Wiadomości

Co za numer!  

Co mistrzostwa to zamieszanie z dyskwalifikacją. Choć w przypadku wojskowych mistrzostw świata w Hiszpanii, to kary były absurdalne, a największy błąd zdają się popełnić organizatorzy zawodów. 

Podczas wojskowych mistrzostw świata w Hiszpanii gdzie startowali Polacy, doszło do kilkunastu dyskwalifikacji. Ich ofiarami stał się m.in. Michał Oliwa, który wbiegł na metę na ósmej pozycji. Rywalizacja stała na wysokim poziomie, a mistrzem świata został Szwajcar Max Studer, który podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio zajął dziewiąte miejsce. 

Indywidualny start podczas 23 Wojskowych Mistrzostw Świata kończę nieoficjalnie na 8 pozycji. Oficjalnie na wynikach przy moim nazwisku będzie widnieć DSQ (dyskwalifikacja) – napisał w mediach społecznościowych zawodnik. 

Pod komentarzem Oliwy Paweł Kalinowski napisał: “Wpis powinien być odwrotny. Zostałem zdyskwalifikowany, a nieoficjalnie 8 miejsce. Czyżby męskie ego urażone, że jest odwrotnie?” – pytał Paweł.

Abstrakcyjny powód dyskwalifikacji. Wiem jaki wynik uzyskałem i z jakimi zawodnikami się ścigałem i to jest najważniejsze, więc oficjalny wynik interesuje mnie już mniej – odpowiedział Michał. 

Polacy stracili dobre miejsca

A powód dyskwalifikacji? Brak numeru startowego na części rowerowej. Z tego samego powodu jeszcze lepsze, bo piąte miejsce straciła Roksana Słupek. 

Podczas odprawy zawodnicy pytali czy na etapie rowerowym musimy mieć numer startowy – wyjaśniła nam Agnieszka Jerzyk. – Organizatorzy powiedzieli, że tak, a decyzję tłumaczyli tym, że dzięki nim rozróżnią amatorów od zawodowców i w ten sposób będą mogli pilnować, aby amatorzy nie jechali w draftingu z zawodowcami. Jedni mieli żółte numery, a drudzy zielone. 

W sumie podczas wojskowych mistrzostw świata zostało zdyskwalifikowanych kilkunastu zawodników i zawodniczek. W tym zwyciężczyni wyścigu kobiecego Jeanne Lehair z Francji. Tylko w jej przypadku sytuacja wyglądała jeszcze inaczej niż w przypadku Polaków. Triathlonistka nie założyła go w ogóle po pływaniu. Zarówno Słupek jak i Oliwa założyli numer w T1, ale niestety ten się zerwał podczas etapu rowerowego. Nie pomagały tłumaczenia i odwołania. Po długiej, ponad godzinnej naradzie utrzymano dyskwalifikację dla zawodników, którzy jechali na rowerze bez numerów.

To jednak nie koniec kontrowersji. Bo inaczej sędziowie potraktowali zawodników i zawodniczki, którym zerwał się numer na etapie biegowym. Tych kara ominęła. W tym gronie była m.in Agnieszka Jerzyk.

Rosyjska ruletka  

Wydawałoby się, że na wojskowych mistrzostwach świata wszystko powinno być pod linijkę. Niestety, tak nie było. Część przygotowanych przez organizatorów numerów było prawdopodobnie wadliwych. Bo jak wytłumaczyć fakt, że u jednych zawodników przetrwały one 40 kilometrów szybkiej jazdy na rowerze, gdzie numer powiewał na wietrze, a w innych przypadkach, częstych, zrywały się.

Sytuacja ta trochę przypomina rosyjską ruletkę. Jeśli miałeś szczęście to dostawałeś mocny numer, a jeśli pecha “kulka w łeb” i cały wysiłek zawodników lądował w hiszpańskim piachu.

Wielka szkoda! Mamy nadzieję, że Polscy triathloniści odbiją sobie wczorajsze niepowodzenie w sztafetach, które startują dziś o godzinie 11. Zarówno Roksana Słupek jak i Michał Oliwa wystartują w drużynie z Pauliną Klimas i Bartoszem Smedą.

Faworyci do medalu

W dobry wynik biało-czerwonych wierzy Agnieszka Jerzyk, która w koleżankach i kolegach z reprezentacji upatruje jednych z faworytów do medalu.

– Patrząc po tym w jakim gazie byli podczas rywalizacji indywidualnej muszą zdobyć medal. Obok Szwajcarów i Francuzów są najmocniejszą ekipą – twierdzi Agnieszka Jerzyk.

Nie mamy nic przeciwko temu, aby słowa naszej mistrzyni były prorocze.

Marcin Dybuk

foto: FETRI YT

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X