Rozmowa

Sobczyk: Już wiem kiedy przejdę do PRO

Został laureatem plebiscytu TriathlonLife.pl 2021 w kategorii Zawodnik AG. Podczas gali online Sergiusz Sobczyk zdradził bliższe oraz dalsze plany sportowe.

Niedawno wróciłeś z obozu z Portugalii. W jakiej jesteś formie?
Na początku chciałbym podziękować za inicjatywę i zaangażowanie firmie Bright Inventions i TriathlonLife.pl. To jest bardzo dużo.

Mam wrażenie, że szczególnie TriathlonLife.pl ma pozytywny wpływ na triathlon w Polsce. Rozwija nas i wspiera zawodników. My jako zawodnicy bardzo to doceniamy. Chciałbym za to podziękować. To nie jest powszechne w naszym sporcie. Musimy cieszyć się z takich rzeczy.

Wracając do pytania, jest bardzo dobrze. Mam wrażenie, że te cztery tygodnie, które tam spędziłem z rodziną, to jak cztery miesiące w domu dla mojej formy. Zauważam, że takie obozy sportowe mają sens. Możemy całkowicie skupić się na pracy treningowej. Mimo, że podejmuję decyzje, które mają umożliwić mi większą przestrzeń na rozwój sportowy, to widzę, że w domu zawsze jest coś do zrobienia. Są inne obowiązki, których nigdy nie ma na obozie.

Z kim trenowałeś w tym roku w Portugalii?
Była tzw. „końska ekipa”. Sporo zawodników z naszego podwórka. Warto wymienić m.in.: Jacka Tyczyńskiego, Sebastiana Karasia, Łukasza Kalaszczyńskiego oraz Miłosza Sowińskiego. Do tego była mocna grupka AG np. Radek Pawłowski, z którym można mocno potrenować. Na każdym kroku mijaliśmy też inne grupy. Myślę, że to wszystko pozytywnie działało na atmosferę oraz formę.

Kiedy razem przebywacie na obozie, to rywalizujecie ze sobą, czy wspieracie się wzajemnie?
Mam wrażenie, że to zależy. Sporo zastanawiałem się nad tym aspektem. Bardzo lubię takie obozy. Traktuję to jako nakręcanie samego siebie. Nigdzie nie ma czegoś negatywnego. Nie ma znaczenia, że za chwilę będę się ścigać z tymi ludźmi. Każdy z nas będzie walczyć o jak najlepsze miejsce i na zawodach jesteśmy rywalami. Choć na takim obozie traktuję to jako świetną zabawę i możliwość trenowania z lepszymi od siebie. Mam wrażenie, że nie każdy w ten sposób do tego podchodzi. Zależy od osobowości, bo część zawodników, z którymi miałem przyjemność trenować, różnie do tego podchodziło. Czasem odnosiłem wrażenie, że woleli samemu wykonywać treningi lub po swojemu.

Sebastian Karaś wypracował dobrą formę w Portugalii i w Dubaju zajął drugie miejsce. Miałeś okazję obserwować ten wyścig?
Tak, odkąd są transmitowane na Facebooku, to staram się wcześniej wstawać i obserwować. Robiłem to też tym razem. Śledziłem go od etapu kolarskiego. Rzeczywiście Sebastian dobrze się pokazał. Jak z nim rozmawiałem, to wspominał, że to nie był perfekcyjny wyścig. Powiedział, że na niego źle działają wysokie temperatury. Wraca ten temat i to nie jest żadna nowość. Mam wrażenie, patrząc na jego bieganie, że było trochę wolniejsze, od tego, do którego przyzwyczaiłem się na obozie. Byłem pozytywnie zaskoczony biegową formą Sebastiana na zgrupowaniu. Wiedziałem, że wybitnie pływa oraz bardzo dobrze jeździ na rowerze. Przed obozem zdawałem sobie sprawę, że to bieganie odbiega trochę od pozostałych dwóch płaszczyzn. W Portugalii okazało się, że jest dużo mocniejszy, niż wcześniej. Możliwe, że ten pierwszy start był na takie odgruzowanie po zimie. Potrzeba czasu, żeby wejść na najwyższe obroty.  

Kiedy Ciebie zobaczymy pierwszy raz w tym roku na starcie?
Trochę to się zmienia. Zacznę od duathlonu w Rumi. Wcześniej będzie Półmaraton Warszawski. Jeśli chodzi o triathlon,  to nie mam dokładnie ustalonych początkowych startów. Najprawdopodobniej pierwszy będzie GIT Żyrardów, ponieważ to będzie świetna możliwość kolejny raz na początku sezonu zmierzyć się z mocną stawką polskich zawodników. W ten sposób zobaczę, w jaki sposób dany zawodnik przetrenował ten okres i w jakim jestem miejscu. Będę celował z formą na przełom czerwca i lipca na zawody w Suszu i Poznaniu. To będą główne starty na pierwszą część sezonu. Liczę na to, że tam wszystko odpali.

Co będzie najważniejsze dla Ciebie w drugiej części sezonu?
Mistrzostwa Świata i walka o medal. Mam nadzieję, że w tym roku to się uda. Mam też na ten sezon sporo ambitnych planów. Chciałbym je realizować po zdobyciu tego upragnionego medalu. Mam nadzieję, że to będzie w tym roku.

To jakie masz plany po mistrzostwach świata?
Myślę, że mogę o tym powiedzieć. Planuję przejść do kategorii PRO. Wiem, że to będzie coś, co za kilkadziesiąt lat jak skończę przygodę z triathlonem, z czego będę dumny. Patrzę też na siebie pod kątem zawodnika, który wychodził z czysto amatorskiego poziomu. Nigdy nie miałem nic wspólnego z żadną dyscypliną składającą się na triathlon. Będę układać życiowe sprawy w taki sposób, aby mieć więcej czasu na rozwój sportowy. Planuję też odejść ze szkoły od przyszłego roku. W ten sposób chcę poświęcić się sportowi (jako zawodnik i trener).

Czy bycie ojcem mobilizuje Cię do cięższej pracy?
Nie podjąłbym tych decyzji, o których przed chwilą mówiłem, gdyby nie narodziny mojego syna. Wiążę to z nim. To on daje mi siłę. Nie wiem, z czym to jest związane, ale czuję to wewnętrznie. Chcę dla niego jak najlepiej i chcę pokazać się z najlepszej strony przed nim. Może też pokazuję alternatywną drogę do życia i wyrwania się ze schematu. Odkąd pojawił się na świecie, trafiła we mnie taka energia, która pozwala mi odważniej myśleć. Teraz zdecydowanie mniej boję się podejmować trudne decyzje. Igor daje mi mnóstwo sił oraz motywacji. Jest ze mną na większości treningów indoor. Bardzo go interesuje, kiedy tata kręci korbą. Wtedy leży i jest wpatrzony. Wówczas mama ma trochę wolnego czasu dla siebie.

Cała gala dostępna TUTAJ

Rozmawiał: Marcin Dybuk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X