Rozmowa

Michał Urbański zwycięsko zakończył sezon

Zaczął treningi pięć lat temu. Cały czas robi postępy. Michał Urbański w myślach ma wymarzony wyjazd na Hawaje.

Od czego zacząłeś przygodę z triathlonem?
Przygodę z triathlonem rozpocząłem już podczas kariery pływackiej. Od czwartej klasy szkoły podstawowej zająłem się pływaniem. W podstawówce to były początki. W gimnazjum zaczęło się  poważniejsze trenowanie. Pojawiły się też zadowalające osiągnięcia.

Kiedy pojechałeś na pierwsze triathlonowe zawody?
Na pierwszy triathlon pojechałem w 2014 roku. Pamiętam, że byłem wtedy najmłodszym zawodnikiem. Pływanie było tym, czym się zajmowałem można powiedzieć zawodowo. Triathlon pojawił się w wakacje jako dodatek sportowy.

Jak się przygotowywałeś do debiutu?
Nie obawiałem się pływania. Wówczas pokonywałem około 10 – 12 kilometrów dziennie w wodzie. Kolarstwo wyglądało bardziej w ten sposób, że wychodziłem na wycieczki rowerowe po 20-30 kilometrów z Tatą. Bieganie to nie jest najmocniejsza strona chyba żadnego pływaka, jednak nie pamiętam dokładnie treningów biegowych przed debiutem.

Czy stresowałeś się przed pierwszymi zawodami?
Chciałem wypaść jak najlepiej, dlatego miałem pewne obawy. Nigdy wcześniej nie miałem styczności z triathlonem. Bałem się, że popełnię jakiś błąd lub doznam kontuzji już na samym początku. Chciałem sprawdzić siebie oraz dobrze się bawić natomiast towarzyszył temu mały stres, czy wszystko wypadnie po mojej myśli.

I jak wyszło?
Wspaniale się bawiłem! Wtedy złapałem bakcyla na ten sport i do dnia dzisiejszego sprawia mi to ogromną przyjemność.

Zastanawiałeś się dlaczego akurat triathlon?
Gdy zacząłem przygodę z triathlonem nie zastanawiałem się nad tym. Chciałem spróbować czegoś nowego. Teraz wiem, że mając za sobą karierę pływacką, mam dużo łatwiejszą sytuację, niż niejeden triathlonista. Widzę po znajomych ze środowiska triathlonu, jak dużo problemów sprawia im właśnie ta dyscyplina.

Co czułeś po skończeniu kariery pływackiej?
Zakończyłem karierę pływacką w styczniu 2017 roku. Przez pewien czas odczuwałem pustkę związaną z brakiem rywalizacji, adrenaliny z zawodów oraz samodyscypliną treningową.

Co wtedy postanowiłeś?
W kwietniu stwierdziłem, że przygotuje się lepiej do tamtego sezonu. Więcej przebiegłem i zrealizowałem treningi kolarskie.

Czy w tamtym sezonie przygotowywałeś się w jakimś klubie?
Sezon triathlonowy 2017 realizowałem bez wytycznych trenera. Nie należałem do żadnej grupy lub klubu sportowego.

Na czym bazowałeś?
Bazowałem głównie na treningach z książek. Po zakończeniu startów podjąłem decyzję, że na następny rok chciałbym przygotowywać się pod okiem wykwalifikowanego trenera.

Z kim zacząłeś współpracę?
Podjąłem współpracę z Adamem Ziębą. Przystąpiłem do grupy TriSpace obecnie Trispace/Trek. W tym momencie triathlon pełni istotną rolę w moim życiu. Od zawsze byłem związany ze sportem. Uwielbiam to robić.

Zobacz też:

Anna Żychska: MŚ w Nicei przygodą życia ROZMOWA

Czy wiążesz przyszłość z tym sportem?
Myślę, że triathlon zagości w moim życiu na dłużej. Ogromną przyjemność sprawia mi trenowanie, a jeszcze większą zawody.

Co chciałbyś poprawić?
Chciałbym poprawiać wyniki oraz doskonalić każdą z trzech dyscyplin. Wiem, że w pływaniu muszę po prostu utrzymać poziom, bo polepszenie chyba nie wchodzi już w grę. Przede wszystkim ze względu na to, że nie chce spędzać już na basenie tyle czasu, co w czasach pływackich.

