Rozmowa

Lechowicz: Lanzarote dużym sprawdzianem przed Utah

Laureatka plebiscytu TriathlonLife.pl 2021 w kategorii Zawodniczka AG. Podczas gali online Ania Lechowicz zdradziła, kiedy rozpoczyna sezon. Opowiadała też o celach i treningach, które pracując i wychowując trójkę dzieci nie jest łatwo ogarnąć.

Czy obserwując rywalizację w plebiscycie, w Twojej kategorii towarzyszyły Ci spore emocje?
Tak. Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zaskoczona, że dostałam tak ogromny kredyt zaufania od wszystkich. To jest uznanie od innych triathlonistów i ogromna motywacja do dalszych treningów. Ciesze się, że tyle ludzi mnie obserwuje. Tym bardziej, że nie jestem aktywna w social mediach, bo nie mam na to czasu. Jestem mile zaskoczona, że mimo wszystko tak ogromna liczba ludzi docenia mój wkład w triathlon.

Twój dzień jest tak napięty, że nawet prosiłaś o łączenie podczas tej gali po treningu. Jak wyglądała ta jednostka treningowa?
Przede wszystkim to pracuję na 3/4 etatu. Miałam dyżur nocny. Pracowałam do 12. Potem szybko do domu. Następnie 3,5 godziny roweru. Pokonałam też szybko pięć kilometrów na bieżni. Nawet nie zdążyłam się wykąpać po tym treningu przed połączeniem się z Wami. Jutro to samo. Więc nie ma dużo czasu poza pracą, rodziną i treningami, aby robić dodatkowe rzeczy. Wszystko jest w biegu. Do tego zawodowo też muszę się rozwijać. Robię różne specjalizacje oraz kursy. Przygotowania do mistrzostw świata również nie są łatwe. Świat przyśpieszył i AG są szybsi. Widać to po Dubaju i np. wynik Alicji (Alicja Pyszka – Bazan dop. red.) . To pokazuje, jak my amatorzy przygotowujemy się do startów.

Ciebie nie było w Dubaju, ale Twoimi pierwszymi zawodami będą IM 70.3 Lanzarote.  
Bardzo chciałam wystartować w Dubaju. Niestety, mój partner nie chciał i podjęliśmy decyzję o starcie na Lanzarote. Za kilka dni będziecie mogli obserwować moje pierwsze zmagania na dystansie 1/2IM. Myślę, że to jest dobra decyzja. Trasa kolarska jest nieco zbliżona do tej, która będzie w Utah. Po ciężkim rowerze mimo wszystko będę próbować dobrze pobiec. To będzie duży sprawdzian dla mnie przed mistrzostwami świata w Utah.

Z jakim nastawieniem jedziesz do Lanzarote?
Na pewno z dobrym (śmiech). Mówię zawsze, że dużo trzeba mieć jeszcze szczęścia. Za każdym razem mam nadzieję. Zebrałam już wiele doświadczenia na zawodach. Jadę z myślą, żeby dać z siebie wszystko. To jest sport. Trzeba trafić z formą, z dniem. Choć to nie jest start A, tylko przetarcie przed Utah. Te zawody są sprawdzianem. Mam w środę kolejny test wydolności. Ostatni robiłam w grudniu. Będziemy porównywać oba wyniki.

Rozumiem, że na drugą połowę sezonu masz podobny cel, czyli drugie MŚ?
Na pewno ten rok jest wyjątkowy. Można dwa razy zrobić mistrzostwa świata na długim dystansie. Niestety, nie mam jeszcze kwalifikacji na październik. Jeżeli nie uda się zdobyć przepustki w Utah za zajęcie miejsca w TOP5, to będę walczyć we Frankfurcie mistrzostwach Europy, o miejsce na Hawajach.

Słysząc o Twoich ambitnych celach, to zastanawiam się, skąd czerpiesz energię i motywację do tak ciężkiego treningu oraz łączeniu tego z innymi obowiązkami?
Z mojej rodziny, dzieciaków, partnera. Wszyscy mnie wspierają. Do tego mogę liczyć na wsparcie mocnych marek np. New Balance. Uważam, że dano mi ogromny kredyt zaufania. Nie chcę tego zawieść. Ile mogę, to tyle daję z siebie. Myślę, że moją najważniejszą cechą do dalszej walki jest to, że jestem silna psychicznie. Potrafię zmusić się do ciężkich treningów, mimo że czasem wracam całkowicie zmęczona z pracy.

Dziękuję jeszcze raz każdemu, kto oddał za mnie głos. Postaram się sprostać oczekiwaniom.

Rozmawiał: Marcin Dybuk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X