Wiadomości

Tragiczny finał triathlonowego startu. Trwa zbiórka dla Iwony Nowodworskiej

Na początku czerwca uległa wypadkowi podczas zawodów. Początkowo lekarze nie dawali jej większych szans. Iwona Nowodworska nie poddała się. Wraz ze wsparciem najbliższych walczy o powrót do sprawności.

Podczas zawodów Iwona Nowodworska w wyniku utonięcia doznała zatrzymania akcji serca. To spowodowało znaczne zmiany niedokrwienne mózgu. W pierwszym tygodniu lekarze nie dawali jej większych szans. Mimo tego triathlonistka nie poddała się i wraz ze wsparciem najbliższych oraz przyjaciół walczy o powrót do zdrowia.

Pierwsze postępy

Po trzech miesiącach tej walki Iwona potrafi odpowiadać na pytania oczami, zacisnąć dłoń, czy się uśmiechnąć. Mimo tego wymaga specjalistycznej rehabilitacji, której koszty znacznie przerastają rodzinę zawodniczki. Dlatego zdecydowano się o założenie zbiórki – LINK TUTAJ.

O wypadku dowiedziałem się, będąc jeszcze w USA, bo tam studiowałem. Pierwszy tydzień był dosyć ciężki, bo nie dawała kompletnie żadnego znaku, a lekarze nie dawali jej szans. Podczas mojej drugiej wizyty u niej, otworzyła oko, chociaż lekarze i tak mówili, że to nic nie znaczy. Potem po 3/4 tygodniach zmienili kompletnie narrację. Mówili, że mamy walczyć, bo jest o co – opowiada Dawid Nowodworski, syn Iwony, specjalnie dla TriathlonLife.pl.

Początkowo miała duży obrzęk mózgu, który nie chciał zejść, a to podobno zły znak, jeśli nie zejdzie do 3 tygodni, ale nagle zaczął schodzić. Najpierw leżała w szpitalu w Oświęcimiu, ale przenieśliśmy ją na neurologię do Sosnowca, skąd jesteśmy. Tam kontynuowali leczenie sterydami, żeby pobudzić działanie mózgu. Założyli PEG-a, żeby móc podawać jedzenie do żołądka (wcześniej miała sondę zakładaną przez nos). Zaczęły pojawiać się znaki takie jak poruszenie ręką, czy nogą. Zawieszanie wzroku na czymś konkretnym. Potem przebywała na rehabilitacji neurologicznej w szpitalu, ale zdecydowaliśmy się na przeniesienie mamy do prywatnego ośrodka, bo to była jedyna szansa na jej powrót. W szpitalu było pół godziny może godzina rehabilitacji dziennie. Jeździłem do niej codziennie i też starałem się z nią ćwiczyć na tyle, ile mi pokazali, ale no nie mam o tym pojęcia. Nie chciałem też jej uszkodzić. W tym momencie jest w ośrodku w Krakowie, ma trzy godziny rehabilitacji ruchowej, godzinę pracy z neurologopedą każdego dnia. Kilka razy w tygodniu ma też zajęcia z neuropsychologiem, który pracuje nad głową i oczami. Z takich rzeczy, które udało nam się wypracować jest to, że w tym momencie mama potrafi poruszyć głową (kieruje ją w stronę mówiącego). Potrafi poruszyć gałką oczną, ale nie potrafi wodzić za obiektem, potrafi poruszyć ręką nogą lub zacisnąć dłoń lub lekko wyprostować palce. Jednak są to tylko takie drobne ruchy. Na ten moment walczymy z dużą spastycznością mięśni, przez co lekarze nie mogą jej pionizować. To takie przykurcze – nie potrafi jakby wyprostować nóg, czy rąk całkowicie. Mama potrafi też wypowiedzieć samogłoski aaa, eee w momencie, w którym zatykamy jej rurkę tracheotomijną, ale nie panuje nad językiem, czy ustami, żeby moc wydać inny dźwięk. W trakcie rehabilitacji jest też sadzana na wózku inwalidzkim przystosowanym pod takie osoby. Oczywiście jest wtedy przypięta do niego pasami. W przyszłym tygodniu będą zakładać jej gips na obie nogi, żeby walczyć z tą spastycznością. Potem zamienią go na ortezy, aby trzymała te nogi w wyproście. W tym momencie zaraz po rehabilitacji podkurcza nogi – dodaje Dawid Nowodworski.

Ambitne wyzwanie

Tragiczna historia Iwony Nowodworskiej poruszyła środowisko triathlonowe. Wiele osób wpłaca pieniądze na wspomnianą zbiórkę, udostępnia link do zbiórki na różnych portalach. Są też tacy, którzy postanawiają podejmować różne wyzwania sportowe, aby wspomóc triathlonistkę. Do tej grupy zalicza się Marcin Kompa.

Postanowił podjąć się jazdy przez 24h na Zwifcie.

Na sam pomysł 24h jazdy na Zwifcie wpadłem dużo wcześniej. Oglądając YouTube, wyświetliło mi się takie wyzwanie na jednym z filmów zza granicy. Pomyślałem, że nikt w Polsce tego jeszcze wcześniej nie robił i zostawiłem sobie myśl o tym na czas po sezonie triathlonowym. Początkowo chciałem zrobić to tylko dla siebie, dla zabawy, żeby się sprawdzić, ale gdy zobaczyłem zbiórkę w Internecie, pomyślałem, że mogę zrobić to dla kogoś, a nie tylko dla siebie. Sytuacja Iwony szczególnie mną poruszyła, ponieważ był to jej pierwszy start w zawodach. Dla każdego zawodnika jest to moment, na który czeka się z ekscytacją, a dla Iwony przerodziło się to w tragedię. Pieniądze na zbiórkę można wpłacać już teraz. Zbiórka jest otwarta od 16 września i pozostanie otwarta aż do zebrania potrzebnej na rehabilitację sumy. Zachęcam wszystkich do pomocy  – mówi Marcin Kompa, specjalnie dla TriathlonLife.pl.

Termin wyzwania

Jak sam przyznaje triathlonista, każdy, kto jest chętny, może do niego dołączyć. Link do jazdy Marcina TUTAJ. Marcin Kompa zdradził też termin, kiedy zamierza rozpocząć to wyzwanie.

Zamierzam podjąć się wyzwania 1 października 2022 roku, start o 6:00. Miałem w planach robić to w okolicach połowy października, ale przesunąłem datę ze względu na zbiórkę. W tej sytuacji liczy się czas – informuje Kompa, dla TriathlonLife.pl.

Gorąco zachęcam do dołączenia do tej inicjatywy. Im będzie nas więcej, tym lepiej. Będę jechał na mojej ulubionej trasie – Tempus Fugit. Udostępnię wszystkie informacje na moim Instagramie, będzie wśród nich również link, umożliwiający dołączenie do wspólnej jazdy na Zwifcie. Zapraszam każdego, kto ma ochotę przejechać wspólnie choćby 10 minut. Od początku jazdy będziemy prowadzić live’a dla osób, które będą zainteresowane, ale niekoniecznie korzystają ze Zwifta. Tam będzie można obserwować jazdę przez 24 godziny. Bardzo ważne są również dla nas udostępnienia zbiórki, aby dotrzeć, do jak największej liczby osób – apeluje Marcin Kompa, który trenuje pod okiem IM Inspiration.

Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X