Wiadomości

Sopot Triathlon to przede wszystkim determinacja organizatorów

Miłosz Sowiński wygrał sobotnią odsłonę Sopot Triathlon Super Sprint. Wśród kobiet najlepsza była Agnieszka Gadomska. Ale największe słowa uznania należą się chyba Tomaszowi Galińskiemu, który mimo wielu przeszkód doprowadził projekt do końca.

Najpierw były eliminacje, a następnie finały B i A. W sumie w Sopot Triathlon Super Sprint w sobotę wystartowało 79 osób. To znaczy tyle jest na listach wyników. Większość startujących to mieszkańcy Trójmiasta. Kilka osób przyjezdnych, także w Warszawy.

Zacięta walka o zwycięstwo

Jak można było się spodziewać zawody wygrał Miłosz Sowiński, który w dobrym stylu odparł atak Jakuba Maliszewskiego z Trójmiejskiej Akademii Triathlonu. Młody podopieczny Monik Smaruj napsuł trochę krwi bardziej doświadczonemu koledze, ale ostatecznie dotarł na metę z 33 sekundami straty. Czas Miłosza Sowińskiego w finale A, to 20:49

Zawodnicy do przepłynięcia 250 metrów, pokonanie dwóch pętli rowerowych, w sumie ok. 6,5 km i bieg na dystansie 1,6 km po deskach sopockiego molo. Niestety, pogoda nie rozpieszczała uczestników. Musieli się zmagać z deszczem i wiatrem, a co za tym idzie zimnem.

Na najniższym stopniu podium stanął Michał Wysłouch z Tri Telent Team. Jego czas to 22:23.

Gadomska po raz kolejny

Wśród kobiet najszybsza, po raz kolejny w tym sezonie, była Agnieszka Gadomska, która pokonała trasę w 23:08. Warto podkreślić, że podopieczna Jakuba Czai, który w Sopocie był także w roli współorganizatora, wbiegła na metę na piątej pozycji open. Druga wśród pań zameldowała się Elenora Tyndzik z Warszawy. Jej czas to 24:03. Na najniższym stopniu podium stanęła Ewa Urbańska z Ironteam. Jej czas to 25:31.

Słowa uznania dla organizatorów

Najczęściej pisząc relacje z zawodów niewiele piszemy o organizatorach. Dzisiaj chciałbym jednak w kilku zdaniach zwrócić uwagę na aspekt, który dotyczy wielu imprez. W Sopocie zawody się odbyły tylko dlatego, że tak postanowił Tomasz Galiński.

Tak naprawdę miał wiele argumentów, które z czystym sumieniem pozwoliłyby mu odwołać imprezę. Trudności przy planowaniu i wytyczaniu tras. Pierwotnie rywalizacja rowerowa miała się odbywać na ulicach miasta, a nie na ścieżkach rowerowych. Na tych mieli triathloniści biegać, a nie po sopockim molo jak ostatecznie było. Duże koszty z zabezpieczeniem imprezy: ochrona plus barierki. Nie znam dokładnych kwot jakie musi uiścić, ale organizując przez trzy lata imprezy, wiem że nie są to małe faktury. Jeśli do tego dodamy, mimo wszystko skromną liczbę uczestników, na metę dotarło 79, to za żadne skarby ta impreza nie mogła nawet wyzerować.

Tomasz Galiński i Marcin Waniewski

Obym się mylił! Nie znam wszystkich liczb. Nie zmienia to faktu, że jestem pełen podziwu dla Tomka Galińskiego i Jakuba Czai, którzy doprowadzili do organizacji tych zawodów. Oby to był udany pierwszy krok reaktywacji triathlonu w Sopocie. Oznaczałoby to, że jak przystało na Trójmiasto, triathlon zagościłby w 2023 roku w Gdańsku, Sopocie i Gdyni.

Marcin Dybuk

foto media społecznościowe Dariusza Drapelli

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X