka celów np. kwalifikacja na Mistrzostwa Świata Ironman na Hawajach, a także zdobycie jak najlepszej pozycji. Dodatkowo  bazując na wieloletnim doświadczeniu, trenując w Kolorado w USA i w Polsce , jako zawodnik trzech dyscyplin, zaczęłam od niedawna prowadzić zawodników, amatorów i  profesjonalistów. Moim celem jest, aby podopieczni nie tylko pokonywali słabości i przełamywali bariery ludzkiego organizmu, ale też niebawem prześcignęli mnie w sukcesach sportowych na arenie krajowej i międzynarodowej.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

 

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close