Wiadomości

Emocjonujący finał LOTTO Triathlon Energy w Mrągowie

Rywalizowano na 1/2IM, 1/4IM oraz 1/8IM. Nie zabrakło na starcie m.in.: redaktora TVP Jacka Kurowskiego.
Na najkrótszym dystansie zwycięstwo odniósł Kamil Kołosowski. Przybiegł na metę w czasie 1:05:25. Wyprzedził Marka Barczewskiego o 40 sekund, a Piotra Witkowskiego o 1:45.
 

Udane zakończenie triathlonowego sezonu

– To był mój ostatni triathlonowy start w tym sezonie. Jedynym celem było utrzymanie przewagi punktowej wywalczonej w poprzednich edycjach cyklu Lotto Energy – mówi po starcie Marek Barczewski. – Przy okazji chciałem zająć jak najwyższe miejsce. Pływanie poszło całkiem dobrze. Byłem mocno zdziwiony gdy na połowie dystansu zauważyłem, że jestem całkiem blisko czołówki. W tym roku nastawiłem się głównie na starty w duathlonach. Więc w wodzie przepłynąłem w tym roku około 45 kilometrów. Znam kilku amatorów, którzy pływają tyle w ciągu miesiąca. Trasa rowerowa była doskonała. To jest chyba najlepszy asfalt, na jakim jechałem. Już na samym początku wyprzedził mnie jeden z zawodników. Ale nie chciałem go odpuszczać. Zająłem pozycję około 15-20 za jego plecami. Tak dojechaliśmy do nawrotki. Przy niej zauważyłem, że niewiele brakuje mi do prowadzącego Kamila. Podkręciłem tempo. Na czterech kilometrach przed końcem dogoniłem go. Ze strefy zmian wyszliśmy jednocześnie. Ale na biegu okazał się lepszy. Trochę zabrakło mi motywacji do walki. Bo wiedziałem, że zwycięstwo w całym cyklu jest moje. Dobiegłem do mety, mając jeszcze rezerwy sił. Za cztery tygodnie chcę powalczyć na MP w duatlonie w Gniewinie. Na te zawody szykuję szczyt formy. Jak na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. Już teraz mogę powiedzieć, że był to mój najlepszy sezon w dotychczasowej 10-letniej karierze – przyznaje.
W rywalizacji kobiet na tym samym dystansie, zwyciężyła Marta Maksymiuk. Zapewnił jej to wynik 1:12:53.
 

Celem dobra zabawa

– Moim jedynym celem przed tymi zawodami była dobra zabawa. W pełni to założenie zrealizowałam – zdradza Marta Maksymiuk. – Przy okazji wyszedł całkiem fajny wynik. W końcu obyło się bez niespodzianek na trasie. Przede mną jest główny start sezonu. Za dwa  tygodnie debiutuje na pełnym dystansie Ironmana w Malborku. Mam nadzieję, ze tam wszystko zagra i uda mnie się ukończyć ten dystans – dodaje z nadzieją.
Na drugim miejscu zawody ukończyła Natalia Nikel. Wbiegła na metę z rezultatem 1:16:17.
– Był to mój ostatni start triathlonowy w tym sezonie. Mimo to, traktowałam go poważnie – mówi Natalia Nikel. – Dodatkową motywacją była klasyfikacja generalna kończąca cykl LOTTO TRIATHLON ENEGY. W niej wywalczyłam drugie miejsce. Wyścig rozpoczął się dobrym pływaniem. Trasa rowerowa była dość wymagająca dla mnie. Bieg dla mnie był wielkim wyzwaniem, jak zawsze. Jestem zadowolona. Nie ma co narzekać. Bieg to mój słabszy punkt. Sukcesywnie staram się nad tym pracować. Organizatorzy zadbali o to, aby trasa była dobrze oznakowana. Dzięki temu start przebiegł bez problemów. W Mrągowie zakończyłam tegoroczny sezon triathlonowy. Mały odpoczynek i wracam na treningi. Razem z trenerem Michałem Siejakowskim będziemy planować kolejne starty – kończy.
Podium uzupełniła Ewelina Nowak (1:16:46).
Na dystansie 1/4IM Patryk Piasecki okazał się najszybszym zawodnikiem. Ukończył wyścig z wynikiem 2:00:40. Na drugim miejscu zameldował się Jakub Ołowski (2:08:02).
 

Chcę namierzać w Malborku

–  Chciałem zbliżyć się do życiówki 2:04 z Augustowa w tym roku. Mimo to, że w Mrągowie jest cięższa trasa – przyznaje po zawodach Jakub Ołowski. – Woda była gęsta mimo małej frekwencji. Zdziwił mnie fakt, że na takiej fajnej imprezie wystartowało tylko tylu zawodników. Jednak najbardziej męczące na tych zawodach było przepychanie się z dwoma pływakami o pozycję do pierwszej bójki. Dużo sił mi zabrało szukanie odpowiedniego miejsca w klinie. Odbiło się to na czasie. Trasa kolarska była malownicza. Choć wyjazd z Mrągowa ograniczał się do zmaksymalizowania koncentracji na ciasnych i pagórkowatych zakrętach. Technika pozwalała na znaczne oszczędzenie strat w całej kalkulacji na części kolarskiej. Trasa biegowa przebiegała wśród turystów. To było ciekawe doświadczenie, choć znajome z wcześniejszych startów w tym miejscu. Było słychać doping od obcych oraz znajomych osób. Oczekiwany bieg pojawił się dopiero po pięciu kilometrach. To był skutek nieprzychylnych czynników, takich jak zakwaszenie mięśni. Powodem jest rzadki trening na takiej intensywności. Wbieganie na metę na molo było dodatkową atrakcją. Następny start planuje w Malborku na dystansie pełnym. Dołożę wszelkich sił, żeby sporo namieszać – zapowiada.
Podium uzupełnił Michał Kozielski z czasem 2:13:33.
 

