Wiadomości

Tego zwycięstwa nie spodziewał się sam Gustav Iden. Niespodzianka wśród pań

Gustav Iden po chorobie pokazał moc wygrywając The Championship Challenge Samorin. Drugiego Richarda Vargę pokonał o prawie półtorej minuty. Wśród kobiet wygrała pływaczka, której do tej pory najczęściej na zawodach brakowało mocy, aby utrzymać przewagę, którą traciła na biegu. 

Gustav Iden nie krył rozczarowania faktem, że dwa tygodnie temu musiał wycofać się z powodu choroby górnych dróg oddechowych z mistrzostw świata Ironman w St. George. Zawodnik zapowiedział, że jeśli tylko wydobrzeje będzie szukał alternatywnego startu. Wybór padł na The Championship Challenge Samorin. Niemal w ostatniej chwili zgłosił się i został wpisany na listę startową. W tym momencie dla wielu obserwatorów stał się głównym faworytem do zwycięstwa. Jednak on sam nie widział się w tej roli i jak podkreślał, dla niego najważniejszy był start. Dzisiaj przekonaliśmy się, że przy okazji zwycięski. Aż szkoda, że nie mógł dwa tygodnie temu rywalizować z rodakiem Kristianem Blummenfeltem o zwycięstwo w Ironman

Jestem podekscytowany powrotem do ścigania w niesamowitym miejscu, jakim jest Samorin. Po kilku chorobach w ciągu ostatnich kilku tygodni jestem wdzięczny, że Challenge Family dało mi taką możliwość, w tak krótkim czasie. Nie spodziewam się, że będę na najwyższym poziomie, ale teraz jest dla mnie ważna możliwość startu. Nie mogę się doczekać pierwszego startu tego sezonuprzyznawał Gustav Iden za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Norweg był niezwykle zmotywowany, aby dobrym wynikiem otworzyć sezon, ale w Samorin miał mocnych konkurentów. Na liście startowej znajdowali się m.in.: Florian Angert, Magnus Ditlev czy Nils Frommhold.

O czołowe lokaty w gronie kobiet PRO miały powalczyć m.in.: Lisa Norden, Emma Pallant-Browne, czy Sara Perez Sala.

Zwycięski początek sezonu

To nie był łatwy wyścig dla Idena. Najszybszy na pływaniu – tradycyjnie można powiedzieć – był Richard Varga, który wyszedł z wody po 23 minutach i 22 sekundach. Nad drugim Joshem Ambergerem miał 20 sekund przewagi. Za Ambergerem stworzyła się większa grupa. Tworzyli ją: Thomas Davis, Kyle Smith, David Breinlinger, Miki Taagholt i Pieter Heemeryck. Tracili do prowadzącego około minuty. Iden znajdował się na jednej z dalszych pozycji. Na domiar złego miał problemy ze sprzętem w T1, z przednią oponą.  

Na rowerze Varga starał się utrzymać prowadzenie. Niestety dla Słowaka, po kilkunastu kilometrach dogonili go Taagholt i Heemeryck, który niedługo potem objął prowadzenie. Starty odrabiał Gustav Iden, który był podrażniony problemami w T1. Na ostatnich kilometrach trasy kolarskiej Heemeryck przyspieszył, wypracowując trzydziestosekundową przewagę nad Taagholtem i Vargą. Z takim zapasem czasu rozpoczął bieg. Goniąca grupa z Idenem na czele traciła do Belga niecałe dwie minuty. W między czasie Varga dowiedział się o karze 30 sekund za zbyt późne zejście z roweru w strefie zmian. 

Heemeryck próbował uciekać goniącym go konkurentom, ale  najpierw dogonił go Varga, a chwilę później dołączył do nich Iden. Norweg nie oglądał się na rywali i objął prowadzenie, którego nie dał sobie już odebrać.

Gustav Iden wygrał z czasem 3:43:44. Na drugim miejscu zameldował się Richard Varga (3:45:05). Podium uzupełnił Thomas Steger, wbiegając na metę z wynikiem 3:46:33.

TOP5 mężczyzn PRO

  1. Gustav Iden (NOR) – 3:43:44
  2. Richard Varga (SVK) – 3:45:05
  3. Thomas Steger (AUT) – 3:46:33
  4. Miki Taagholt (DEN) – 3:46:55
  5. Kyle Smith (NZL) – 3:46:56

Zażarta walka kobiet

W rywalizacji kobiet w wodzie wydarzyło się dokładnie to, co przepowiedziano. I w tym przypadku można powiedzieć, że Lucy Buckingham i Sara Perez Sala dyktowały tempo. Pierwszy etap przepłynęły w 24:53. Miały ponad minutę przewagi nad: Fenellą Langridge, Ashleigh Gentle, Emmą Pallant-Browne, Sarissą de Vries, Lucy Bryham i Grace Thek.

Na rowerze Buckingham i Perez Sala współpracowały ze sobą. Warunki atmosferyczne nie ułatwiały im zadania. Wiał silny wiatr i zawodniczki zmieniały się na prowadzeniu zachowując przepisową odległość. Tymczasem za ich plecami goniąca grupa rozpadła się. Liderki goniły dwie inne zawodniczki: Langridge i De Vries. Traciły do prowadzących dwie minuty. Sytuacja ta nie zmieniła się już do T2.

Od początku etapu biegowego, ku zaskoczeniu obserwatorów Hiszpanka zaczęła uciekać Buckingham. Taktyka okazała się skuteczna. Nie oddała już prowadzenia. Tym samym Sara Perez Sala wbiegła szczęśliwa na metę z czasem 4:08:19. Wygraną Hiszpanki można uznać za niespodziankę, bo tej pory Sarze Perez Sali brakowało sił na bieganiu, gdzie musiała uznawać wyższość rywalek, a na metę docierała trzecia lub czwarta, jak było m.in. w Challenge Miami.

Sara Perez Sala: Jestem mile zaskoczona startem w Challenge Miami

Tym razem to jednak Sara Perez Sala cieszyła się z pierwszego miejsca. Na drugim stopniu podium zmagania zakończyła Emma Pallant-Browne (4:10:12). Trzecia była Lucy Buckingham, meldując się na mecie z wynikiem 4:11:05, której nie udało się tym samym obronić tytułu wywalczonego w Samorin przed rokiem. 

TOP5 kobiet PRO

  1. Sara Perez Sala (ESP) – 4:08:19
  2. Emma Pallant-Browne (GBR) – 4:10:12
  3. Lucy Buckingham (GBR) – 4:11:05
  4. Fenella Langridge (GBR) – 4:13:01
  5. Ashleigh Gentle (AUS) – 1:15:10

Przemek Schenk
foto: Challenge Family, Gustav Iden Instagram

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X