Rozmowa

Stomatolog marzący o TOP10 AG na Hawajach

#polskieHAWAJE Jarosław Grzelec wywalczył w zeszłym roku slota na MŚ Ironman. Sam przyznaje, że będzie zadowolony z miejsca w TOP10 kategorii wiekowej na Hawajach.

Wielkimi krokami zbliżają się mistrzostwa świata Ironman na Hawajach. Jak przygotowania?
Moje przygotowania do Kony są właściwie na końcowym etapie. Niestety, trochę zostały zaburzone przez infekcję, która mnie ostatnio dopadła. Skończyło się na antybiotyku. Także próbuję ostrożnie odzyskać utraconą kondycję.

Jesteś zadowolony z osiąganych wyników w tym roku?
W tym roku nie startowałem zbyt wiele. Pod koniec marca przeszedłem zabieg wertebroplastyki po złamaniu kompresyjnym kręgosłupa. To odsunęło w czasie przygotowania. Zaliczyłem dwa starty na krótkich dystansach i jeden na 1/2 IM w Brodnicy. Wygrałem kategorię w M60 co nie jest powalającym wyczynem z braku konkurentów.

Gdzie zdobyłeś slota?
W Gdyni rok temu, po ciężkim boju, którego nie chcę wspominać.

Z jakimi oczekiwaniami jedziesz na Hawaje?
Wybieram się na Hawaje z ograniczonymi zamiarami. Będę zadowolony z pierwszej dziesiątki, szczególnie że konkurencja jest spora – 233 zawodników w mojej kategorii. Będzie ciężko.

Na jakim jesteś etapie przygotowań logistycznych?
Na szczęście ponadroczny okres od Gdyni dał mi możliwość wczesnego ogarnięcia pobytu i podróży, czym właściwie zajęła się moja córka, mieszkająca w USA. Będziemy tam rodzinnie.

W jakich okolicznościach trafiłeś na triathlon?
Zacząłem biegać przed czterdziestką. Wcześniej trochę się wspinałem i grałem w piłkę nożną. Jako nastolatek przeczytałem o IM Hawaje i pewnie gdzieś mi to utkwiło w pamięci. Kiedy na zawodach lekarskich (jestem stomatologiem) ktoś  wspomniał o zawodach w Górznie, to już po roku nauki pływania i zakupie roweru tam byłem.

Jak wspominasz debiut?
Debiut był niezapomniany. Byłem chyba drugi wśród medyków, a w strefie zmian po rowerze wypiąłem prawy but i zwaliłem się na lewą stronę. To zapamiętałem. To był 2003 rok, a liczba zawodników powyżej setki to była rzadkość w tamtych czasach.

Co jest dla Ciebie najbardziej ciekawe w triathlonie?
W triathlonie fascynująca jest atmosfera przed zawodami. Zawodnicy w skupieniu rozkładają sprzęt. Przygotowują się jak do jakiejś wyprawy rycerskiej. Dlatego lubię triathlon w Malborku. Tam dochodzi do tego jeszcze inscenizacja przygotowana przez ekipę Marcina Waniewskiego.

Trenujesz sam, czy pod okiem trenera?
Nie mam trenera, a pewnie powinienem, ale te wszystkie obowiązki chyba by mi odebrały przyjemność z uprawiania tri. Na szczęście moja Bożenka jest bardzo cierpliwa. Jedynie wzrusza ramionami, gdy stękam po ciężkim treningu. Jest dla mnie oparciem. Poza tym  przyjaciele z ekipy  Smaruj Na Trening tworzą odpowiednią atmosferę . Podczas zawodów są niezastąpieni.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne                                  

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X