Wiadomości

Miziarski: 23 miejsce to fantastyczny wynik!

Podczas Ironman 70.3 Dubaj w rywalizacji PRO wystartowało dwóch Polaków. Miłosz Sowiński z czasem 3:41:51 był 11. Paweł Miziarski ukończył zawody na 23 pozycji, 4:00:42. Kilka godzin po przekroczeniu mety podzielił się wrażeniami z tego startu.

– IRONMAN 70.3 Dubai ukończyłem na 23. Miejscu PRO!!! To fantastyczny wynik. Impreza w Dubaju przyciągnęła 2500 zawodników ze 101 krajów świata, w tym światową elitę – napisał na Facebooku Paweł Miziarski.

Jak wyglądał wyścig?

Zwracając uwagę tylko na czasy poszczególnych etapów wyścigu w Dubaju, to prezentują się następująco: pływanie: 26:09 / T1: 2:22 / rower 2:04:24 / T2: 2:24 / bieg: 1:25:24 / finisz 4:00:42. A jak skomentował przebieg rywalizacji Paweł?
– Pływanie poszło mi fantastycznie. Czas 25:55 (trasa była za długa), rower fenomenalnie 90 km, ze średnią 43.5 km/h. Bieg zgodnie z oczekiwaniami słabo 4:03/km. Czas na mecie 4:00:42 –  pisze Miziarski.

Mało kto wie…

W dalszej części postu Paweł Miziarski zdradza trochę zakulisowych informacji jeszcze z poprzedniego sezonu. Pisze m.in.: o kraksie na Mistrzostwach Polski Ironman w Malborku i jej skutkach.

– Mało kto wie, ale poprzedni sezon zakończyłem kraksą na MP Ironman w Malborku. Efekt to pęknięta kość strzałkowa i co gorsze, naderwane rozcięgno piszczelowo-strzałkowe – przypomina triathlonista. – Efektem były trzy miesiące bez normalnego treningu. Od świąt Bożego Narodzenia, przez trzy  tygodnie wykonałem kawał solidnej roboty w Hiszpanii. Skupiłem się na rowerze i pływaniu. Następnie czekało mnie sześć dni podróży samochodem, bardzo pracowity tydzień w domu i podróż do Dubaju. Było też kilka problemów do rozwiązania na miejscu – dodaje.

Czego zabrakło do złamania czterech godzin?

– Dziś dałem z siebie 100 procent. Nie byłem na więcej gotowy. Pewnie można było uniknąć długich podróży samochodem, lecieć prosto z Hiszpanii do Dubaju i byłby lepszy czas – pisze. – Trzeba pamiętać, że jestem zawodnikiem PRO, ale większość tej zabawy finansuje sobie sam! Nie mam trenera. Sam poświęcam kupę czasu na układanie treningów (dziękuję żona za wyrozumiałość). Bardziej niż lepszy czas o 41 sekund w Dubaju, cieszy mnie czas spędzony z żoną i z dzieckiem w Hiszpanii – kończy Miziarski.

Przemysław Schenk
foto: Paweł Miziarski Triathlon FB

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X