Rozmowa

Paweł Młodzikowski: Najważniejsze w tym sezonie są Hawaje i St. George

Pierwotnie miał startować w Poznaniu, ale ze względu na zamieszanie w tych zawodach wystartował w Lublinie. Tam Pawłowi Młodzikowskiemu udało się wygrać i złamać 4h na 1/2IM. To kolejny krok przed najważniejszymi startami w sezonie. #polskieHAWAJE

Jakie masz odczucia po starcie w Lublinie?
Bardzo fajne zawody, po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni zorganizowane w Lublinie. Fajne trasy i miła atmosfera, a do tego sporo kibiców zachęcało do walki, do końca. Myślę, że dałem z siebie 100 procent i zrealizowałem plan złamania czterech godzin na połówce.

Pierwotnie miałeś startować w Poznaniu. Co zadecydowało o tym, że zmieniłeś plany w ostatnim momencie?
Całe zamieszanie związane z zawodami w Poznaniu oraz podejście organizatora jest całkowicie niepoważne. Sam jestem organizatorem zawodów i uważam, że zmiany w tak istotnych kwestiach, jak zasady przyznawania nagród finansowych, powinny być jasne i klarowne. Myślę, że spora liczba amatorów zapisała się na zawody również z tego względu. Kolejnym i najważniejszym aspektem, który skłonił mnie do rezygnacji ze startu, było zabranie rangi mistrzostw Polski przez PZTri. Człowiek szykuje formę na start docelowy od długiego czasu, a zmiana rangi imprezy na dwa dni przed startem jest niepoważna. Nie mam pretensji do zmiany formuły zawodów na duathlon, bo to jest normalna rzecz, lecz zabieranie rangi MP już nie jest fajne. Związek potrafił rozdać medale Mistrzostw Europy mimo zmiany formuły na duathlon dla paratriathlonistów w Olsztynie, więc nie wiem, z czym był tutaj problem. Takie sytuacje się zdarzają. Po przemyśleniu uznałem, że zamiast jechać 500 km i ścigać się o „pietruszkę” wolę to zrobić na imprezie na własnym podwórku.

Z jakim nastawieniem stawałeś na starcie 1/2IM w Lublinie?
Wiedziałem, że forma jest zrobiona i trzeba to wykorzystać. Już jadąc na zawody,  nastawiałem się na próbę walki o złamanie czterech godzin.

Jak przebiegał start?
Pływanie było ciężkie. Trochę przeszkadzała duża fala, jednak czas tego odcinka był zadowalający. Myślę, że przy lepszych warunkach można by z tego jeszcze trochę urwać. Trasa rowerowa była poprowadzona na ośmiu pętlach, a ciągłe nawroty wybijały z rytmu.  Jednak od początku starałem się jechać mocnym równym tempem w granicach 41-42 km/h. Wiedziałem, że pokonanie trasy w czasie poniżej 2:10 to klucz do łamania czterech godzin. Po tym etapie miałem już ponad 10 minut przewagi. Więc skupiałem się tylko na dobrym biegu. Trasa biegowa również liczyła osiem pętli z mnóstwem nawrotów. Biegłem swoje, kontrolując czas po każdej pętli. Udało się pobiec bardzo dobry bieg i osiągnąć założony cel na te zawody.

Ostatecznie udało się Tobie wygrać i złamać cztery godziny – 3:56:38. Czy to dobry prognostyk przed kolejnymi startami?
Tak, to był główny cel na pierwszą część sezonu szkoda tylko, że nie były to mistrzostwa Polski. Myślę, że jest to dobry punkt wyjścia przed drugą, ważniejszą częścią sezonu.

Jak oceniasz pierwszą część sezonu?
Pierwsza część sezonu była równa i stabilna. Myślę, że idziemy w dobrym kierunku przed jesienią. Na wiosnę lekka kontuzja uniemożliwiła walkę na najwyższym poziomie w duathlonach. Po kontuzji nie ma już śladu i jak widać po wynikach, wróciłem na dobre tory w treningu i startach.

Jakie masz cele na resztę sezonu?
W tym sezonie najważniejszymi startami będą oczywiście mistrzostwa świata IRONMAN na Hawajach i IRONMAN 70.3 w St. George, gdzie chciałbym powalczyć o jak najwyższe lokaty.

Jak wyglądają Twoje dalsze plany startowe z myślą o głównych celach?
Po drodze na Hawaje może uda się wystartować na kilku mniejszych imprezach w Polsce. Jestem zapisany na 1/4IM w Rawie Mazowieckiej, gdzie rozgrywane są Mistrzostwa Służb Mundurowych w triathlonie oraz MP na olimpijce w Białymstoku i ½ w Nieporęcie.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: Lotto Triathlon Energy FB, materiały prywatne

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X