Rozmowa

#TRI PYTANIA do Filipa Szołowskiego trener Roberta Wilkowieckiego

Jak trener ocenia start zawodnika w Ironman 70.3 Warszawa? Na co zwrócą szczególną uwagę w dwóch ostatnich tygodniach przed Ironman Frankfurt. Czy i jak sprawdzają rywali w walce o slota.

Jak wyglądały, wyglądają przygotowania zarówno do startu w Warszawie i za dwa tygodnie we Frankfurcie?
Przede wszystkim koncentrujemy się na starcie we Frankfurcie, bo tam jest dla Roberta przedostatnia szansa w tym roku na zdobycie slota na Hawaje w kategorii PRO. Są tylko trzy sloty do zdobycia więc musi powalczyć o medal, aby pojechać na Konę.

Zawody w Warszawie były tylko startem kontrolnym i przetarciem przed walką o kwalifikacje. Przygotowania odpukać od startu w IRONMAN Teksas idą bez żadnych zakłóceń, a sam proces treningowy jest na tyle monotonny, że nie chciałbym zanudzać tym czytelników. Duża objętość treningowa, tydzień po tygodniu, na bardzo zbliżonym schemacie powielanym co siedem dni. Nie ma w treningu udziwnień, czy uatrakcyjnień tylko po to żeby było mniej nudno. Po Teksasie wprowadziliśmy trochę korekt do planu, żeby wyeliminować błędy jakie zrobiliśmy przed tamtym startem i liczymy na to, że we Frankfurcie zobaczymy Wilka na najwyższym poziomie sportowym.

Na co chcecie zwrócić jeszcze uwagę w ciągu dwóch najbliższych tygodni?
Ostatnie dwa tygodnie przed IRONMAN Frankfurt to właściwie kilka dni regeneracji bez akcentów po Warszawie, tydzień normalnego treningu i znowu kilka dni regeneracji przed Ironmanem.

Jak, Ty jako trener oceniasz start Roberta w Warszawie i jak duże rezerwy ma w sobie, bo na mecie nie wyglądał na specjalnie zmęczonego?
Start w Warszawie oceniam pozytywnie, chodź głównym założeniem było nie wyjechać się do tzw. spodu, właśnie po to, aby moc się szybko zregenerować przed Frankfurtem. Zdaje sobie sprawę, że są jeszcze u Roberta spore rezerwy do wypracowania w każdej konkurencji wchodzącej w skład triathlonu, ale małymi kroczkami mam nadzieje będziemy mogli je poprawiać.

Z jakimi rywalami przyjedzie mu się zmierzyć we Frankfurcie i co podczas tych zawodów, oprócz miejsca na mecie, będzie najważniejsze?
Nie za bardzo zwracam uwagę na listę startową, bo wychodzę z założenia, że jak Robert zrobi dobry start na miarę możliwości, to od początku wyścigu będzie w jego czołówce. Bardziej niż pojedyncze wielkie nazwiska sprawdzamy ilu jest bardzo dobrze pływających zawodników, a ilu potrafi popłynąć dosyć dobrze, ale nie na tyle żeby wyjść w samym czubie, ale za to potrafią dojechać na rowerze. Biegowo nie poddajemy wielkiej analizie konkurentów, bo od tego etapu dopiero zaczyna się wyścig w pojedynkę.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia we Frankfurcie.

Marcin Dybuk
foto Ironman 70.3 Gdynia /Sport Evolution

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X