Rozmowa

Z powodzeniem łączy sport ze studiami medycznymi

W Białymstoku był piąty OPEN. Jakub Juskowiak udanie łączy starty w triathlonie z m.in.: studiami medycznymi.

Kilka dni temu zająłeś piąte miejsce podczas MP w Białymstoku. Czy jesteś zadowolony z tego wyniku?
Tak, jestem zadowolony z tego wyniku. Tym bardziej, że był to drugi udany start po mistrzostwach Polski na sprincie miesiąc wcześniej. W obu przypadkach zająłem drugie miejsce w kategorii U23.

Z jakimi oczekiwaniami stawałeś na starcie tych zawodów?
Wiedziałem, że jestem w dobrej dyspozycji i mogę powtórzyć wynik z MP w Krakowie, dlatego liczyłem na podium w U-23. Miejsce w TOP5 elity też wydawało się realnym celem, więc mogę powiedzieć, że spełniłem oczekiwania.

Jaki miałeś plan na ten wyścig?
Patrząc na listę startową, wiadome było, że Mateusz Głuszkowski wyjdzie sam z dużą przewagą z wody. Moim celem było wyjść jak najwyżej w drugiej grupie i mieć z kim gonić. To się udało, chociaż muszę też przyznać, że liczyłem na większą selekcję na etapie pływackim, a okazało się, że praktycznie cała reszta stawki wyszła razem, przez co współpraca na rowerze nie układała się najlepiej.

Czy miałeś jakieś problemy na trasie?
Przed nawrotem na ostatnią pętlę kolarską znalazłem się na końcu grupy i gdy przód przyspieszył, zrobiła się dosyć duża dziura między mną i jeszcze dwiema osobami, a czołówką. Żeby ich dogonić, musiałem jechać praktycznie na maksa, co kosztowało mnie sporo sił i obawiałem się, że odbije się to na biegu. Jednak do końca pętli zostało 8 km i udało się w tym czasie trochę odpocząć.

Która część trasy była dla Ciebie najbardziej wymagająca?
Zdecydowanie bieg. W tym roku była to moja jedyna olimpijka, a ogółem trzecia, więc gdy nogi są przyzwyczajone do sprintu, to dwa razy dłuższy dystans daje się we znaki, a na samym końcu czułem, że zostawiłem już wszystko na trasie.

Jakie wnioski wyciągnąłeś po tych zawodach?
Nie jest to może wielkie odkrycie, ale żeby się nie poddawać i walczyć do końca. Zimą, przez większość okresu przygotowawczego bardzo źle mi się trenowało i czułem, że cały czas stoję w miejscu. Dobrą formę poczułem tak na prawdę dopiero w czerwcu i od tego momentu było już tylko lepiej, przede wszystkim też mentalnie, co zaowocowało dobrymi wynikami w sezonie.

Jakie wyzwania czekają jeszcze w tym sezonie?
Mój sezon zakończył się na MP w Białymstoku. Teraz jestem na wakacjach i przez najbliższy czas planuję odpocząć od treningów i wyjazdów na obozy czy zawody.

Jak oceniasz ten sezon?
Jestem zadowolony ze startów w tym sezonie. Większość zawodów kończyłem na podium, czy to w U23, czy open. Choć z żadnego startu nie jestem w 100% zadowolony, bo zawsze moim zdaniem czegoś brakowało, to ogółem mogę powiedzieć, że był to dobry sezon dla mnie.

Jak trafiłeś do triathlonu?
Przed triathlonem trenowałem pływanie, lecz gdy poczułem, że nie robię postępów i nie sprawia mi to więcej tyle przyjemności, uznałem, że warto spróbować czegoś nowego. Moja trenerka pływania poleciła mi klub UAM Triathlon Poznań i w ten sposób zaczęła się moja przygoda z tym sportem na przełomie 2017 i 2018 roku.

