Rozmowa

Zderzył się na treningu z samochodem, ale może mówić o dużym szczęściu

#polskieHAWAJE Zbliżające się mistrzostwa świata Ironman będą dla niego czwartym startem na Hawajach. Mariusz Pirek przyznaje, że nie nastawia się na konkretne wyniki, ale to nie  przekreśla jego ambicji. 

Twoim ostatnim starem przed Hawajami był Enea Ironman 70.3 Poznań. Jakie masz odczucia po tych zawodach?
Odczucia bardzo pozytywne, był to już ostatni start przed wylotem na Hawaje. Wydaje się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Od startu w Roth na początku lipca skupiałem się głównie na treningach i ostatnie zawody w Nieporęcie na 1/4 i w Poznaniu były lekkim urozmaiceniem. Wciąż myślę o nich jako o akcentach treningowych przed Koną.

Jak przebiegał start?
Na starcie pływania ustawiłem się w jednej fali z Łukaszem Lisem. Znamy się już od lat i wiem, że w pływaniu jest między nami różnica kilku klas. Chciałem popłynąć przyzwoicie, ale bez szaleństwa. Pojawiła się możliwość holowania w nogach dobrze płynącej grupki i z niej skorzystałem. Skończyło się czasem 29:53 i raczej umiarkowanym zmęczeniem. Ostatnio w czasie IM70.3 Warszawa udało mi się dogonić Łukasza na rowerze, na co liczyłem również w Poznaniu. Od początku narzuciłem sobie mocne tempo i samotnie pracowałem do samego końca (2:10:57). Jednak pomimo całkiem dobrej prędkości (44,3km/h w pierwszej połowie i 39,0 km/h w części pod wiatr) nie udało mi się odrobić wszystkich strat. Po cichu liczyłem, że uda się jeszcze odrabiać starty na biegu. Rower okazał się chyba jednak trochę za mocny, bo bieg wychodził już dość ociężale (1:27:04). Widząc, że strata rośnie, pogodziłem się ze srebrnym medalem i skupiłem się już tylko na tym, by go utrzymać.

pirek

Kilkanaście dni temu nieszczęśliwie zderzyłeś się z autem podczas treningu kolarskiego. Jaki obecnie jest Twój stan zdrowia?
Szczęście w nieszczęściu, że poza zębami i ranami na twarzy nie mam trwałych uszkodzeń ciała. Byłem w stanie wystartować w Nieporęcie tydzień po wypadku i poza przerwą od pływania, znacząco nie zakłóciło to moich treningów. Pewnie mogło to mieć jakiś negatywny wpływ, choćby nawet podświadomy na ostatnie starty i przygotowania do Kony, ale myślę, że jest to już za mną. Teraz wszystko będzie dobrze. Prawdopodobnie uda mi się nawet naprawić zęby jeszcze przed wylotem na Hawaje (śmiech).

Z jakim nastawieniem polecisz na Hawaje?
Ogólnie w triathlonie nie nastawiam się na konkretne cele, czy wyniki. Wolę skupiać się na samym procesie trenowania i zobaczyć, jak dobry mogę się dzięki temu stać. Traktuję to jako moją pasję. Mam wiele satysfakcji z realizowania planów treningowych, ciągłego stawania się lepszym, nawet jeśli dzieje się to małymi kroczkami niewidocznymi z zewnątrz. Nie wyklucza to oczywiście ambicji i chciałbym kiedyś np. złamać 4h na połówce, czy 9h na Hawajach. Choć to nie ma większego znaczenia, czy stanie się to teraz, za 5 lub 10 lat. Wierzę, że jestem dobrze prowadzony przez trenera Tomka Kowalskiego. Mam jeszcze dużo czasu do tej „ostatniej życiówki”. Nie widzę też celu, po spełnieniu którego chciałbym robić przerwę lub kończyć z triathlonem, co może nie jest ostatnio popularnym podejściem. Oczyma wyobraźni widzę siebie rywalizującego w kategoriach M60+ i wciąż wydaje mi się to fajne.

Ile czasu zamierzasz poświęcić na aklimatyzację przed zawodami?
Na Hawajach będę na dwa tygodnie przed zawodami. Pozwoli to na dobrą aklimatyzację, ale równie ważne jest to, by po prostu spędzić tam więcej czasu, pozwiedzać ciekawe miejsca, plaże i ogólnie czerpać dużo radości z tego wyjazdu.

Czy masz jakieś obawy związane ze startem na Hawajach?
Będzie to już mój czwarty start na Big Island. Więc tematy logistyczne, trasy zawodów itp. mam już raczej opanowane. To doświadczenie w żaden sposób nie sprawia, że uważam te zawody za łatwe / łatwiejsze, ale zamiast obawy czuję raczej ekscytację przed zmierzeniem się z tym wyzwaniem kolejny raz.

Czego Ci życzyć przed najbliższymi tygodniami?
Zdrowia i trochę szczęścia!

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X