Mrągowo dobrym miejscem dla sportu

– Pływanie i rower było na średnim poziomie. Lepiej wyszedł bieg. Na ostatniej części trasy, od początku starałem się dogonić dwóch zawodników. Byli w moim zasięgu – mówi Michał Kozielski. – Mrągowo to świetne miejsce na uprawienie sportów. Więc zawody były super. Pogoda oraz kibice dopisali. Aż momentami gubiło się koncentrację. Pole do progresu mam w każdej z dyscyplin oraz tradycyjnie w strefach zmian. Dalej chce bawić się sportem oraz podnosić poziom sportowy. Na jesieni liczę na nowe rekordy życiowe w biegach ulicznych – kończy.
Ewelina Szabelska okazała się być najszybszą kobietą na tym dystansie. Ukończyła zawody z wynikiem 2:29:48.
 

Domowe zwycięstwo

– Mrągowo to moje rodzinne miasto. Celem była dobra zabawa i delektowanie się atmosferą. W tym mieście można liczyć na niesamowity doping. Cel został zrealizowany – przyznaje Ewelina Szabelska. – Dwa tygodnie temu mocno wystartowałam w Ironman 70.3 w Gdyni. Od tego czasu przebywam na Mazurach. Start w Mrągowie był zakończeniem wakacji. Pływanie była bardzo przyjemne. Temperatura wody była idealna. Trasa rowerowa nie była płaska. To mnie też cieszyło. Część biegowa była wypełniona kibicami. Miałam bardzo dużą przewagę nad kolejną zawodniczką. Więc mogłam pozwolić sobie na pozdrawianie kibiców. Bo to dzięki nim, na trasie jest wyjątkowo. Cieszy mnie fakt, że w kategorii mężczyzn wygrał Patryk Piasecki. To jest mój kolega z licealnej i gimnazjalnej klasy. Bardzo mu kibicuje. Wiem, że niedługo namiesza w naszym triathlonowym świecie. Start był cudowny. Jednak w stroju startowym pękł mi zamek. Okularki się rozsypały przed samym pływaniem. Podarłam skarpetki, które wyjątkowo dziś zakładałam na bieg. Roweru jeszcze nie oglądałam.  Kwintesencją startów jest wspólny czas z najbliższymi. Czekam na decyzje przyjaciółki z Poznania oraz Profesora Artura Pupki, czy jeszcze w tym roku wystartujemy w jakiejś połówce. Bez bliskich osób start nie ma sensu. Uwielbiam wspólne emocjonowanie się wyścigiem – dodaje.
Podium uzupełniły Anna Kopytowska (2:42:13) oraz Magda Atraszkiewicz (2:49:20).
Na połówce najszybszy okazał się Filip Ławski (4:32:31). Pokonał Pawła Późniewskiego (4:47:47) i Michała Malickiego (4:58:13).
 

Zmyliła sztafeta

– Generalnie jestem bardzo zadowolony z organizacji tych zawodów. Pływanie sprawiło dużo problemów. Słońce mocno operowało. Utrudniało nawigowanie w wodzie – mówi Filip Ławski. – Trasa rowerowa była bardzo przyjemna. Choć nie była bardzo szybka ze względu na wjazd do miasta i duże zróżnicowanie terenu. Przez cały wyścig byłem przekonany, że jestem drugi! Zmyliła mnie sztafeta. Mam stosunkowo nieduże doświadczenie i staż w tym sporcie. To dopiero mój drugi sezon. Dlatego jestem przekonany, że regularna praca przyniesie dużo efektów. Szczególnie trzeba poprawić pływanie i bieganie. Bo w triathlonie jestem zdecydowanie kolarzem. Kolejne plany i marzenia to kwalifikacja na MŚ w Nowej Zelandii, ale czeka mnie jeszcze wiele pracy – kończy.

 

Walka sztafet

Na 1/8IM zwyciężyła drużyna Dream Tri Team Mix z wynikiem 1:10:55. Podium uzupełniły Lecimy dla Adasia (1:14:58) oraz BMS Team (1:18:13). Sztafeta Szwagry Team najszybciej pokonała trasę na 1/4IM. Dokonała tego w 2:23:35. Wyprzedziła Triathlon Simr Team (2:40:22) i Kriss Coaching (2:41:54). Na połówce wygrała drużyna Dream Tri Team z czasem 4:36:10. Wyprzedziła Sztafetę z Przypadku 1 (5:31:38).
 

Przemysław Schenk
foto: LOTTO Triathlon Energy/ materiały prywatne

Czytaj także:

Intensywny weekend na triathlonowych trasach

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X