Rozmowa

Grzegorz Jarecki trenuje z Karasiem i Sowińskim

#TRInujeboLUBIE Przebywa na obozie w doborowym towarzystwie. To motywuje Grzgorza Jareckiego do działania. Wie, że musi wykonywać założone zadania.

Dlaczego trenujesz pomimo koronawirusa?
Byłem otyły jako dziecko. To zaczęło się zmieniać w wieku 12 lat, gdy zacząłem treningi z tatą. Ten czas spowodował, że pokochałem wszelkiego rodzaju formę wysiłku fizycznego. Mimo że koronawirus zatrzymał na chwilę praktycznie cały świat, nie umiem sobie już wyobrazić funkcjonowania bez ruchu. Uszczęśliwia mnie i napędza do życia wysiłek i zmęczenie po treningowe. Poza tym treningi niezależnie, czy w warunkach reżimu sanitarnego lub też nie przybliżają mnie do zawodów, które w końcu się przecież odbędą, a są spełnianiem moich sportowych marzeń.

Co robisz w przypadku problemów z mobilizacją?
Czasem rzeczywiście zdarza się tak, że brakuje tej mobilizacji. Wtedy otaczam się zawodnikami, którzy mają lepsze wyniki i osiągnięcia ode mnie. To motywuje mnie do dalszej pracy. Tak jest na przykład teraz w moim życiu. Przebywam na obozie z jednymi z najlepszych triathlonistów w Polsce: Robertem Karasiem i Miłoszem Sowińskim. Wiem, że przy nich po prostu muszę wykonać założone zadania.

Za co lubisz triathlon?
Łatwiej byłoby powiedzieć za co nie lubię triathlonu, ponieważ nie mam na to żadnych argumentów. Triathlon jest sportem, dzięki któremu poznałem osoby, które stały się moimi przyjaciółmi oraz wspierają mnie ze wzajemnością przez całą moją triathlonową drogę. Ten sport daje mi możliwość zwiedzania wielu miejsc na świecie jednocześnie, realizując się w mojej sportowej pasji. Powodem kolejnym mojej miłości do triathlonu jest jego efekt uboczny w postaci dobrej kondycji fizycznej.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button