Rozmowa

Wspomnienie Małgorzaty Kąckiej. Potrzebowała wolności

W sobotę porwała ją lawina w Tatrach. Nie przeżyła. Pozostały związane z nią wspomnienia. Na łamach TriathlonLife.pl własnymi podzielił się Piotr Hydzik, u którego trenowała pływanie.

W jakich okolicznościach poznałeś Gosię Kącką?
Przyszła do nas na zajęcia pływackie w TriWise. Od razu zaczęła w najmocniejszej grupie, razem z chłopakami. Tak zostało do końca. Starałem się jej dawać najlepsze warunki do rozwoju. W ten wtorek jest zapisana na basen, co mnie niesamowicie przytłacza.

Jakie zrobiła na Tobie pierwsze wrażenie?
Przede wszystkim była bardzo zmotywowana do pracy. Fascynowało mnie często, jak opowiadała, że po treningu jedzie jeszcze do Zakopanego. Potrafiła też wrócić z wyjazdu i wpaść jeszcze na trening.

Jaką była zawodniczką oraz człowiekiem?
Zawodnicy zawsze mnie fascynują jako ludzie. Przede wszystkim miała wiele pasji. Z natury była wytrzymałościowym sportowcem. Niewiele jest takich osób.

Czym się wyróżniała na tle innych?
Sumiennością, realizacją założeń (współpracowała z Kubą Czają). Jako człowiek wydawało się, że jest niemożliwe robić tyle, co Ona. Dodatkowo ukończyła Akademię Sztuk Pięknych. Dało się w niej wyczuć artystyczną duszę, która po prostu potrzebowała wolności.

O czym zazwyczaj lubiliście rozmawiać?
Ważne jest to, że nie byłem jej trenerem. Pomagałem jej w pływaniu. Mimo to mieliśmy cotygodniowy kontakt. Dużo rozmawialiśmy o związkach i relacjach. To jest ważne dla każdego człowieka, ale to są sprawy prywatne. Ciekawiła mnie jej praca zawodowa. Była wzornikiem. Przygotowała projekty dla marek sportowych. Posiadała również własną markę odzieżową. Jako sportowiec była totalnie niewymiarowa. Ciekawiło mnie zawsze jej podejście, które mało kto był w stanie zrozumieć.

W ostatnich tygodniach mieliście dużo takich rozważań. Na jakie tematy?
Dużo rozmawialiśmy na temat jej podejścia do sportu. Łączyła pasje, których było wiele z treningiem triathlonowym i pracą na wysokim poziomie włącznie. Starałem się trochę z zewnątrz, z boku być dla niej wsparciem i pomagać optymalizować jej drogę. Trenowała ze świetnym trenerem – Kubą. Jednak bardzo ciężko jej czasem było walczyć o swoje i komunikować własne potrzeby, które były bardzo wyjątkowe. Ostatnie dwa tygodnie były naprawdę świetne. Starałem się dawać jej dużo przestrzeni w treningu i dużo rozmawialiśmy zamiast realizować pływanie, w którym i tak była świetna. To był dopiero początek…

Jak przebiegła Wasza ostatnia rozmowa?
Po wtorkowym treningu wspominała, że jedzie na slalom na narty i to jest mega. Pokazywała zdjęcia ze wschodów słońca na skitourach.

Jak ją zapamiętasz?
Przede wszystkim jej miłość do gór, a także za to, że potrafiła przyjść na trening po nieprzespanej nocy, ale zawsze z uśmiechem.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: Instagram ayola__sport i FB

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

1 komentarz

  1. Zawsze takie wiadomości zatykają mnie i nie wiem co powiedzieć bo to też moja historia. Iść w góry zaryzykować jakieś przejście czy odpuścić. To nie chodzi tylko o wspinaczkę ale każdą działalność która jest chodzenim po line. Zrobisz, uda się , jesteś bohaterem. Ze zdrowego rozsądku zrezygnujesz, czujesz się jak ostatnia sierota. Każdy dopinguje, dawaj dawaj, nie rezygnuj, możesz, gazu, jeszcze tylko kawałek itd. Ale co jakieś czas jest jakieś bach i pytanie czy było warto. Kiedyś wydawało mi się że jestem rozsądny, że mnie to nie dotyczy, teraz refleksje są głębsze. Dwa dni temu byłem na nartach w Korbielowie, warunki średnio trudne, trochę lodu, prędkość trzeba dostosować do umiejętności. Zabił się dobry narciarz, ot tak, wpadł na drzewo. Pewnie mu gdzieś na moment poderwało nartę. I jak tu żyć z pasją, sportem, wyczynem który ma bardzo cieniutką granicę między mogę nie mogę. A czasem mogę ale zeszła lawina? Mogę ale nagle przyszła mgła i to nasze mogę staje się malutkie i kruchutkie i nie dajemy rady przenieść go dalej. Zostanie na wieki tam w górach. Może będzie je można w przelatującym wietrze, zobaczyć w spadającym kamieniu lub pogwizdujacym świstaku.
    Małgosia będzie tam teraz też obecna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
X