Rozmowa

Tomek Kowalski: Patrzę z optymizmem na wyścig Wilka na Hawajach

#polskieHAWAJE Jedzie na Hawaje z 12 podopiecznymi. Tomek Kowalski uważa, że dla Marcina Koniecznego to będzie trudniejszy start niż pięć lat temu, kiedy wywalczył złoto. Z optymizmem patrzy na wyścig Roberta Wilkowieckiego.

Jaka panuje atmosfera w teamie na miesiąc przed startem na Hawajach?
Bardzo różna, niektórzy zrobili kwalifikację jeszcze w 2019 roku. Inni wywalczyli sloty podczas tegorocznych wakacji. Do tego cele, z którymi jadą zawodnicy na Hawaje, są różne. Jedni chcą powalczyć o życiówki, inni marzą o podium. Są też tacy, którzy po prostu zamierzą ukończyć ten wyścig.

Umiałbyś wszystkich 12 zawodników wymienić, którzy jadą na Hawaje?
Pewnie tak, ale wolę tego nie robić, bo mogę o kimś zapomnieć.

W jakiej formie jest Marcin Konieczny?
Wypowiedzi na temat formy chyba pozostawię zawodnikom. Niektórym idzie gładko, a innym jak po grudzie. Prawda jest taka, że jeśli nawet przygotowania idą dobrze, to nie zawsze przekłada się na wyniki. Czasem da się dużo wygrać z “pokiereszowanych” przygotowań.

Będę trochę nieustępliwy. Marcin Konieczny w tym roku – mistrz świata w duathlonie, Europy z Olsztyna, a niedawno ze startu w Gdańsku był niezadowolony. To nie był powód do niepokoju tylko element przygotowań i sprawdzania siebie?
Prawie wszyscy zawodnicy, którzy jadą na Hawaje, mają jakieś starty kontrolne np. w Poznaniu. Jeśli oczekiwania są duże względem Hawajów, to wypadałoby na tych kontrolnych zawodach pokazywać się z dobrej strony. Ten start Marcina w Gdańsku był średni. Wiele osób przyzwyczaiło się, że MKON głównie wygrywa i jedzie na Hawaje po swoje. Jestem przekonany, że tak nie będzie. Konkurencja będzie bardzo trudna. Kategoria wiekowa Marcina jest silnie obsadzona. Tak naprawdę nie wiemy, kto jest w jakiej formie. To nie jest polskie podwórko i nie śledzimy tego szczególnie. Jestem przekonany o tym, że to będzie trudny wyścig dla wszystkich, którzy myślą o wysokich miejscach.

Czyli nie studzisz atmosfery wokół Marcina, tylko patrzysz na to realnie?
Myślę, że podnosi się poziom w triathlonie. To będzie trudniejsze zadanie dla Marcina, niż pięć lat temu. Tamten tytuł nie upoważnia do tego, żeby miał teraz jakieś roszczenia lub miał łatwiej w stosunku do innych. On będzie jedną z kilkunastu osób mających doświadczenie na tym poziomie. Prawie wszyscy z nich ostrzą zęby i celują w podium.

Jedno jest pewne. Będzie ciekawie w tym roku.
Jeśli dobrze pamiętam, to pięć lat temu wszystko rozstrzygnęło się na kilku ostatnich kilometrach biegu. Ktoś złapał bombę. Zawodnik goniący Marcina, nagle przestał go gonić. Działo się. 

Z jakim nastawieniem na Hawaje jedzie Olga?
Bardziej wakacyjnym, jesteśmy jeszcze w trybie odpoczynku po Kalmar. Dla niej to tamte zawody były głównym celem na sezon. Na ile wystarczy to, co już wypracowała, to okaże się na miejscu. Hawaje nie są dla niej startem A. Jedzie tam bez żadnych oczekiwań wynikowych.

Na Hawaje przyjedziesz praktycznie na same zawody. Jak ważna jest obecność trenera przy zawodnikach przed takim ważnym startem?
Myślę, że to jest fajny dodatek, ale nie jest czymś niezbędnym do uzyskiwania dobrych wyników. Nie jestem przekonany, czy obecność trenera zawsze pomaga. To jest taki wyścig, w tak trudnych warunkach, że trzeba po prostu robić swoje od początku do końca. Uważałbym też z motywacyjnym kibicowaniem. Jeśli ktoś zacznie za mocno, to potem zapłaci niezmiernie wysoką cenę. Myślę, że zawodnicy nie potrzebują dodatkowego zastrzyku motywacji.

Czyli ważne jest ustawienie taktyki przed startem i trzymanie się jej podczas wyścigu?
Dokładnie, zresztą w tym tygodniu będę wysyłać zawodnikom, którzy jadą na Hawaje, takie wskazówki, na co zwrócić uwagę, co z suplementacją itd. Więc takie specyficzne przygotowania zaczniemy w tym tygodniu.

Więc akcja Hawaje zaczęła się u Was od poniedziałku?
Tak, taka edukacyjna, żeby zawodnicy potrafili podejmować jak najlepsze decyzje bez stałego kontaktu z trenerem. Bo to jest trochę nierealne, aby każdy z każdym mógł w każdej chwili skontaktować się na miejscu. Zazwyczaj zawodnik przed zawodami jest z własnymi rodzinami. Na pewno zrobimy wspólne treningi, ale nie mogą one przeszkadzać w indywidualnych planach.

Czy wszyscy Twoi zawodnicy jadą na Hawaje z dużym wyprzedzeniem?
Przynajmniej tygodniowym.

Na Hawajach zadebiutuje wielu polskich AG. Co byś im podpowiedział jako doświadczony trener?
Przede wszystkim, żeby dobrze się bawić i chłonąć imprezę najbardziej jak się da. Po drugie, to dostosować intensywność i tempo do panujących warunków.

Po dłuższej przerwie mamy zawodnika PRO na Hawajach. Twoim zdaniem, jakiego wyniku możemy spodziewać się po Robercie Wilkowieckim?
Myślę, że miejsca 8-10 są w jego zasięgu. Wiadomo, że jeśli ktoś ma papiery na TOP10, to w tej czołówce wszystko może się zdarzyć. Raczej patrzę z optymizmem i nadzieją na jego wyścig.

Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X