Wiadomości

Wirus przekreślił szanse Sowińskiego

Miłosz Sowiński miał wyjątkowego pecha w Chinach. Był w formie, której nie mógł zaprezentować. Tym bardziej, że lubi zawody Ironman 70.3 Xiamen podczas których stawał już na podium. W 2018 roku był trzeci. Tym razem zajął dwunaste miejsce.

Nie tak Miłosz Sowiński wyobrażał sobie start w Ironman 70.3 Xiamen. Do Chin jechał w wysokiej formie, dobrze przygotowany. Solidne treningi zapowiadały walkę o wysokie cele. Tym bardziej, że przed rokiem podczas tych samych zawodów „wykręcił” świetny czas 3:51:05, który dał mu trzecie miejsce. Teraz też planował powalczyć o wysoką lokatę. Niestety, skończyło się dziewięć pozycji gorzej, a czas na mecie Polaka to 4:23:09. Skąd taka różnica? Zapytaliśmy Miłosza.

– Złapałem jakiegoś wirusa i miałem gorączkę noc przed startem – powiedział TriathlonLife.pl. – Jestem mi bardzo szkoda tego startu, bo byłem w gazie. Nie jadę na drugi koniec świata jak nie jestem przygotowany.

Efekty wirusa odczuwał już podczas pływania.

– Łapały go skurcze już na pływaniu – wyjaśnił Rafał Medak, trener triathlonisty. – To nie ma nic wspólnego z formą, ciężki trening, loty, zmiana czasu, takie rzeczy się zdarzają. Na takim poziomie zawodów z byłym mistrzem świata, szóstym zawodnikiem z igrzysk trzeba być w 100 procentowej formie, aby walczyć o dobrą lokatę. Odpoczywamy i wracamy do treningu. Jeżeli wszystko będzie dobrze, to Miłosz wystartuje w Bahrainie – kończy Medak.

Dawid Majakowski

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X