Rozmowa

Tomasz Lus: Zaczynam dzień o godzinie 3, od treningu

Tomasz Lus obok Adriana Kostery wystartuje w Szwajcarii w 10xIronman. Rozmawiamy o przygotowaniach i początkach w triathlonie, które były zaledwie trzy lata temu, a także o tym co jest jego zdaniem najważniejsze w rywalizacji ultra.  

Jak przebiegają przygotowania treningowej oraz logistyczne do startu na 10xIM w Szwajcarii 14 sierpnia 2022?
Teraz już spokojnie. Z powodów zdrowotnych wypadł mi listopad, luty i część maja. Dlatego są duże braki, ale podchodzę do tego na spokojnie. Skupiam się na siłowni nad najsłabszymi punktami. Logistycznie też jest dobrze. Samochód jest u mechanika, sprzęt został skompletowany w 99 procentach. Jeszcze tylko namiot i wszystko będzie gotowe. 

Z jakim nastawieniem pojedziesz do Szwajcarii?
Ze spokojem i świadomością, że nic nie muszę. Po prostu mam zamiar się dobrze bawić. Będę robił to, co sobie założyłem i nie interesuje mnie żadna pozycja, czy ściganie się z kimkolwiek.

Czy to będzie dla Ciebie największe wyzwanie w dotychczasowej przygodzie z triathlonem?
Tak, choć po Colmar 2021 uważam, że będę dużo lepiej przygotowany. Chociaż w zakresie wiedzy i doświadczenia (śmiech).

Ilu osobowy będzie Twój suport podczas tych zawodów i kto za co będzie odpowiedzialny?
Suport to mój Tata Stanisław. Więc będzie odpowiedzialny za wszystko. Wie, co ma robić, a jak coś, to mu powiem na bieżąco (śmiech).

Jakie znaczenie ma suport przy tego typu startach?
Kluczowe, nie mam tu na myśli w pełni profesjonalnego suportu z kontrolą czasu okrążeń, masaży, dawkowania jedzenia, suplementów itd. Mimo tego jest pomocny, bo ogarnia wiele rzeczy np.: przygotowanie jedzenia, picia, herbaty, podgrzanie obiadu, pozmywania naczyń, wyprania i wysuszenia ubrań, podjechania do sklepu, dopompowania powietrza, wymiana dętki, przygotowanie spania, rozmowy podczas przerwy.

Jak trafiłeś do triathlonu?
Trzy lata temu, wcześniej nie uprawiałem żadnego sportu od czasu WF w szkole, czyli 2005 roku. Przebiegłem pierwsze dwa kilometry w marcu 2019 roku. Potem zacząłem biegać i zaczęły dokuczać mi kolana. Postanowiłem kupić rower, żeby nie obciążać kolan i kiedy szukałem jakichś biegów niedaleko Łowicza, natrafiłem na informację o triathlonie w Rawie Mazowieckiej i się zapisałem na dystans 1/8 IM.

Jak wyglądały początki w tym sporcie?
Do Rawy Mazowieckiej pojechałem bez jakiejkolwiek wiedzy (śmiech). Nie miałem czepka, czy okularków do pływania. Ten dystans płynąłem chyba wszystkim możliwymi technikami, ale jakoś resztkami sił wyszedłem z wody (śmiech). Po tamtych zawodach zacząłem się uczyć pływać kraulem. Szukałem też wiedzy o triathlonie i trafiłem na treningi I’M Inspiration.

Czym zafascynował Cię triathlon?
Najbardziej chyba różnorodnością, szczególnie w trakcie treningów. Przez to, że jest pływanie, rower i bieg, treningi są bardzo zróżnicowane.

Jak to przerodziło się w pasję do długich dystansów (ultra)?
Latem 2019 roku myślałem, że za około 3-4 lata będę mógł wystartować na dystansie pełnym, ale z każdym treningiem i coraz większą wiedzą byłem coraz bardziej przekonany, że zrobię ten dystans wcześniej. Kilka miesięcy później zapisałem się na pełny dystans PolskaMan, ale zapisałem się również na ultra do Nowego Orleanu (śmiech). Bo trafiłem na stronę IUTA i zachwyciłem się tymi zawodami, setkami i tysiącami kilometrów tras, kilkudniowymi zawodami, oraz osiągnięciami Jerzego Górskiego, Roberta Karasia, Guy Rossiego, Beat Knechtle’a, Richarda Junga, Vidmantasa Urbonasa itd. Wiedziałem, że też chcę startować w takich zawodach. Nie zmieniłem decyzji po zeszłorocznym starcie w Colmar (śmiech).

Co jest najważniejsze przy startowaniu na tak długich dystansach?
To chyba za bardzo skomplikowany sport, żeby wybrać coś co jest najważniejsze. Można nie skończyć zawodów choćby przez brak specjalnych plastrów (czego niemal doświadczyłem w Colmar), a moja check-lista do Szwajcarii zawiera kilkaset pozycji (śmiech). Jeżeli miałbym wybrać jakąś jedną rzecz, to wybrałbym „spokój” – spokój, opanowanie, nie dawanie ponieś się emocjom według mnie są kluczowe przy tak długich zawodach. Nie wspomnę o samym treningu, bo to raczej oczywiste.

Jak udaje Ci się na co dzień łączyć treningi z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi?
Po prostu zaczynam dzień o 3:00 max 4:00 rano od treningu. Po pracy nieraz dokładam jeszcze jakiś godzinny trening. Choć nie zawsze to się udaje. 

Ile czasu w ciągu tygodnia poświęcasz na treningi?
Ok 20-25h

Jakbyś zachęcił inne osoby, aby spróbowały przygodę z dystansami ultra?
Nie chciałbym nikogo zachęcać, bo to dość ciężki, drogi, trudny logistycznie sport, ale bardzo mogę polecić takie zawody jako gwarancję satysfakcji. Jeżeli ktoś poczuje, że chce lub może wystartować w takich zawodach, to niech po prostu to zrobi, a na pewno nie pożałuje.

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
Obecnie to ukończyć 10xIM na Swissutra 2022, a potem zobaczymy. Mam kilka pomysłów.

 

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X