Na co chciałbyś zwrócić większą uwagę w przyszłym sezonie?
W przyszłym sezonie chciałbym dużo uwagi skupić na rowerze. Tam można najwięcej zdziałać na zawodach. Podobno rowerem się wygrywa, a biegiem przegrywa.

W jaki sposób triathlon wpływa na życie prywatne oraz zawodowe?
W czerwcu zostałem fizjoterapeutą. Ukończyłem studia pierwszego stopnia. Teraz przede mną jeszcze co najmniej dwa lata studiów magisterskich.

Gdzie pracujesz?
Pracuję na co dzień w rodzinnej firmie. Staram się zawsze zrobić minimum jeden trening dziennie, a podczas weekendu dwa. Czasem trzeba wybrać co jest ważniejsze, trening czy praca. Triathlon jest dla mnie dodatkiem, więc nie mogę zaniedbywać obowiązków.

Czy Twoja rodzina ma kontakt z triathlonem?
Mój tata też uczestniczy w zawodach i wspólnie jeździmy na triathlony. Wzajemnie się wspieramy. Oczywiście Tata nie startuje tak często, jak ja.

Ile razy startuje w ciągu sezonu?
Robi od trzech do czterech startów w sezonie.

Jak reszta rodziny znosi Twoją sportową pasję?
Zawsze mogę liczyć na wsparcie moich najbliższych: rodziców, brata oraz dziewczyny. To bardzo mnie motywuje. Oni czują się świetnie podczas zawodów. Lubią tą atmosferę. Sprawia im przyjemność, kiedy mogą mnie dopingować, a ja jestem szczęśliwy, że są ze mną w tych ważnych dla mnie chwilach.

W niedawnych zawodach Ocean Lava Triathlon w Budgoszczy Borównie wygrałeś na dystansie sprinterskim. To było dla Ciebie zaskoczeniem?
Dotychczas nie udało mnie się stanąć na podium klasyfikacji open. Zajmowałem miejsca 1-3 w kategoriach wiekowych, więc było to dla mnie duże zaskoczenie. Wszystko rozegrało się podczas wyścigu, nie startowałem z założeniem wygrania, dlatego jestem zadowolony z końcowego wyniku.

Czy to był Twój debiut na sprincie?
Znam bardzo dobrze trasę tego triathlonu. Trenuje na niej na co dzień. To był wyścig sprinterski i mój debiut na takim dystansie.

Miałeś jakieś wątpliwości?
Każda dyscyplina cechuje się tutaj ogromną intensywnością. Dlatego miałem obawy, czy nie obrałem zbyt wysokiego tempa. Podczas etapu pływackiego narzuciliśmy mocne tempo, ponieważ średnia z tego dystansu wyszła 1:14 na 100 metrów. Etap kolarski przebiegł bez większych komplikacji i udało mi się utrzymać prowadzenie. Zszedłem z roweru na pierwszym miejscu. Obawiałem się biegu, jednak ukończyłem tę część z niezwykłą lekkością oraz zadowalającym mnie wynikiem. Myślę, że znajomość tej trasy bardzo mi pomogła w zdobyciu tego zwycięstwa.

Czy skończyłeś już ten sezon?
Ten sezon już zakończyłem. We wrześniu odpoczywam oraz regeneruje organizm, a od października ruszam z przygotowaniami do sezonu 2020. Nie mam zaplanowanych konkretnych startów na przyszły rok. Wiem, że na pewno wystartuje w MP na dystansie olimpijskim.

Co chciałbyś jeszcze poprawić?
Chciałbym osiągać wyższe prędkości na rowerze oraz szybciej biegać. Wiem, że bardzo duże rezerwy leżą w tych właśnie dyscyplinach. Myślę, że trening kolarski będzie głównym założeniem na ten sezon przygotowawczy. Liczę też, że trener Adam Zięba zauważy, nad czym musimy więcej popracować.

Co jest Twoim marzeniem?
Moim marzeniem jest pojechanie na Mistrzostwa Świata IM na Kone. Chcę przeżyć tę atmosferę  oraz zmierzyć się z panującymi tam warunkami, w dodatku na pełnym dystansie.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Czytaj także:

MŚ w Nicei przetarciem dla Warzybok przed Koną ROZMOWA

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X