Jak wyglądały początki w tym sporcie?
Wszystko działo się bardzo szybko i byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Dostałem ogromne wsparcie i kredyt zaufania od mojego klubu, za co jestem ogromnie wdzięczny. Dostałem rower i cały potrzebny sprzęt, co po trenowaniu pływania było dużym szokiem, a już po kilku miesiącach pojechałem na trzytygodniowy obóz do Hiszpanii, który również świetnie wspominam. Choć nie obyło się bez wywrotki na rowerze. Lepszego pierwszego sezonu nie mogłem sobie wymarzyć. Wtedy zdobyłem mistrzostwo Polski w kategorii junior młodszy na OOM w Katowicach 2018, a także wygrałem klasyfikację generalną Pucharu Polski.

Jak wspominasz triathlonowy debiut?
Debiut w triathlonie zaliczyłem na 1/8im w Płocku. Nie był to łatwy start, chociażby ze względu na kilometrowy dobieg (w dodatku po schodach) do T1, ale wspominam to bardzo dobrze i wydaje mi się, że udało  się wtedy uniknąć typowych błędów nowicjusza.

Co na początku sprawiało Ci najwięcej problemów w triathlonie?
Myślę, że etap kolarski przez długi czas sprawiał mi najwięcej problemów. Zdarzało się zaliczyć parę upadków na treningach, przez co pewność siebie spadała, a i na zawodach potrafiłem nie wytrzymać tempa i nie dość, że odpadałem z grupy, to na bieg nie miałem już sił i nie byłem w stanie uzyskać dobrych rezultatów.

Czym zafascynował Cię triathlon?
Przede wszystkim różnorodnością i nieprzewidywalnością. Na każdym etapie rywalizacji jest wiele czynników, które wpływają na wynik końcowy i nigdy nie można być niczego pewnym. Była to duża zmiana w stosunku do pływania, gdzie każdy płynie po własnym torze od ściany do ściany i praktycznie wiadomo, czego się spodziewać.

Jaki był dla Ciebie najbardziej wymagający start do tej pory?
Były to mistrzostwa Polski na dystansie olimpijskim w Suszu w zeszłym roku. Największą trudnością była dla mnie bardzo techniczna trasa kolarska, gdzie przejechanie jej w grupie kosztowało mnie tyle sił, że na bieg już niewiele zostało. Te 10km to była dla mnie wieczność.

Jak udaje się na co dzień łączyć treningi z innymi obowiązkami?
Myślę, że do tej pory bardzo dobrze udawało mi się łączyć treningi z obowiązkami. W październiku zaczynam już trzeci rok kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. To znaczy, że wbrew powszechnemu przekonaniu można mieć życie poza nauką, studiując medycynę.

Ile czasu w ciągu tygodnia poświęcasz na treningi?
To zależy. W roku akademickim było to coś między 10 a 15 godzin tygodniowo, w zależności od ilości nauki. W wakacje i na obozach na pewno więcej, chociaż nie przykładam dużej uwagi do czasu, jaki mi to zajmuje.

W czym odnajdujesz motywację do dalszych treningów i startów?
W tym, że sport to naprawdę dla mnie przyjemność. Łączenie treningu ze studiami pomaga mi w dobrej organizacji czasu, a także daje odpoczynek psychiczny i reset po ciężkim dniu oraz daje dużo energii do dalszego działania.

Pod czyim okiem trenujesz?
Trenuję w klubie UAM Triathlon Poznań pod okiem Filipa Przymusińskiego i Katarzyny Magdziak.

Jak układa się dotychczasowa współpraca?
Jestem bardzo wdzięczny za cały ten czas, który spędziłem w tym klubie od 2017 roku. To ile wsparcia i zaufania otrzymałem od moich trenerów, jest dla mnie naprawdę niesamowite i mam nadzieję nigdy o tym nie zapomnieć.

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
Chciałbym, żeby po prostu sport został w moim życiu i żebym zawsze mógł znaleźć na niego czas. Wiem, z czym się wiążą studia medyczne. Dlatego doskonale zdaję sobie sprawę, że nie będę wiecznie trenować na takim poziomie, a marzenia o medalach olimpijskich mijają się z celem. Chcę już tylko trenować dla siebie i żeby sprawiało mi to przyjemność.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne, Peter Horsten

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X